Wspólna polityka III Rzeszy i Związku Sowieckiego: likwidacja państwa polskiego
Niepodjęcie działań wojennych przez Anglię i Francję, mimo ich sojuszniczych deklaracji, przesądziło o ostatecznej klęsce Polski.
Warszawa, 5 października 1939. Adolf Hitler przyjmuje defiladę wojsk niemieckich w Alejach Ujazdowskich.
Napo Images

Warszawa, 5 października 1939. Adolf Hitler przyjmuje defiladę wojsk niemieckich w Alejach Ujazdowskich.

Chociaż w drugiej połowie września 1939 r. walka polskich oddziałów z Niemcami nadal trwała, obaj agresorzy, III Rzesza i Związek Sowiecki, zajęły ziemie polskie zgodnie ze swym wcześniejszym tajnym porozumieniem. Niepodjęcie działań wojennych przez Anglię i Francję, mimo ich sojuszniczych deklaracji, przesądziło o ostatecznej klęsce Polski. Oba te kraje jednak nie wycofały się do „stanu pokoju”, który oznaczałby zgodę Europy na kolejny podbój agresywnego totalitaryzmu; wojna trwała.

Od pierwszych dni okupacji najeźdźcy na podbitym terytorium Rzeczpospolitej usiłowali nie tylko obezwładnić walczące lub mogące walczyć wojsko, lecz także wszelkie polskie elity – polityczne, administracyjne, intelektualne. Intencja agresji stała się oczywista: całkowita likwidacja państwa polskiego. Linię, łączącą odtąd oba państwa totalitarne, przedstawiały one w propagandzie jako granicę przyjaźni.

Adolf Hitler, kanclerz III Rzeszy, w przemówieniu podczas wizyty w Gdańsku

Niemcy i Rosja stworzą tu [w Europie Wschodniej] zamiast zapalnego ogniska Europy sytuację, którą kiedyś będzie można ocenić jako odprężenie […]. Nie mamy wobec Anglii ani Francji żadnych celów wojennych […]. Jeśli to wszystko się teraz odrzuca i jeśli Anglia dziś wierzy, że musi prowadzić wojnę przeciwko Niemcom, to chciałbym na to odpowiedzieć, co następuje: Polska w kształcie Traktatu Wersalskiego już nigdy się nie odrodzi! Gwarantują to w ostatecznym rachunku nie tylko Niemcy, gwarantuje to także Rosja.

Gdańsk, 19 września 1939

[Karol Grünberg, Jerzy Serczyk, Droga do rozbioru Polski 1918–1939, Warszawa 2005]

Artur Greiser (nazistowski namiestnik cywilny Poznania) podczas wiecu

Wszystkie wpływy polskie, czy to w dziedzinie politycznej, czy kulturalnej lub gospodarczej, zostaną raz na zawsze zlikwidowane. My, Niemcy, przybyliśmy tutaj jako panowie, a Polacy mają być naszymi sługami. […] Za nasze najważniejsze zadanie uważamy zasiedlenie tej ziemi ludźmi, którzy pojęcie Polski znać będą w przyszłości jedynie jako historyczne wspomnienie.

Poznań, 21 września 1939

[„Posener Tageblatt”, nr 212/1939]

Kurt Frowein (korespondent niemieckiej prasy)

Krótko pozdrowiliśmy w postawie zasadniczej Brześć nad Bugiem, zdobyty niemiecką bronią i przywrócony prawowitemu właścicielowi. […] Wszyscy, którzy otaczali rozległy plac, żołnierze wszystkich rodzajów broni i wszelkich stopni, przebyli kampanię polską od samego początku […]. Dla nich uścisk dłoni z Brześcia nad Bugiem, którego byli świadkami, stał się symbolem przyjacielskiego spotkania dwóch narodów [22 września odbyła się w Brześciu wspólna parada żołnierzy niemieckich i rosyjskich]. Ów uścisk dłoni stwierdzał, że Niemcy i Rosja jednoczą się, aby wspólnie decydować o losie Europy Wschodniej.

Brześć nad Bugiem, 22 września 1939

[Paweł Wieczorkiewicz, Kampania 1939 roku, Warszawa 2001]

Z tajnego protokołu dodatkowego do „Układu o przyjaźni i granicach” pomiędzy III Rzeszą a ZSRR

Obie strony nie będą tolerowały na swoich obszarach agitacji polskiej, oddziałującej na tereny drugiej strony. Wszelką tego typu agitację będą na swoich terenach powstrzymywać w zarodku, informując się wzajemnie o wskazanych [koniecznych] środkach.

Moskwa, 28 września 1939

[Zmowa. IV rozbiór Polski, oprac. Andrzej Leszek Szczęśniak, Warszawa 1990]

Ludwik Łubieński (były sekretarz ministra spraw zagranicznych Józefa Becka) w dzienniku

Ojczyzny nie ma, państwa nie ma, wojska nie ma. Niemcy i Rosja dokonują czwartego rozbioru Polski. [...] Niemcy ustalają z Sowietami linię demarkacyjną: straszną, bo linia Narwi, Wisły i Sanu.

Slănic (Rumunia), 1 października 1939

[Ludwik Łubieński, Dziennik wrzesień-grudzień 1939, [w:] Przed wrześniem i po wrześniu: ze wspomnień młodych dyplomatów II Rzeczypospolitej, Warszawa 1998]

Z artykułu Pokój czy wojna w sowieckiej „Izwiestii”

Rząd ZSRR i rząd Niemiec postawiły sobie zadanie zaprowadzenia ładu i spokoju na terytorium byłej Polski i zapewnienia zamieszkałym na tym terytorium narodom pokojowych warunków bytu, które opowiadałyby ich właściwościom narodowym.

Niesłychany pod względem swej szybkości rozkład organizmu państwowego Polski, będący niezbitym dowodem jego niezdolności do życia, usuwa również przyczyny kontynuowania wojny i w Europie Zachodniej. Nawet ślepi mogą teraz zobaczyć, że państwo polskie w jego dawnej postaci i na dawnym terytorium nie może być restytuowane. Tymczasem wojna Anglii i Francji przeciw Niemcom prowadzona jest pod hasłem odbudowania Polski. Dlatego dalsza wojna nie może być niczym usprawiedliwiona i jest bezsensownym przelewem krwi. Zaprzestanie tej wojny odpowiadałoby interesom narodów wszystkich krajów.

Moskwa, 9 października 1939

[Prawdziwa historia Polaków. Ilustrowane wypisy źródłowe 1939–1945, t. 1, 1939–1942, opr. Dariusz Baliszewski, Andrzej Krzysztof Kunert, Warszawa 1999]

Wiaczesław Mołotow (komisarz spraw zagranicznych ZSRR) podczas V Nadzwyczajnej Sesji Rady Najwyższej ZSRR

Rządzące koła Polski niemało się pyszniły „trwałością” swego państwa i „potęgą” swej armii. Jednakże wystarczające okazało się krótkie uderzenie w Polskę ze strony armii niemieckiej, a potem Armii Czerwonej, aby nic nie zostało z owego pokracznego bękarta traktatu wersalskiego, który żył kosztem ucisku niepolskich narodowości.„Tradycyjna polityka” bezdogmatycznego lawirowania i gry pomiędzy Niemcami i ZSRR okazała się niewypłacalna i całkowicie zbankrutowała. […]

Jak wiadomo, Polsce nie pomogły ani angielskie, ani francuskie gwarancje. Właściwie to i dotąd nie wiadomo, co to były za „gwarancje” (powszechny śmiech).

Moskwa, 31 października 1939

[Włodzimierz Borodziej, Polska i Niemcy w XX wieku. Wskazówki i materiały do nauczania historii, Poznań 2001]

Premier gen. Władysław Sikorski w sprawozdaniu z oficjalnej wizyty w Wielkiej Brytanii

Ustalając w swych rozmowach kolejność wrogów, stwierdziłem, że jako alianci skupić musimy wszystkie siły, by pobić Niemców. Bez zgniecenia III Rzeszy – nie ma wolnej Polski. To jest jej wróg numer 1. Sprawa ta jest prosta. Przeciwstawiamy się Niemcom wszędzie, w kraju i u boku naszych sprzymierzeńców. Walczymy z nimi orężem i politycznie na wszystkich dostępnych nam polach.

Daleko więcej skomplikowany jest stosunek do Sowietów. Dla nas jest to wróg numer 2. Francja oraz Anglia nie prowadzą wojny z Sowietami, gdyż nie chcą dopuścić do ściślejszego związku Rosji z III Rzeszą. […] Nasi sprzymierzeńcy zrozumieć będą musieli z czasem niebezpieczeństwo, jakie grozi Zachodowi od Wschodu. Będą oni musieli we właściwym momencie przeciwstawić [się] politycznie – a ewentualnie i zbrojnie –dalszemu pochodowi Armii Czerwonej na Zachód.

Angers (Francja), 23 listopada 1939

[Protokoły z posiedzeń Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej, T. 1 (październik 1939 – czerwiec 1940), oprac. Wojciech rojek, Kraków 1994]

Mjr Franciszek Skibiński (zastępca szefa sztabu polskiego obozu wojskowego w Coëtquidan)

Wojny [we Francji] w ogóle nie było. […] My, którzy przyjechaliśmy tu przecież w zupełnie innym celu, siedzieliśmy setki kilometrów nawet i od tego nieprawdziwego frontu, w bezpieczeństwie– i czekaliśmy beznadziejnie na moment, kiedy wreszcie będzie można pójść do bitwy, okupić wstyd przekroczenia granicy, wstyd wojny przegranej w ciągu kilku zaledwie tygodni, wstyd wygodnego życia w słodkiej Francji – w czasie, gdy nasi najbliżsi, cały nasz kraj cierpiał pod strasznym butem okupanta.

Coëtquidan (Francja)

[Franciszek Skibiński, Pierwsza pancerna, Warszawa 1968]

Ignacy Jan Paderewski (prezes Rady Narodowej Rzeczpospolitej Polskiej, organu doradczego Prezydenta i Rządu RP na Uchodźstwie) w liście do Władysława Sobańskiego (dyplomaty i publicysty)

Znaleźliśmy się tu, na emigracji, w roli „ubogich krewnych”, którzy wiele mają do żądania, mając do tego zresztą słuszne tytuły i podstawy prawne i moralne, ale jednak – którzy stale żądać muszą, niewiele chwilowo mogąc dać w zamian. Tę delikatną sytuację rządu kraj musi zrozumieć, musi wierzyć, że rząd niczego nie zaniedba, by uzyskać warunki najbardziej odpowiadające naszemu interesowi narodowemu.

Riond Bosson (Szwajcaria), koniec marca 1940

[Archiwum Polityczne Ignacego Jana Paderewskiego, T. VI, (1915–1941), Warszawa 2007]

***

Opracowanie: Marta Markowska (Ośrodek KARTA), współpraca: Przemysław Bogusz, Milena Chodoła, Mariusz Fiłon, Amadeusz Kazanowski, Wojciech Rodak, Adam Safaryjski, Małgorzata Sopyło (zespół „Nieskończenie Niepodległej”).

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj