Łukasz Kamiński prezesem IPN

Z wątpliwościami, prawie jednomyślnie
Wskazany przez Radę IPN kandydat na prezesa dr Łukasz Kamiński uzyskał poparcie Sejmu prawie jednomyślne. Jeśli nie liczyć klubu SLD, który nie wziął udziału w głosowaniu, demonstrując w ten sposób, że tego instytutu w ogóle nie chce.

Taka demonstracja nie miała jednak żadnego znaczenia i prawie nie została zauważona wobec poparcia kandydata przez wszystkie pozostałe ugrupowania. Czy więc kandydat jest aż tak dobry (czeka go jeszcze głosowanie w Senacie), czy też ranga IPN tak bardzo zmalała? Kandydatura Kamińskiego budziła kontrowersje bardziej niż umiarkowane - jak na stanowisko tak kiedyś politycznie istotne, a w trakcie rządów Janusza Kurtyki bezwzględnie politycznie wykorzystywane.

Nawet wypowiedzi kandydata - z których się potem wycofywał - że Lech Wałęsa to Bolek, czy stwierdzenia w rodzaju, że wydałby książkę Gontarczyka i Cenckiewicza o Wałęsie, a nie wydałby „Złotych żniw” Grossa, nie wywołały szerszej dyskusji.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną