Kraj

Pilot MiG-29 przeżył katastrofę myśliwca pod Warszawą

MiG-29 MiG-29 Kuba Bożanowski / Flickr CC by 2.0
Wojskowa maszyna rozbiła się 18 grudnia podczas podejścia do lądowania na lotnisku w Mińsku Mazowieckim. To pierwsza tego typu katastrofa w Polsce.

Katastrofę MiG-29 przeżył pilot myśliwca, któremu udało się katapultować z maszyny. Ok. godz. 20 odnaleźli go leśnicy wraz ze strażakami na terenie Nadleśnictwa Siedlce kilka kilometrów od miejscowości Kałuszyn. Pilot ze złamaną nogą został przetransportowany do szpitala przy ul. Szaserów w Warszawie, jego życiu i zdrowiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Co wiemy o katastrofie MiG-29

Około godziny 17.15 podczas podejścia do lądowania utracono łączność z samolotem z 23. Bazy Lotnictwa Taktycznego. Jak podano w komunikacie MON, „wojsko niezwłocznie przystąpiło do akcji ratunkowej”. W poszukiwaniach maszyny oraz pilota udział brały grupy poszukiwawczo-ratownicze wojska, Żandarmeria Wojskowa przy wsparciu policji i straży pożarnej. Maszynę prowadził 28-letni pilot, który odbywał na niej lot ćwiczeniowy.

Odnaleziono również wrak maszyny. Okoliczności wypadku wyjaśnią Żandarmeria Wojskowa oraz prokuratura. Minister Antoni Macierewicz jest obecnie w Afganistanie, na miejsce w jego zastępstwie udał się wiceminister Bartosz Kownacki.

Ile mamy MiG-29?

MiG-29 to rosyjski myśliwiec frontowy. Do Polski pierwszych 12 nowych maszyn tego typu, kupionych w ZSRR, trafiło w latach 1989–90. W 1995 roku Polska pozyskała od Czech 10 używanych maszyn. W 2003 roku za symboliczne jedno euro odkupiliśmy 23 używane, 15-letnie MiG-29 od niemieckiej armii. Obecnie w naszych Siłach Powietrznych służy 31 maszyn typu MiG-29 (zarówno bojowych, jak i szkolno-bojowych). Stacjonują one w 22. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Malborku oraz w 23. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim (te z Mińska przeszły w 2014 roku modernizację).

Reklama

Czytaj także

Nauka

Blue monday. Dlaczego ten koncept nie ma sensu?

20 stycznia 2020 – w ten dzień wypada w tym roku tzw. blue monday, trzeci poniedziałek stycznia, zwany także „najbardziej depresyjnym dniem roku”. Termin zrobił zawrotną karierę w mediach, ale pojawia się też w publikacjach naukowych. Czy słusznie?

Marcin Nowak
20.01.2020
Reklama