PO: skrzydełka i główka

Król i dwory
Platforma i Donald Tusk są co tydzień składani do grobu, a PiS już praktycznie przejmuje władzę. Wolnego...
Liderem frakcji liberalnej jest podobno Grzegorz Schetyna.
Witold Rozbicki/Reporter

Liderem frakcji liberalnej jest podobno Grzegorz Schetyna.

Tusk jest typem lidera, Schetyna mógłby być co najwyżej przewodniczącym partii.
Mirosław Gryń/Polityka

Tusk jest typem lidera, Schetyna mógłby być co najwyżej przewodniczącym partii.

Donald Tusk zapowiedział, że będzie ubiegał się po raz kolejny o przywództwo w partii, przecinając spekulacje, że a nuż przypomni sobie o obietnicach składanych przed laty, że to już jego ostatnia kadencja. Ta deklaracja, oczywiście, nie oznacza końca walki o władzę i pozycję w partii.

Platformę, podobnie zresztą jak inne partie, podzielić jest trudno. Kto odchodzi, przepada albo kaja się, by wrócić. Wbrew utrwalonej przez media opinii w PO nie ma wyodrębnionych frakcji z wyraźnymi liderami. Są raczej dwory ważniejszych lub uważających siebie za ważnych polityków. Albo pojedynczy politycy z ambicjami. Tak jak choćby Jarosław Gowin, w którym widziano już lidera zjednoczonej prawicy, a – gdy przyszło co do czego – został sam, bo nawet wyznający skrajny tradycjonalizm poseł John Godson dobrze się poczuł w platformianym pluralizmie i deklarował to publicznie na każdym kroku.

Frakcja konserwatywna, która, biorąc pod uwagę głosowania w sprawie zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej czy związków partnerskich, liczyć może ok. 60 osób, dzieli się na tyle podfrakcji bez żadnego lidera, że trudno uznać ją za byt realnie istniejący. Na dodatek taki, który mógłby utworzyć odrębną partię, grupowo przejść do PiS, połączyć się z Solidarną Polską albo wykonać jakiś podobnie bezsensowny politycznie manewr. Ta „frakcja” istnieje tylko jako część PO i tylko podczas bardzo niewielu głosowań. Jej pozorna siła wynika z faktu, że Platforma jako całość stała się w ostatnich latach bardziej konserwatywna, bo taka jest chyba natura każdej partii władzy.

Czy dziś możliwe byłoby przegłosowanie poluzowania polityki antynarkotykowej, co jeszcze w poprzedniej kadencji udało się przeprowadzić? Nie – odpowiedział mi zdecydowanie były minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. W poprzedniej kadencji wydawało się nawet, że uda się uchwalić ustawę o in vitro. Dziś premier wprowadza in vitro jako procedurę medyczną, bo przyjęcie ustawy bardziej liberalnej nie jest możliwe.

Mimo widocznego przesunięcia na prawo, niewątpliwie frustrującego dla liberałów w PO, Gowin swojej grupy nie zbierze. Ma kłopot nawet z zebraniem wiernego dworu. Być może już w najbliższych tygodniach poniesie klęskę w sprawie przekształcania mniejszych sądów, jednego ze swoich sztandarowych dzieł. Jeżeli Sejm uchwali ustawę ustanawiającą coś w rodzaju sieci sądów nie do ruszenia, to minister sprawiedliwości stanie się faktycznym twórcą najbardziej szkodliwego i niepotrzebnego wymiarowi sprawiedliwości projektu. Nic nie wskazuje też, aby odniósł znaczące sukcesy w głośnej sprawie deregulacji zawodów. Polityk jako tako przytomny wie, że tu żadnej premii politycznej nie będzie. Gowin tkwi więc w pułapce, którą zresztą sam na siebie zastawił.

Czy więc wystartuje w wyborach na szefa PO, by realnie policzyć swoje siły? Odpowiada, że dopóki jest ministrem, tego nie zrobi. Czy w ten sposób broni swojej rządowej posady? Próbuje zmienić taktykę? Dla całości Platformy i Donalda Tuska ma to znaczenie więcej niż ograniczone.

Czy w tak zwanej frakcji liberalnej jest inaczej? Podobno jej liderem jest Grzegorz Schetyna (chociaż mógłby to uznać za określenie nieco obraźliwe, bo dla niego PO liczy się jako całościowy, szeroki „projekt”), jednak frakcja liberalna to nie to samo, co frakcja Schetyny. On też ma swój dwór, tyle że bardziej realny niż Gowin. Rafał GrupińskiAndrzej Halicki – to jego najbardziej wyraziści przedstawiciele. Uporczywie powtarza się również, że sporo jest Schetynowych dworzan w aparacie niższych szczebli. Ostatnio Grupiński mówił przecież, że Schetyna mógłby być dobrym przewodniczącym Platformy, zapewne także dobrym premierem, ale już jak ognia unikał odpowiedzi na pytanie, czy lepszym niż Tusk? I Grupiński, choć poeta, nie jest politycznym marzycielem.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną