Kraj

Koncepcje patriotyczne z okolic Ossowa

Druga bitwa pod Ossowem. O pomnik

Grób żołnierzy sowieckich pod Ossowem Grób żołnierzy sowieckich pod Ossowem Stanisław Ciok / Polityka
Tylko martwi bolszewiccy żołnierze nie wiedzą, że zbliżają się wybory samorządowe.

Dwa lata temu na polach wsi Ossów, gdzie stykają się gminy Wołomin i Zielonka, lisy wywlekły z ziemi ludzkie kości. Nikt się nie zdziwił, było uzasadnienie historyczne dla kości, wszak w 1920 r. polska armia pokonała tu bolszewików. Archeolodzy ujawnili 22 poległych w sowieckich ubraniach, jak się mogło wydawać, bez współczesnego kontekstu politycznego.

A jednak 15 sierpnia 2010 r. tarcia światopoglądowe uniemożliwiły odsłonięcie mogiły, na ossowskim polu doszło do protestów, które zyskały skalę ogólnopolską, a nawet międzynarodową. Pojechał na miejsce rzecznik Urzędu Zielonka zobaczyć, o co chodzi, zastał tam ludzi dopominających się prawdy historycznej do kamery stacji TV Trwam, krzyczących „hańba” z powodu upamiętniania Ruskich, wyprzedawania kraju za ruble i euro, przerabiania społeczeństwa polskiego na parobków. A byli to koledzy z tutejszej opozycji: pani Hanna i pan Kazimierz, jak też, gościnnie, pan Waldek z Pomorza. Na tablicy mogiły, pod prawosławnym krzyżem, widniały narysowane kredką pięcioramienne gwiazdy. Pani Hanna uśmiechała się do rzecznika i mówiła: Panie Piotrze, prosimy do nas.

Bo, mówią w Zielonce, świat polityczny Wołomina i Zielonki poddawany jest presji od wewnątrz. Teren powierzchniowo niewielki, ludzie na poważnych stanowiskach znają się tu wszyscy. Gdy któryś wyleci poza nawias władzy, nie zdoła ukryć rozpaczy przed kolegami oraz społeczeństwem. Stąd się właśnie bierze opozycja, która 15 sierpnia nad mogiłą inaugurowała kampanię samorządową.

Nagle wszystko w świecie polityki Wołomina i Zielonki nabrało walorów symbolu. Na przykład delegację z ambasady rosyjskiej, która miała uczestniczyć w odsłanianiu mogiły, zatrzymano w ostatniej chwili, na zakręcie w Ossowie, jak w bitwie sprzed 90 lat. Żołnierze, którzy zbudowali przenośny most nad rowem, aby do mogiły dało się dojechać prostą drogą, już go rozmontowali i teraz jedzie się przez błoto, co może być alegorią oficjalnych stosunków polsko-rosyjskich. Proste groby polskich żołnierzy poległych w 1920 r. przeciwstawiano bolszewickiej mogile ze szwedzkiego granitu, co świadczy o serwilizmie polskich władz wobec Moskwy. Pan Kazimierz krzyczał, że Rosjanie chcą mieć w Ossowie swój Katyń. Pan Waldek z Pomorza zapytywał: Quo vadis, Polsko? Pan Waldek, który przedstawiał się jako nieogłupiony, przyjechał ciężarówką oblepioną patriotycznym przekazem: Rodacy, ojczyzna gore!, lenie, błagam idźcie na wybory, ratujmy Polskę!!! Pan Kazimierz chciał wmurowania tablicy ze sprostowaniem mogiły bolszewików, gdzie wyjaśniłoby się, że to nie Polska na nich napadła, ale odwrotnie. Oraz że krzyż (nawet jeśli prawosławny) nie był ich symbolem, tylko sierp i młot.

Dwa dni po proteście lokalnej opozycji rzecznik Zielonki rozstawił kamerę z kadrem na zagubioną w wielkim polu szarą mogiłę, stanął przed kamerą i nagrał zagajenie do filmu „Desant...”, który kręcił według własnego pomysłu. Mówił jak reporter: Witam ze zszokowanego i zasmuconego Ossowa, tutaj 15 sierpnia 2010 r. odbyła się skandaliczna i haniebna prowokacja polityczna.

Rzecznik miał znaczek z polską flagą w klapie marynarki. Kiedy mówił o prowokacji, zaczął padać deszcz, gdy przeszedł do absolutnego szoku mieszkańców Ossowa, zaczęło grzmieć. Symbol za symbol, kampania za kampanię.

W tym roku po raz ósmy rozegrano w Ossowie rekonstrukcję bitwy z 1920 r., 14 sierpnia 2010 r. ludzie udający żołnierzy z epoki przyjechali specjalnym pociągiem, który zbierał ich po stacjach od Krakowa po Warszawę. Wśród atrakcji obchodów rocznicy bitwy znalazły się także: pokaz musztry, przegląd mundurów, konkurs rzutu granatem, cross koniem przez rzekę, walki wręcz, pirotechniczny niby-ostrzał pociągu pancernego. W czasie crossu koniem zawsze jakiś ułan się skąpie i jest mnóstwo śmiechu. Panie z Koła Gospodyń Wiejskich z Ossowa przebrały się za ludność i stanowiły tło upamiętnianych wydarzeń. Na koniec impersonifikator księdza Skorupki poprowadził kontratak na bolszewików z krzyżem w ręku, pędził w pierwszej linii natarcia i poległ.

Mając na swoim terenie pole bitwy, sanktuarium Matki Boskiej Zwycięskiej, krzyż w miejscu śmierci księdza Skorupki, a także mogiłę bolszewików, politycy obecnej kadencji z Wołomina i Zielonki postanowili zbudować park kulturowy i muzeum. Jest już uchwała gmin i projekt tego samego architekta, który stworzył Muzeum Powstania Warszawskiego: będą szyby holograficzne, ekrany dotykowe, elewacja nawiązująca kolorem patynowanej miedzi do mundurów polskich, bryła wtopiona w krajobraz, kościół, plebania i centrum hotelowo-konferencyjne. Będzie praca przy muzeum i przy parku dla miejscowych obywateli: w gastronomii, agroturystyce, przewodnictwie. Tylko nie wolno im będzie budować nie na temat: zabudowa Ossowa zostanie podporządkowana estetyce historycznej, tak jest w ustawie. Będzie, mówią w Zielonce i Wołominie, nowocześnie promowany patriotyzm, będzie trademark okolicy. Ale dopiero na setną rocznicę, za 10 lat.

Upamiętnianie, obiekty memoratywne, tablice, polegli w katastrofach i w bitwach, krzyże – o tym się teraz mówi ogólnopolsko, a świat polityczny Wołomina i Zielonki, w tym opozycja, to miniaturka dużej polityki. Nawet ludzie ci sami, tasują się między krzyżem prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu a krzyżem prawosławnym na bolszewickiej mogile w Ossowie, jak pan Kazimierz, występujący w znaczącej roli w filmie „Solidarni 2010”. Pan Waldek, protestujący w telewizji przeciwko zaprzysiężeniu prezydenta Komorowskiego. Pani Hanna, dawna doradczyni premiera Kaczyńskiego, zaprzyjaźniona z medialnym koncernem z Torunia.

Bitwa warszawska to jest nośny temat polityczny, mówią w kuluarach urzędów lokalnych, umiejętnie wiosłując można na niej dopłynąć ku kadencji w samorządzie i wyżej. Ale tort do podziału jest niewielki i dlatego skoro obecna władza ma pomysł na park kulturowy, pan Kazimierz zostaje przewodniczącym Komitetu Uhonorowania ks. Ignacego Skorupki Orderem Orła Białego; jeszcze w sierpniu odsłania stosowną tablicę na ścianie kaplicy w Ossowie. Z drugiej ściany kaplicy fresk namalowany przez artystkę: Polacy nacierają na wroga uzbrojeni tylko w polskie flagi, a ksiądz w niewielki krzyż.

Odsłonięcie mogiły bolszewickiej w Ossowie nie znalazło się w programie obchodów 90 rocznicy bitwy, miało być cicho, kameralnie. Projekt zamówiono u tego samego rzeźbiarza, który stworzył tablicę ku pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej w kościele garnizonowym w Warszawie. Był pośpiech, żeby zdążyć na rocznicę – wszystko zrobiono w niecałe dwa tygodnie, trawa na mogile nie zdążyłaby wyrosnąć, więc trzeba było kupić gotową z rolki. Płaciła Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, w sumie 50 tys. zł, czyli – policzyli w Zielonce – wypadło niecałe 2,5 tys. na jednego upamiętnianego bolszewickiego żołnierza. Burmistrz Zielonki mówi: nie walczy się z nieboszczykami, to byli żołnierze, polegli mają prawo do szacunku. Tak samo mówi burmistrz Wołomina. A cicho mówią w urzędach, że nie wykluczali aktów profanacji tej mogiły przez nieznanych sprawców, ale w jakimś późniejszym terminie, nie zaraz pierwszego dnia, przed odsłonięciem. To zaostrzy kampanię, spekulują urzędnicy i inaugurują ją, nieoficjalnie mówiąc, że pan Kazimierz, który protestował przeciwko mogile żołnierzy sowieckich, a więc zarazem przeciwko krzyżowi prawosławnemu na niej, wykazał daleko posunięty dualizm moralny, bo krzyża prezydenckiego broni jak lew. I mogiłę nazywa pomnikiem, co tworzy zamęt informacyjny.

Co prawda polityka Wołomina i Zielonki zaostrzyła się przez martwych bolszewickich żołnierzy, ale nie takie rzeczy tu widzieli. Rzecznik Urzędu Zielonka, który był kiedyś radnym, przechowuje w pamięci taką scenę: mieli w Zielonce burmistrza blisko związanego z Kościołem, a kiedy ważyła się jego przyszłość na stanowisku, na posiedzeniach rady siadał komitet starszych pań i modlił się za rzecznika, który był jednym z głównych oponentów burmistrza, panie skrapiały go ustawicznie święconą wodą, by wygnać z rzecznika diabła. Którego, jak mówi rzecznik, tam nie było.

Na zapomnianej w ostatnich dniach mogile poświęconej bolszewickim żołnierzom pokonanym i poległym w bitwie warszawskiej w szczerym polu w Ossowie wiatr przewraca wazon z kwiatami i gasi znicz – znów robi się symbolicznie, ale nie ma przy tym kamer. Od czasu do czasu tylko jakiś samochód przedziera się przez błota, staje przed mogiłą, ludzie wychodzą, stoją w powadze. Ktoś wchodzi na trawę z rolki i ustawia wazon. Ludzie robią sobie zdjęcia z mogiłą, rzucają polne kwiatki.

Potem obchodzą mogiłę i stukają palcami w szary prawosławny krzyż, który dźwięczy głucho, bo tablica jest ze szwedzkiego granitu, a krzyż z blachy nierdzewki.

Polityka 35.2010 (2771) z dnia 28.08.2010; Kraj; s. 24
Oryginalny tytuł tekstu: "Koncepcje patriotyczne z okolic Ossowa"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Wybuchowe wesele. Zostali bez domu i z kredytem na całe życie

W jednej chwili wesele Wawrzyniaków zamieniło się w koszmar. Każdego dnia nurtuje ich pytanie: jak tu obchodzić rocznicę?

Norbert Frątczak
18.07.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną