Jak władze PRL szykowały się na przyjazd papieża

Groźny pielgrzym
Przyjazd do kraju papieża Jana Pawła II w czerwcu 1983 r., w stanie wojennym, był dla władz „złem koniecznym”. Starały się go opóźnić i zminimalizować jego skutki.
Oficjalne spotkanie Jana Pawła II z Lechem Wałęsą i jego rodziną w tatrzańskim schronisku w Dolinie Chochołowskiej 23 czerwca 1983 r.
Laski Diffusion/EAST NEWS

Oficjalne spotkanie Jana Pawła II z Lechem Wałęsą i jego rodziną w tatrzańskim schronisku w Dolinie Chochołowskiej 23 czerwca 1983 r.

Jan Paweł II we Wrocławiu, 21 czerwca 1983 r.
Julo/Wikipedia

Jan Paweł II we Wrocławiu, 21 czerwca 1983 r.

Rysunek Jacka Fedorowicza
Jacek Fedorowicz/Fotonova

Rysunek Jacka Fedorowicza

audio

AudioPolityka Sebastian Ligarski Grzegorz Majchrzak - Groźny pielgrzym

Dla milionów Polaków przyjazd papieża Jana Pawła II w okresie stanu wojennego był upragnionym znakiem nadziei i podtrzymania ducha oporu wobec władz. Dla tych ostatnich – przejawem nieukrywanej ingerencji głowy Kościoła w stosunki wewnętrzne państwa oraz wzmocnienia pozycji prymasa Józefa Glempa.

Od momentu wyboru ks. kardynała Karola Wojtyły na Tron Piotrowy papieskie pielgrzymki uznawane były przez przywódców Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR) za „zło konieczne”. Wyjaśniał to Edward Gierek w marcu 1979 r.: „Obecnie wytworzyła się trudniejsza sytuacja, bo papieżem jest Polak będący obywatelem Polski. Z prawnego punktu widzenia każdy obywatel ma prawo przyjazdu do swojego kraju. Odmowa mogłaby tworzyć napięcia społeczne”. Notabene dla komunistów rządzących PRL kwestia wizyty głowy Kościoła katolickiego od lat była problemem politycznym – podczas obchodów milenijnych w 1966 r. nie wyrazili oni zgody na przyjazd do Polski papieża Pawła VI, co nie przeszkadzało, by w tym samym roku postawić we Wrocławiu pomnik papieżowi Janowi XXIII. Po wyborze kardynała Wojtyły w październiku 1978 r. na papieża stało się jednak oczywiste, że wizyty najwyższej głowy Kościoła katolickiego staną się nieuniknione. Należało się do nich jak najlepiej przygotować.

Jan Paweł II poprzez swoich wysłanników naciskał na możliwość odwiedzenia kraju jeszcze w 1982 r. Prymas Józef Glemp w liście do gen. Wojciecha Jaruzelskiego pisał: „pielgrzymka religijna Ojca Świętego do swej Ojczyzny przyczyniłaby się do zmobilizowania społeczeństwa w kierunku wyciszenia nieporozumień i wyjścia z dotychczasowej nienormalnej sytuacji polityczno-społecznej. Episkopat Polski jest zdecydowany przygotować warunki przyjazdu Ojca Świętego, mimo głosów sprzeciwu ze strony pewnych grup politycznych, które utrzymują, że przyjazd papieża do Polski byłby wzmocnieniem dla Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, a także jej uznaniem”. Kwestię tę omawiano 11 czerwca 1982 r. na posiedzeniu Biura Politycznego KC PZPR. Minister spraw wewnętrznych Czesław Kiszczak odniósł się do przeszłości: „Następstwa wizyty Jana Pawła II w 1979 r. w Polsce. Wówczas zamiast oczekiwanych pozytywnych efektów spowodowała ona nasilenie niekorzystnych nastrojów w różnych grupach społecznych, uruchomiła postawę agresywności, a nawet oporu wobec władzy”. Ostrzegał: „Wizyta może doprowadzić do eskalacji niekorzystnych nastrojów, które mogą być bezpośrednim impulsem do odrodzenia się »Solidarności« sprzed grudnia 1981 r. (…) Trzeba poważnie brać pod uwagę fakt, że wizyta może także stać się detonatorem tym razem o wiele groźniejszym w skutkach niż przed trzema laty”. Chciał dać odpór stronie kościelnej, która bez konsultacji z władzami PRL ogłosiła, iż papież przyjedzie do Polski w sierpniu 1982 r. Sugerował, że lepszy byłby rok 1983 albo 1984. Liczył bowiem, że do tego czasu władze rozwiążą problemy wewnętrzne w kraju. Do jego stanowiska przychylił się I sekretarz Komitetu Centralnego PZPR Wojciech Jaruzelski.

Przyjazd papieża poprzedziły trudne negocjacje kościelno-rządowe. Sporny okazał się nie tylko termin pielgrzymki – ostatecznie odbyła się w dniach 16–23 czerwca 1983 r. – ale też dobór miejsc, które Jan Paweł II miał odwiedzić. Przykładowo podczas rozmów w kwietniu 1983 r. minister Adam Łopatka, kierownik Urzędu ds. Wyznań, na propozycję udania się Jana Pawła II pod pomnik Ofiar Czerwca 1956 r. odpowiedział: „Zatrzymanie się Ojca Świętego przy krzyżach poznańskich zostawmy sobie na wizytę Jana XXIV lub Jana Pawła V za 100 lat”… Argumentem przeciwko papieskiej wizycie w Szczecinie miały być rzekomo dogodne w tym mieście warunki do przeprowadzenia zamachu na życie Jana Pawła II. W zamian Kazimierz Barcikowski proponował Kamień Pomorski… (co ciekawe, w swoich wspomnieniach Barcikowski o takich propozycjach i swojej postawie wobec Kościoła nie wspomina). Komuniści nie zgodzili się nie tylko na odwiedzenie przez papieża Szczecina, ale również Piekar Śląskich, Olsztyna, Łodzi i Lublina. Czasem jednak stronie kościelnej udawało się uzyskać ustępstwa i władze PRL zgodziły się – po początkowym oporze – na mszę polową na krakowskich Błoniach. Ostatecznie na trasie papieskiej pielgrzymki znalazły się: Warszawa, Niepokalanów, Częstochowa, Poznań (bez wizyty pod pomnikiem upamiętniającym ofiary Czerwca ’56), Katowice, Częstochowa, Wrocław, Góra św. Anny i Kraków.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną