Sejm na wakacjach: podsumowanie sezonu
Od piątku gmach przy Wiejskiej świeci pustkami, posłowie wrócą dopiero za cztery tygodnie. Na zakończenie sezonu parlamentarnego wybraliśmy najważniejsze – bardziej i mniej poważne - wydarzenia, którymi żył Sejm przez ostatnie dziewięć miesięcy.
Posłowie opuszczą Sejm na cztery tygodnie.
Wojciech Artyniew/Forum

Posłowie opuszczą Sejm na cztery tygodnie.

W tym czasie odbyło się 19 posiedzeń rozłożonych na 54 dni pracy. 10 maja Sejm przyjął jedną z najtrudniejszych reform rządu Donalda Tuska – podniesienie wieku emerytalnego do 67 roku życia. Premier stwierdził, że przyjęcie ustawy to najbardziej gorzkie zwycięstwo, jakie w życiu osiągnął. Jarosław Kaczyński w czasie debaty zarzucił premierowi „nieprawdopodobne wręcz chamstwo na poziomie marzeń Adolfa Hitlera o Polakach”. A Solidarność zabarykadowała sejmowe wyjścia i posłowie, poza tymi z PiS-u, musieli spędzić w gmachu nieco więcej czasu, niż zwykli to robić w plenarne piątki.

Sejmowy urobek

Opozycja narzekała na brak pracy, wynikający jej zdaniem z lenistwa rządu, który do Sejmu przesyła tyle ustaw, co kot napłakał. Posłowie przyjęli 57 projektów ustaw, z czego 32 wyszło spod pióra ministrów, 11 klubu PO (ze złożonych 26 projektów w lasce marszałkowskiej), a trzy - koalicyjnego PSL (ze złożonych 17). Opozycja nie ma łatwo: Ruch Palikota nie ma jeszcze żadnego legislacyjnego sukcesu (złożonych 35), SLD – jeden (złożonych 38), a PiS, drugi największy klub w parlamencie tylko 2 (odrzuconych 8, złożonych 52). Rafał Grupiński za największy sukces uważa przyjęcie reformy emerytalnej oraz budżetu i to bez żadnych poprawek regionalnych, którymi posłowie zwykli chwalić się w okręgach wyborczych.

Sejmowi udało się też uchwalić kwotową podwyżkę rent i emerytów, a z inicjatywy prezydenta zagwarantować orzełki na strojach piłkarskiej reprezentacji. Posłowie poprawili też błędy w ustawie refundacyjnej i znieśli kary dla lekarzy, którzy niewłaściwie wpisują recepty.

Pożegnania – z wyboru i przymusu

Prokuratorzy w stanie spoczynku Dariusz Barski i Bogdan Święczkowski (były szef ABW) nie zgodzili się zrezygnować z tego statusu i 14 tysięcy złotych uposażenia, które dostają miesięcznie. Ze smutkiem pożegnali się więc z mandatem poselskim, bo Sąd Najwyższy stwierdził, że nie mogą łączyć tych dwóch funkcji. Odwołali się w tej sprawie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, a decyzja marszałka o wygaszeniu ich mandatu potraktowali jako polityczną - bo oni z PiS, a marszałek z PO.

Z fotela sejmowego - na fotel wojewody  podkarpackiego, po dwóch miesiącach spędzonych przy Wiejskiej przesiadała się Małgorzata Chomycz (PO). W czerwcu Aleksander Grad (PO) po trzech kadencjach na Wiejskiej postanowił się sprawdzić w biznesie za kilkakrotnie wyższe wynagrodzenie, a Sławomir Rybicki  (PO) przeprowadził się do pałacu prezydenckiego i odpowiada teraz za kontakty głowy państwa z parlamentem.

Transfery

Największy exodus stał się udziałem posłów PiS, którzy opuścili Jarosława Kaczyńskiego i założyli swój 21 – osobowy klub Solidarna Polska z Arkadiuszem Mularczykiem na czele. Po jednym pośle na konto Ruchu Palikota straciła PO (Łukasz Gibała) i SLD (Sławomir Kopyciński). Choć podobno w klubie Platformy trzydziestu sfrustrowanych posłów miało wielką ochotę na zmianę klubowych barw, to jednak ostatecznie nie zdecydowali się przejść na stronę opozycji.

Największy rechot

Już na pierwszym posiedzeniu Sejmu pierwszy poseł, który otwarcie mówi o swojej homoseksualnej orientacji nie miał łatwo. Do tych, którzy nie chcieli wybrać Wandy Nowickiej na wicemarszałkinię Sejmu powiedział, że używają „chwytów poniżej pasa”. Na to stenogramy odnotowały wielką wesołość na sali, od której nie umiał się powstrzymać nawet Donald Tusk. Wesołość została przechrzczona na rechot i tylko nieliczni posłowie przyznali się, że to ich reakcja była „chwytem poniżej pasa”.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj