Kontrowersyjne świadectwo Holokaustu

Zemsta Perechodnika
Od 18 kwietnia razem z POLITYKĄ można kupić wstrząsające świadectwo Holokaustu, pamiętniki żydowskiego policjanta, który zadedykował je „sadyzmowi niemieckiemu, podłości polskiej i tchórzostwu żydowskiemu”.
Brama prowadząca do getta otwockiego na rogu ulic Warszawskiej i Czaplickiego.
Instytut Yad Vashem

Brama prowadząca do getta otwockiego na rogu ulic Warszawskiej i Czaplickiego.

materiały prasowe

Calek Perechodnik, zdjęcie z pierwszej połowy lat 30.
AN

Calek Perechodnik, zdjęcie z pierwszej połowy lat 30.

Anna Nusfeld, żona Calka Perechodnika, z ich córką Athalie (obie wywiezione do Treblinki 19 sierpnia 1942 r.), zdjęcie niedatowane.
AN

Anna Nusfeld, żona Calka Perechodnika, z ich córką Athalie (obie wywiezione do Treblinki 19 sierpnia 1942 r.), zdjęcie niedatowane.

audio

AudioPolityka Zbigniew Gluza - Zemsta Perechodnika

Przed 75 laty Calek Perechodnik pisał: „Potrzebny będę jako świadek po wojnie i chcę wiedzieć, że będę potrzebny jako kat po wojnie. Jeśli me pamiętniki same spełnią tę rolę, to już nie ma znaczenia, czy ja wojnę przeżyję”. Mordować chciał Niemców: „Gdyby była sprawiedliwość na tym świecie, to po wojnie powinny zostać stworzone bataliony, złożone z takich wykolejeńców jak ja […]. Przeprowadzić wysiedlenie wszystkich Niemców do tej samej Treblinki; tam, a nie gdzie indziej. W życiu nie podniosłem ręki na bliźniego, ale czuję, że wtedy wodę bym przestał pić, piłbym tylko krew niemiecką. […] Serce mi aż łomoce z radości, uśmiech wykwita na mych bladych policzkach na samą myśl, jakim torturom tak fizycznym, jak i moralnym poddawałbym ich przed ostateczną śmiercią”. Wojny nie przeżył, świadectwo ocalało.

Calek Perechodnik żył 28 lat. Urodził się w średniozamożnej rodzinie żydowskiej w Otwocku pod Warszawą. Po skończeniu polskiego gimnazjum, nie mogąc studiować na Uniwersytecie Warszawskim, dyplom inżyniera agronoma zdobył we Francji w 1937 r. Po powrocie do Polski ożenił się z Anną Nusfeld, a w sierpniu 1940 r. urodziła się ich córka – Athalie. Dwa lata później śmierć ich obu, żony i córki, doprowadziła go do spisania swojej historii. Dotrwał w ukryciu do powstania warszawskiego; w trakcie walki wstąpił do AK. Zginął tuż po kapitulacji, w pierwszych dniach października 1944 r., ciężko chory na tyfus, tropiony przez szmalcowników – prawdopodobnie zażył cyjankali.

Wcześniej, w lutym 1941 r., Perechodnik wstąpił w Otwocku do policji żydowskiej. W dniu likwidacji tamtejszego getta, 19 sierpnia 1942 r., uczestniczył jako policjant w załadowaniu do wagonów całej niemal żydowskiej ludności miasta. Transportem tym pojechały do Treblinki obie najbliższe mu osoby, których nie zdołał ocalić. Samych policjantów pozostawiono przy życiu, a on po wielu ucieczkach trafił w grudniu 1942 r. do mieszkania Polki, która ukrywała go do sierpnia 1944 r. W Warszawie, w melinie przy ulicy Pańskiej, pisał (po polsku) od 7 maja do 19 października 1943 r. Początkowo były to wspomnienia – z przedwojnia, z pobytu w getcie i poza nim. Z czasem tekst stał się dziennikiem rejestrującym wydarzenia na bieżąco. Powstało świadectwo Holokaustu, niepoddane niczyim zabiegom interpretacyjnym.

Autor sam nazwał swój zapis spowiedzią. Kierował ją w największym stopniu do żony Anny, której nie zdołał ocalić, i z myślą o upamiętnieniu ukochanej córki. Poczucie własnej winy – jako człowieka będącego mimowolnym narzędziem niemieckiej opresji i jako kogoś, kto nie obronił rodziny – przyniosło dokument unikatowy. O Zagładzie zwykle pisały ocalone z niej ofiary, czasem – jej obserwatorzy. Ale tak piszący diarysta, który ani wobec siebie, ani względem innych nie stosuje form łagodzących – to rzadkość. Jego szczerość, z akcentem spowiedzi, czyni ten głos niepowtarzalnym.

Agnieszka Holland pisała o nim: „Autor być może najbardziej wstrząsającego opisu doświadczenia Holokaustu. Punkt widzenia równie nowy, jak niegdyś Borowskiego. Tylko że żadnej literatury. Okrutna i przenikliwa analiza win i krzywd. Słabości ludzkiej. Również samego siebie. Żadnej taryfy ulgowej. Przeczytałam wiele (setki) dokumentów, literatury, pamiętników dotyczących tej tematyki. Żaden nie zrobił na mnie takiego wrażenia”. Szkoda, że nie powstał autorski film o podobnej sile, bo jednak „W ciemności” nie miał szans tak dotknąć istoty Zagłady.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj