Obrońcy usunięci

Coś drgnęło pod krzyżem
Akcja porządkowa pod Pałacem Prezydenckim to krok we właściwym kierunku, ale jeszcze nie finał.

Obrońców spod krzyża usunięto, ale krzyż stoi. Usunięcie przebiegło bez incydentów. To jednak jeszcze sprawy nie zamyka. Pokazuje najwyżej, że się da, jeśli się chce. Akcja przebiegła tym razem sprawnie, lecz na potrzeby zabezpieczenia uroczystości państwowo-wojskowych, na wniosek BOR, a nie w związku z uzgodnionym przecież porozumieniem o przeniesieniu krzyża do kościoła. To zaciemnia sens akcji. Czy po 15 sierpnia obrońcy będą mogli wrócić pod krzyż, bo uroczystości minęły i nie ma już potrzeby ich pirotechnicznego zabezpieczenia?

Wciąż zatem brak wyraźnego sygnału od odpowiednich władz, co zamierzają w sprawie krzyża. Może chodzi o to, by rozładować kryzys pełzająco, najpierw tablica, dziś przenosiny obrońców zamiast przeniesienia krzyża, na koniec sam krzyż. I by nie dawać pretekstu do ataków na premiera i prezydenta, że użyli siły przeciwko „prawym Polakom”. Że Platforma chce tego uniknąć, jest godne pochwały etycznie i politycznie, ale nie łagodzi ataków opozycji. Nie przebija się też do tej części opinii publicznej, która oczekuje od rządu egzekucji prawa.

Mamy więc sytuację, w której krzyż dla jednych jest pamiątką narodowej żałoby, dla drugich znakiem sprzeciwu wobec wygranej Bronisława Komorowskiego, a poparcia dla jego przegranego rywala, dla jeszcze innych – przydatnym narzędziem przyspieszenia laicyzacji Polaków. Z tego labiryntu oczywiście nie da się wyjść, tak jakby sobie marzyli dostojnicy Kościoła i sentymentalni piewcy ideowo-moralnej jedności narodu. Krzyż, obojętne, gdzie stoi i gdzie będzie stał za rok, stał się znakiem głęboko i trwałego podziału społeczeństwa. To samo będzie z pomnikiem ofiar katastrofy smoleńskiej (czy raczej Lecha Kaczyńskiego). Wojna krzyżowo-pomnikowa rujnuje wspólnotę ponad podziałami. I tu jest moment, w którym prezydent zgody powinien przerwać milczenie.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj