Polemika: system partyjny wcale nie jest taki zły

Partie wiele warte
Znany publicysta Robert Krasowski był łaskaw w artykule „Partie to gangrena” zmieszać z błotem partie polityczne. Wszystkie. Bo „nie ma dobrych partii, są tylko złe i bardzo złe”. Tako rzecze Krasowski, a ja się z nim nie zgadzam.
Każdy, kto należał do jakiejś partii, wie, jak to działa. Mnóstwo idei, pełno pomysłów, ale w końcu wygrywa wola szefa i jego paru zauszników.
Mirosław Gryń/Polityka

Każdy, kto należał do jakiejś partii, wie, jak to działa. Mnóstwo idei, pełno pomysłów, ale w końcu wygrywa wola szefa i jego paru zauszników.

Musimy wierzyć, że kiedyś ludzkość wymyśli jakąś demokrację bezpartyjną. Jedyną zaletą tych biurokratycznych spółdzielni, powołanych wyłącznie do łupienia stanowisk i zasobów państwa, jest ich zdolność do obalania rządów – twierdzi autor (POLITYKA 52–53/16). Choć Krasowski ma do pomocy samego Maxa Webera, a w dodatku opinię większości, jako stworzenie partiolubne czuję się w obowiązku nawiązać nierówną walkę i spróbować obronić, prawdę mówiąc, swoje morale.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną