Prawicy miecz omszały
Czas jednak stoi w miejscu. Wystarczy w sprawach niemieckich wziąć dziś do ręki „Rzeczpospolitą” i niekiedy jakby człowiek czytał „Rzeczywistość” z lat 80. Czyta „Wprost” – i już ma przed sobą „Prawo i Życie” z końca lat 60. Te same argumenty, choć w zupełnie innym świecie. I zapewne zwolennicy naszej neoendeckiej polityki historycznej nie zdają sobie sprawy, w jakich butach chodzą.
Gdańsk. Zdaniem „Süddeutsche Zeitung” Polacy nie są w stanie pokazać niezafałszowanej historii miasta.
Maciej Delmanowski/Flickr CC by SA

Gdańsk. Zdaniem „Süddeutsche Zeitung” Polacy nie są w stanie pokazać niezafałszowanej historii miasta.

Nie potrzebujemy bohaterów z importu” – tytułuje „Rzeczpospolita” wywód Jana Żaryna o niestosowności niemieckiej inicjatywy wystawienia w Polsce „Oratorium dla pokoju – Stauffenberg”. Dokładnie tak samo obsztorcował mnie Jerzy Putrament w 1974 r. za krytyczną recenzję jego lekceważącej opowieści „20 lipca”, w której szydził z niemieckich zamachowców.

Uważałem wówczas, że wprawdzie nie ma powodu do heroizacji spiskowców, ale należy się im nasz szacunek – przy całej świadomości, że początkowo wsparli nazistów i byli upojeni tryumfami Hitlera w latach 1939–40.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną