Ewa Kopacz ostro o Kaczyńskim: Prezes PiS podpala Polskę

Dziura w murze
Premier Kopacz wraca więc do tego, czemu Platforma zawdzięcza serię zwycięstw nad PiS – do straszenia rządami Kaczyńskiego.
Kancelaria Prezesa RM/Flickr CC by 2.0

Oburza mnie cyniczne wykorzystywanie 13 grudnia. Wierzę w zmianę w polskiej polityce, ale współpraca nie może oznaczać zgody na politykę nienawiści – mówiła Ewa Kopacz na konwencji Platformy.

To, poniekąd zrozumiała, reakcja na słowa Jarosława Kaczyńskiego, który z sejmowej trybuny oskarżył liderów PO o sfałszowanie wyborów. Zarzucił im zbrodnię na demokracji, nie przedstawiając na to cienia dowodu – poza swą niezachwianą wiarą. PiS 13 grudnia organizuje wielką manifestację w Warszawie, która ma utrwalić przekonanie, że spisek PSL z PO przy udziale PKW pozbawił partię Kaczyńskiego władzy w sejmikach.

Kaczyński dał Kopacz dobry powód, by zaczęła wiosłować w innym tempie i w inną stronę niż w kampanii samorządowej. Łowienie wyborców poszło w niej gorzej niż zwykle, łagodna retoryka nie zdała egzaminu, nawet Małgorzata Kidawa-Błońska komentowała, że u boku Donalda Tuska zwyciężało się łatwiej. Premier musiała zmienić kurs. Chce przecież – powiedziała to bardzo jasno – wygrać za rok wybory do Sejmu.

Kolejne klęski PiS nie biorą się z fałszerstw i spisków. Czas spojrzeć prawdzie w oczy, panie prezesie Kaczyński: biorą się z tego, że nie rozumie pan zwykłych Polaków. Polacy nie chcą kolejnych seansów nienawiści, chcą spokoju w kraju i u jego granic. Prezes Kaczyński nie gwarantuje ani jednego, ani drugiego – atakowała premier.

Kopacz wraca więc do tego, czemu Platforma zawdzięcza serię zwycięstw nad PiS – do straszenia rządami Kaczyńskiego. Chodzi o wybudzenie z drzemki byłych wyborców PO, może przyciągnięcie trochę nowych, czemu sprzyja uwiąd lewicy.

Ale przede wszystkim chodzi o uszczelnienie muru między obozami Platformy i PiS. Ten mur przez lata gwarantował, że wyborca, owszem, mógł daną partię porzucić, ale nie przechodził na stronę wroga. Kopacz swoim łagodnym przekazem zrobiła dziurę w tym murze. Z badania exit poll wynika, że przepływ wyborców PO do PiS był jeszcze niewielki, ale wyraźnie większy niż w drugą stronę. Stratedzy Platformy musieli na to zareagować, stąd wojenny ton pani premier. Kuter zmienił się w kuter rakietowy.

Jedna salwa była jednak samobójcza. – Nie można porównać dzisiejszej Polski do Polski stanu wojennego. Jutro pan Kaczyński nie będzie musiał niczego podpisywać; jutro pan Kaczyński po swojej demonstracji wróci do domu, by cieszyć się przywilejami posła na Sejm i lidera opozycji – mówiła Kopacz.

Wygląda to na sugestię, że Kaczyński podpisał lojalkę w stanie wojennym, co kłamliwie zarzuciło mu kiedyś pismo Jerzego Urbana. Pani premier, która w PRL nie splamiła się żadną działalnością opozycyjną, nie powinna w ten sposób atakować kogoś, kto tę kartę zapisał bardzo ładnie.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj