Kraj

Kara za niesubordynację w Sejmie? Są lepsze narzędzia dyscypliny: areszcik, klęczenie na grochu...

KŻ / Polityka
Marszałek Kuchciński i marszałek Karczewski mogliby zwoływać posiedzenie Sejmu i Senatu, najlepiej za każdym razem, gdyby opozycji znów zachciało się szwendać po ulicach i sabotować prace rządu.

Nie oburzajmy się decyzją marszałka Kuchcińskiego, który ukarał jednego z posłów PO Tomasza Lenza odebraniem mu połowy miesięcznego uposażenia za niesubordynację podczas obrad Sejmu.

Karę można potraktować jako symboliczną – na biednego nie trafiło. Zastanawiam się, czy marszałek nie powinien rozważyć innych, przynajmniej potencjalnie skuteczniejszych kroków. Gdyby tak zamknąć takiego posła na jakiś czas do celi, przynajmniej miałby czas w ciszy przemyśleć swoje zachowanie i wyciągnąć wnioski.

Sejm to duży budynek, znalazłoby się jakieś miejsce na przytulny areszcik, jakiś odwach przy kwaterze Straży Marszałkowskiej dla tych, co – jak to ujął z wrodzoną sobie gracją poseł PiS Marek Suski – nie potrafią zachować się godnie, jak przystało na posła. Posiedzą, skruszeją, nie będą przynajmniej „prowadzić destrukcji na Sali obrad” i głosować inaczej niż wola Suwerena.

Można oczywiście sięgnąć po inne jeszcze narzędzia dyscypliny. Można zadekretować zawsze skuteczne, stosowane od wieków kary typu stanie w kącie, klęczenie na worku z grochem (np. z rękami podniesionymi do góry, dobrym miejscem jest ściana za fotelem marszałka w sali obrad). A jak nie pomoże, to po łapach ich! Albo po d…, a co! Narzędzie marszałek ma przecież pod – nomen omen – prawicą, czyli ręką. Laska marszałkowska nadaje się tego jak mało co. Poza tym Piłsudski dał sobie radę z rozbijackimi posłami? Dał. Kaczyński z Kuchcińskim też mogą (choć Bereza nie leży już w granicach RP, ale przecież znajdzie się coś innego).

Oczywiście to odległa perspektywa. Na razie nie bądźmy tacy radykalni. Proszę bardzo, pani minister Kempa, która kazała urzędnikom kancelarii premiera odpracowywać piątek po Bożym Ciele w sobotę, 4 czerwca. Dzięki temu zamiast łazić na jakieś lewackie demonstracje, przysłużą się państwu. Idea wspaniała i godna naśladowania.

Marszałek Kuchciński i marszałek Karczewski też mogliby zwoływać posiedzenia Sejmu i Senatu, najlepiej całodzienne za każdym razem, gdyby opozycji zachciało się szwendać po ulicach i sabotować prace rządu. Przecież sam Prezes powiedział, że audyt rządów PO-PSL był niepełny i skrótowy. Aż się prosi go pogłębić na kolejnych posiedzeniach parlamentu. Przynajmniej byłby z tego jakiś pożytek.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama