Z Dudą się uda, czyli dlaczego geje i lesbijki będą głosować na kandydata PiS

Nic w tym dziwnego
Nie rozumiem zaskoczenia czy nawet pewnego rodzaju oburzenia postawą przedstawicieli środowisk LGBT, którzy deklarują, że zagłosują na Andrzeja Dudę. Przecież nikt inny, tylko on!
Polityka

W pierwszej turze wyborów wielu gejów miało głosować na kandydata PiS. Teraz paru znanych działaczy ruchów LGBT ogłasza, że znów go poprze (Krystian Legierski poważnie się zastanawia), albo że oddadzą głos nieważny (Robert Biedroń). Nic w tym dziwnego.

Wiadomo przecież od dawna, że prawicowe środowisko, które reprezentuje Andrzej Duda, stoi murem za gejami i lesbijkami oraz wspiera ich słuszne postulaty. Równość ma wypisaną na sztandarach! I to tęczową czcionką. Palikot i Zieloni mogą się schować, o SLD nie wspominając.

Sam Duda – wiadomo – antydyskryminacyjne hasła traktuje jak polityczny dekalog wykuty w granicie. Bez wytchnienia tępi wszystkie przejawy homofobicznych wystąpień, w tym wyskoki swych partyjnych kolegów, w rodzaju posłanki Krystyny Pawłowicz (która twierdzi, że geje i lesbijki powinni siedzieć w domach i nie wychodzić na ulice) czy posła Stanisława Pięty (który przebąkiwał swego czasu, że do gejów trzeba by strzelać, a z trybuny sejmowej napomknął, że „u osób z zaburzeniem w ukierunkowaniu popędu seksualnego przedmiotem zainteresowania stają się osoby tej samej płci, osoby niedojrzałe, zwierzęta lub przedmioty”).

Jako znany krytyk wszelkich postaw wrogich wobec osób o innej orientacji seksualnej i zadeklarowany zwolennik polityki równościowej, pod konwencją antyprzemocową chciał się Duda podpisywać obiema rękami. I co z tego, że powiedział, iż konwencja „wprowadza treści sprzeczne z naszą tradycją i obce wzorce ideologiczne i kulturowe”? Widocznie zdaniem polskiego środowiska LGBT zmienił zdanie. Jak w kwestii in vitro.

Ale do meritum. W sprawach dla Legierskiego i Biedronia najbliższych Duda od dawna ma mocno wykrystalizowane zdanie. Przecież ustawę wprowadzającą związki partnerskie zatwierdziłby bez mrugnięcia okiem. Ba! – bez wahania uznałby małżeństwa osób jednej płci, kierując do Sejmu projekt odpowiedniej ustawy i nie dzieląc niepotrzebnie włosa na czworo, przyznałby gejom i lesbijkom prawa adopcyjne z becikowym włącznie (ustanowienie rzecznika praw osób homoseksualnych załatwiłby jednym ruchem długopisu). Oczywiście za jego prezydentury Marsz Równości ruszałby z dziedzińca Belwederu, kto wie, może z udziałem samego Prezesa.

Naprawdę więc trudno się dziwić poparciu dla kandydatury Andrzeja Dudy ze strony przedstawicieli środowiska LGBT. Komorowski na jego tle jawi się jako katolicki beton, nierokujący żadnej nadziei na to, że w jego zamurowanym światopoglądzie pojawi się choćby małe pęknięcie (ustawy o in vitro i w sprawie konwencji antyprzemocowej podpisał przecież Lech Kaczyński).

Zatem do urn, Panie i Panowie! Z Dudą na pewno Wam się uda.

Czytaj także

Polityka Cyfrowa

Teraz miesiąc od nas w prezencie!

Zaprenumeruj

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj