Obrońcy życia chcą wrócić do Sejmu z ustawą całkowicie zakazującą aborcji
Członkowie Fundacji Pro – prawo do życia, z Kają Godek na czele, próbowali przeforsować swój projekt już trzy razy. Ale teraz może im się udać.
David Leo Veksler/Flickr CC by 2.0

Kaja Godek, prezes Fundacji Pro – prawo do życia
Jerzy Dudek/Forum

Kaja Godek, prezes Fundacji Pro – prawo do życia

Przeciwnicy aborcji właśnie zwierają szyki i mobilizują wolontariuszy do zbierania podpisów pod obywatelskim projektem całkowicie zakazującym aborcji. Wystarczy, że przyniosą do Sejmu 100 tys. podpisów, ale zamierzają zebrać ich zdecydowanie więcej. Chodzi o siłę rażenia.

Podpisy mają prawo zbierać przez trzy miesiące. Zaczynają już od początku kwietnia, więc muszą skończyć do końca czerwca i właśnie wtedy złożą w Sejmie swój projekt. Do tej pory ich wysiłki blokował poprzedni rząd PO-PSL. Teraz liczą na pomoc Prawa i Sprawiedliwości, które będąc w opozycji, zawsze deklarowało życzliwość dla tego projektu.

Teraz czas powiedzieć: sprawdzam. „Za nami wiele lat działań, setki pikiet i wystaw. Ponad milion podpisów zebranych w obronie życia od 2011 roku. Także kluczowa sprawa roku 2015: całkowita zmiana władzy w Polsce! Wszystko to sprawia, że konieczne jest zrobienie kolejnego kroku. Kroku, który może okazać się najważniejszą inicjatywą antyaborcyjną od 20 lat! Kroku, który może zapewnić pełną ochronę życia każdemu nienarodzonemu dziecku!” – napisała na swojej stronie internetowej Fundacji Pro – prawo do życia.

Ostatni projekt, który posłowie odrzucili przed wyborami, zakładał stosowanie sankcji karnych wobec każdego, kto dokonuje lub współuczestniczy w zabiegu aborcyjnym. Kto za zgodą kobiety przerwie jej ciążę, ma podlegać karze pozbawienia wolności do lat 3. Taką samą sankcją objęty byłby ten, kto udziela ciężarnej pomocy w dokonaniu aborcji lub ją do tego nakłania. Z kolei ten, kto dopuściłby się takich czynów, gdy dziecko poczęte osiągnęło zdolność do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej, podlegałby karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. Nowy projekt ma dokładnie te same założenia.

Jednak posłowie PiS w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że nie czas teraz na otwarcie kolejnej ideologicznej wojny. Inni dodają, że są zwolennikami wypracowanego kiedyś z Kościołem kompromisu. Polegał on na tym, że ciążę można przerwać w trzech przypadkach: kiedy stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety w ciąży; jeśli zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego; kiedy istnieje podejrzenie uszkodzenia ciąży.

Warto przypomnieć, że PiS obiecało i zapisało w okrojonej wersji pakietu demokratycznego, który jest właśnie procedowany w  komisji regulaminowej Sejmu, że wszystkie projekty ustaw obywatelskich będą kierowane do drugiego czytania. Prace nad projektem będą więc trwały w Sejmie co najmniej kilka tygodni, do pierwszego czytania dojdzie być może jeszcze przed wakacjami, a najpóźniej jesienią tego roku.

Co ostatecznie zostanie w projekcie i czy całkowity zakaz aborcji zostanie wprowadzony, trudno dziś przewidzieć. Obrońcy życia mówią do polityków PiS: sprawdzam. I wyczekują twierdzącej odpowiedzi.

O tym, że Kaja Godek i jej antyaborcyjna inicjatywa może przysporzyć kłopotów Jarosławowi Kaczyńskiemu, pisaliśmy tuż przed wyborami parlamentarnymi.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną