Kraj

Stary prezes nowym prezesem TVP. Jacek Kurski wygrał konkurs

Stary prezes nowym prezesem TVP. Jacek Kurski wygrał konkurs

EAST NEWS
Kurski pierwszy raz został prezesem w styczniu. W środę wygrał w konkursie, bo zagłosowało na niego trzech nominatów PiS i przedstawiciel Kukiz’15.

Jacek Kurski w 5-osobowej Radzie Mediów Narodowych dostał 4 głosy i już w pierwszej turze głosowania pokonał swoich rywali. Zagłosowała na niego trójka posłów PiS: Joanna Lichocka, Elżbieta Kruk i Krzysztof Czabański. Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, Jacek Kurski porozumiał się też z Grzegorzem Podżornym z Kukiz’15 i od niego też dostał głos. Przeciw Kurskiemu głosował były szef TVP Juliusz Braun (zasiada w RMN z rekomendacji PO).

„Chcę, żeby Telewizja Polska łączyła Polaków wokół ważnych, wielkich cech i celów, żeby odwoływała się do tego, co Polaków łączy; chcę, żeby Telewizja Polska była nośnikiem szybkiej, rzetelnej informacji, uczciwej publicystyki i debaty publicznej, dobrej edukacji, żeby była również nośnikiem dobrej i na poziomie rozrywki, która jest śmiechem, a nie rechotem” – powiedział Kurski dziennikarzom w Sejmie. Podkreślił, że w  „TVP przywracany jest elementarny obiektywizm i uczciwa debata publiczna; następuje też odbicie, jeśli chodzi o oglądalność szeregu programów”.

Kurski nie był pewien, że dostanie głosy od Czabańskiego i Lichockiej. Ten pierwszy otwarcie krytykował wybranego dziś nowego-starego prezesa za zbyt powolne zmiany w TVP. Lichocka wytykała Kurskiemu spadek oglądalności i marną jakość nowych programów. Ostatecznie oddali na niego głos, a Kurski może za to podziękować prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu. Wczoraj, we wtorek, prezes PiS wezwał do siebie Czabańskiego. Jak podał portal wpolityce, „Jarosław Kaczyński miał wyrazić swoje niezadowolenie z powodu zamieszania wokół konkursu”.

Wieść niesie, że Kurski obiecał Podżornemu, że za jego głos człowiek Kukiz’15 będzie mógł pozostać w zarządzie TVP. Chodzi o Macieja Staneckiego, który od stycznia jest wiceprezesem TVP. Dziś na wniosek Kurskiego RMN przegłosowała, że zarząd będzie dwuosobowy: z prezesem Kurskim i Staneckim, jego zastępcą.

Czabański zmienia zdanie o Kurskim

„Jacek Kurski zaprezentował bardzo ciekawy, dynamiczny program działania telewizji” – powiedział w środę przewodniczący Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański. Czabański pogratulował wyboru Kurskiemu. „Osobiście cieszy mnie to, że Jacek Kurski wyciągnął wnioski z różnych uwag, które słyszał z różnych stron, i zaprezentował bardzo ciekawy, dynamiczny program działania telewizji. Szczególnie mnie cieszy, że ta jego dynamika będzie służyła wspieraniu tego, co jest najważniejsze dla mediów publicznych, mianowicie uszczelnieniu abonamentu” – powiedział Czabański.

Do ostatniego etapu konkursu na prezesa TVP dostali się: Agnieszka Romaszewska-Guzy (szefowa Biełsatu), Krzysztof Skowroński (prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, szef radia WNET) i Bogdan Czajkowski (dokumentalista). To właśnie tych kontrkandydatów już w pierwszym głosowaniu Kurski pokonał.

W przesłuchaniach kandydaci nie wypadli najlepiej, w PiS mówiło się nawet o unieważnieniu konkursu. Ustawa o RMN nie wymaga organizowania konkursu, ale na tym, aby się odbył, zależało Krzysztofowi Czabańskiemu. Chciał raz na zawsze pozbyć się Kurskiego z TVP i droga konkursowa wydawała mu się najlepsza. Nie przewidział, że prezes PiS stawia na Kurskiego, ale dobitnie przekonał się o tym w sierpniu, kiedy Rada na swoim pierwszym posiedzeniu, głosami PiS, odwołała Kurskiego. Jednak po kilku godzinach, po interwencji Kaczyńskiego, RMN pod presją prezesa PiS odwołała swoją decyzję. Kurski pozostał wtedy na Woronicza. I zostanie jeszcze długo.

Były szef TVP o Kurskim: mitoman i propagandzista

Podczas publicznych przesłuchań Jacek Kurski długo chwalił się sukcesami swoich rządów w TVP. Wytykał też błędy poprzednikom. Po tym jego wystąpieniu były szef telewizji publicznej Janusz Daszczyński wysłał list do wszystkich członków Rady Mediów Narodowych oraz Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Zwrócił uwagę, że Kurski wiele razy mijał się z prawdą, cudze sukcesy przypisywał sobie, za błędy winił innych. Daszczyński wylicza, kiedy Kurski mijał się z prawdą, na przykład w sprawie finansów spółki. Kurski mówił o „dziurze Daszczyńskiego” wynoszącej ok. 140–250 mln zł.

Daszczyński prostuje: „Nie jest przede wszystkim prawdą, że za mojej kadencji powstał jakikolwiek deficyt, tym bardziej deficyt na poziomie 140–250 mln zł. Nie znam decyzji, jakie zostały podjęte po moim odejściu ze spółki. Jednak z prasy dowiaduję się, że już na wiosnę płynność finansowa spółki była zagrożona, a prezes Jacek Kurski musiał otworzyć limit kredytowy na 300 mln zł. Jest to łatwiejsze niż wyjaśnienie, skąd bierze się różnica pomiędzy nadwyżką kasową w wysokości plus 77 mln (jaką realnie, a nie księgowo dysponowała spółka na początku stycznia br.), a kwotą minus 80 mln zł, którą po 9 miesiącach swojego urzędowania Jacek Kurski wskazuje jako kwotę, którą teraz zamyka się w realny, mierzony w pieniądzu wynik finansowy TVP SA”.

Wylicza skąd taka strata:

– niefrasobliwa polityka kadrowa obecnego zarządu TVP SA, który mówiąc o przeroście zatrudnienia o co najmniej 300 etatów, w ciągu 9 miesięcy zwiększył zatrudnienie o około 80 etatów!
– rozstanie się z ulubieńcami widzów – osobowościami o ustalonej renomie
– mierne i nietrafione propozycje programowe charakteryzujące się niską oglądalnością i tym samym spadającymi przychodami reklamowymi
– radykalne przeformatowanie programów informacyjnych i publicystycznych skutkujące zmniejszeniem widowni
– opóźnienie w uruchomieniu platformy cyfrowej (o czym dalej), czyli także utrata dodatkowych wpływów z reklam przy emisji z wykorzystaniem internetu.

W ostatnich słowach listu Daszyński zwraca się do Rady Mediów Narodowych: „Telewizji Polskiej potrzebny jest teraz pragmatyk, a nie mitoman i propagandzista, podpierający się bez wahania autorytetem Ojca Świętego. W przeciwnym razie będziemy mogli zapomnieć o telewizji publicznej, ponieważ zostanie zniszczona do cna”.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Dlaczego książki dla młodzieży już nie uczą i nie wychowują

Ukazanie się „Księgi dla starych urwisów”, książki Krzysztofa Vargi o twórczości Edmunda Niziurskiego, to dobry powód, by zapytać, dlaczego nie ma już miejsca na literacki dydaktyzm.

Mirosław Pęczak
20.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną