Nowe przepisy dotyczące sprzedaży alkoholu. Więcej władzy w rękach samorządów
W środę w nocy Sejm przyjął nowelizację ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Zakłada ona daleko idące zmiany.
Zmiany mają ograniczyć spożycie alkoholu. Czy na pewno?
Kimery Davis/Flickr CC by 2.0

Zmiany mają ograniczyć spożycie alkoholu. Czy na pewno?

W pierwszej wersji nowelizacja zakładała całkowity zakaz picia alkoholu w miejscach publicznych. Zapis wydawał się mocno nieprecyzyjny (miejsca publiczne to np. ogródki piwne), dlatego zaproponowano poprawki. Ostatecznie alkohol będzie można spożywać w miejscu publicznym będącym jednocześnie miejscem sprzedaży trunku. Właściciele pubów, szykujący się na sezon letni, mogą odetchnąć z ulgą.

Odetchną też ci, którzy przyzwyczaili się do spędzania czasu choćby na nadwiślańskich bulwarach w Warszawie. Spożywać tam legalnie alkohol można co najmniej od stycznia zeszłego roku. Wtedy to Sąd Okręgowy, nie mogąc ustalić, czy betonowe schody są ulicą, skierował sprawę do Sądu Najwyższego. Ten z kolei rozstrzygnął, że „obywatelom wolno to, czego prawo wyraźnie nie zabrania”, a nazewnictwo to sprawa drugorzędna. Poprawkę, dzięki której rada gminy będzie mogła wyłączyć niektóre miejsca z surowego przepisu, zgłosił poseł PiS Szymon Szynkowski. Swojego zadowolenia na Twitterze nie krył też kandydat na prezydenta stolicy Rafał Trzaskowski.

Większe uprawnienia dla samorządów

Zmieni się limit wprowadzania zezwoleń na sprzedaż alkoholu. Od teraz gmina będzie mogła wyznaczyć maksymalną liczbę zezwoleń – osobną dla poszczególnych sołectw czy osiedli. Ponadto o zezwolenie będą musieli starać się ci, którzy sprzedają wyłącznie napoje do 4,5 proc. zawartości alkoholu i piwo. W myśl ustawodawcy miałoby to ograniczyć „koncentrację dużej liczby punktów sprzedaży alkoholu w jednym miejscu” – mowa o centrach turystycznych i kurortach.

Od tej pory gmina będzie mogła ograniczyć nocną sprzedaż alkoholu między godziną 22 a 6 rano. Jednak wątpliwe, żeby gminni urzędnicy ochoczo korzystali z nowych prerogatyw. Przychody z koncesji na sprzedaż alkoholu pozostają nie bez znaczenia dla gminnych budżetów. – Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych często zarzucała samorządom, że zachowują się jak księgowi. To konflikt wartości miedzy zwolennikami prewencji a przedsiębiorczości – mówi dr Mateusz Radajewski, prawnik ze Szkoły Prawa Uniwersytetu SWPS. Do tej pory na wprowadzenie ograniczenia handlu alkoholem w godzinach nocnych decydowały się pojedyncze gminy, np. w Mińsku Mazowieckim w 2015 roku. – Przed nowelizacją samorządowcy mogli mieć wątpliwości, czy ich decyzje są zgodne z prawem. Teraz one znikną – dodaje Radajewski.

Trudno powiedzieć, czy nowe przepisy pomogą ograniczyć spożycie alkoholu w Polsce. Paradoksalnie utrudnienie dostępu do alkoholu może jedynie wzmóc pomysłowość chcących się zaopatrzyć w wysokoprocentowe trunki. Niekoniecznie oznaczone banderolą.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj