Prezydencki marsz w dobrym klimacie

Marsz, marsz Polonie!
Kilka dni przed 11 listopada rozmawiałam z Andrzejem Celińskim. Zapytany, czy wybiera się na marsz z prezydentem Komorowskim, odparł, że nie lubi maszerowania, ale pójdzie, bo prezydentowi się to należy.

– Latami w opozycji mówiliśmy mu – Bronek, ty daj już sobie spokój z tym chodzeniem 11 listopada pod Grób Nieznanego Żołnierza, zamkną cię, znów posiedzisz i tyle będziesz z tego miał. On uparcie chodził, oni go uparcie zamykali. Teraz tylko on może taki marsz poprowadzić, ma do tego moralne prawo i ja muszę tam być.

Przytaczam tę rozmowę, bo wydaje mi się, że oddaje ona dobrze to, co zdarzyło się w Warszawie w niedzielę i co sprawiło, że marsz nazwany już „prezydenckim”, chociaż oficjalnie nazywał się Razem dla Niepodległej, był sukcesem Bronisława Komorowskiego.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną