Kraj

28 marca – dzień Wisły nad Bzurą

Wisła to największy kontrakt zbrojeniowy w historii Polski

28 marca będzie datą pamiętną. 28 marca będzie datą pamiętną. Krystian Maj / Forum
28 marca w Sochaczewie polski rząd uroczyście podpisze umowę na dostawę pierwszej transzy systemu obrony antyrakietowej „Wisła”.

Po ponad dekadzie planowania, analiz, selekcji i negocjacji Polska zmierza do podpisania największej w historii umowy zbrojeniowej – na dostawę pierwszych baterii systemu obrony powietrznej i antyrakietowej „Wisła”. Uroczystość zaplanowano na 28 marca w Sochaczewie. Dlaczego tam? W Sochaczewie mieści się dowództwo 3. Warszawskiej Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej, czyli jedynego tego typu związku taktycznego, jaki mamy w Siłach Powietrznych, skupiającego jednostki rakiet przeciwlotniczych ziemia–powietrze. To na uzbrojenie tej brygady wejdzie system „Wisła” i dlatego ceremonię zdecydowano się wynieść z Warszawy. „Wisła” będzie więc podpisana w mieście nad Bzurą.

Dla Sochaczewa i dla Polski będzie to dzień przełomowy. Po oficjalnych podpisach Polska stanie się 15. na świecie klientem systemu rakietowego obrony powietrznej i antyrakietowej Patriot. Wcześniej, poza USA, system ten zakupiły i wprowadziły do uzbrojenia Holandia, Niemcy, Japonia, Izrael, Arabia Saudyjska, Kuwejt, Tajwan, Grecja, Hiszpania, Korea Południowa, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar. Jako ostatnia umowy o zakupie podpisała Rumunia, w styczniu. Szwecja, która wystosowała do USA swoje zamówienie, prawdopodobnie będzie następna. Polska wchodzi więc do międzynarodowej rodziny Patriota jako młodsze rodzeństwo, ale za to wyposażone od urodzenia w zabawki, jakich nie mają inni.

Patrioty w nowoczesnej i ambitnej konfiguracji

Bo polski Patriot niewiele ma mieć wspólnego z systemem użytkowanym na świecie od ponad 30 lat. Podpisywana w marcu pierwsza faza kontraktu zawiera więcej: cztery istniejące radary, 16 istniejących wyrzutni, cztery sektorowe stacje kierowania ogniem, antybalistyczne supernowoczesne pociski PAC-3 MSE i inne komponenty. Ale w jedną sieć dowodzenia i kierowania będzie wszystko spinać dopiero co opracowany i testowany cyfrowy system IBCS, o którego otrzymanie Polska walczyła w ostatnich dwóch latach.

Udało się i w efekcie polscy przeciwlotnicy będą mieć ten system w tym samym czasie co US Army, co jest samo w sobie wielkim osiągnięciem. Docelowa konfiguracja „Wisły” będzie jeszcze ambitniejsza: nowy radar dookólny z przełomowymi technologiami półprzewodnikowymi i rakiety SkyCeptor, izraelski wynalazek zaadaptowany do potrzeb NATO. Co więcej, jeśli powiodą się plany offsetowe, najlepsze na świecie technologie radarowe i rakietowe przejdą do polskiej zbrojeniówki, co da jej skokowy przyrost możliwości, jeśli zostanie w pełni wykorzystany.

30 mld złotych na największy kontrakt zbrojeniowy? Mało!

To brzmi jak bajka, ale trzeba pamiętać, że polski podatnik wyłoży na jej spełnienie kwotę zapewne wyższą niż 30 mld złotych. „Wisła” jest największym kontraktem zbrojeniowym w historii Polski i warto o tym pamiętać, rozliczając z dokonań modernizacyjnych kolejne rządy. Jest oczywiste, że kontrakt podpisany za rządów PiS będzie przypisany tej formacji – i trzeba jej oddać zasługi nie tylko w doprowadzeniu do finalizacji pierwszego etapu umowy.

Owszem, to w czasach Platformy ustanowiono priorytet dla obrony powietrznej i antyrakietowej w planie modernizacji wojska. To prezydent Bronisław Komorowski promował koncepcję Tarczy Polski i sam ogłaszał wybór Patriotów jako systemu dla Polski.

Ale to za czasów Antoniego Macierewicza jako ministra i Bartosza Kownackiego jako wiceministra od modernizacji zdecydowano o IBCS jako absolutnie podstawowym elemencie systemu, o antybalistycznej konfiguracji w pierwszej fazie – z rakietami PAC-3 MSE, wreszcie o podziale wielkiego kontraktu na dwie fazy, by szybciej mieć zdolność zestrzeliwania rosyjskich rakiet.

Ciągle jednak nie wiemy, czy rząd PiS w obecnej kadencji zawrze umowę na ostateczną postać całego systemu i ile będzie to kosztować. Marcowa umowa zapewne zawrze się kwotą około 20 mld złotych. Ile pochłonie cała reszta – pozostałych 48 wyrzutni, nowe radary i nowe pociski – tak naprawdę nie wiadomo. Podawany przez Macierewicza limit 30 mld może być „nigdy nieaktualny”, jak wiele składanych przez niego deklaracji.

SkyCeptor, Stunner, radar dookólny – schody dopiero przed nami

Marcowa umowa nie kończy też polsko-amerykańskich negocjacji. To ledwie nieco więcej niż jedna czwarta sprzętu, choć ze wszystkimi pociskami antybalistycznymi. Zaraz po uroczystości mają ruszyć negocjacje drugiej fazy, bardziej skomplikowanej technologicznie i prawdopodobnie kosztowniejszej. Dlaczego? Poza dużą ilością sprzętu chodzi o nowy radar dookólny – ten obecny widzi cele tylko w promieniu 120 stopni – i technologię budowy rakiet SkyCeptor dla Polski.

Żaden z tych kluczowych komponentów nie istnieje w postaci gotowej do eksportu, tak naprawdę nie istnieje w gotowej postaci w ogóle.

Izraelski pocisk Stunner, będący orężem systemu rakietowego Proca Dawida, jest w użyciu, ale nie ma certyfikacji eksportowych. Poza tym nie jest jasne, ile jego konstrukcji Izrael zechce – poprzez amerykańskiego Raytheona – udostępnić Polsce. Budowany przez amerykańskiego potentata radar jest w fazie rozwoju i testów, też niegotowy do użycia. Polska ma szansę zostać pierwszym na świecie klientem obu nowoczesnych rozwiązań, ale ich cena i zdolności w oferowanej nam postaci pozostają niewiadomą.

Jeszcze większą zagadką jest zdolność polskiego przemysłu do wchłonięcia i przejęcia tak nowoczesnej technologii. A więc schody dopiero się zaczną.

Polska z własnym systemem antyrakietowym

Ale 28 marca będzie datą pamiętną. Polska dołączy do elitarnego grona krajów zmierzających do posiadania własnego systemu antyrakietowego – a w przyszłości do posiadania zdolności budowy jego istotnych elementów w kraju. Będzie to sygnał, że poważnie traktujemy priorytet modernizacji wojska, służący nie tylko nam, ale i sojusznikom. Ochrona zgrupowań wojsk przed nagłym i niespodziewanym atakiem rakietowym jest kluczowym wyzwaniem współczesnego pola walki. Jest też niemal pewne, że po dostarczeniu do Polski system będzie ochraniał też najważniejszą sojuszniczą instalację wojskową na wschód od Łaby – bazę systemu antyrakietowego NATO w Redzikowie. Zainstalowane tam pociski są w stanie zwalczać rakiety balistyczne w środkowej fazie lotu, wysoko w kosmosie, lecz są bezbronne wobec wycelowanych w nie pocisków krótszego zasięgu. Polskie Patrioty – a raczej system „Wisła” – będzie naszym spóźnionym wkładem w obronę natowskiej bazy. Spóźnionym, bo baza zacznie działalność być może nawet w tym roku, a na pierwsze zestawy wyrzutni „Wisły” poczekamy cztery lata.

Olbrzymi kontrakt będzie jeszcze omawiany na milion sposobów, również ja będę o nim pisał wiele razy. Na dziś ważne jest to, że po pięciu latach negocjacji z dostawcami i ostatecznie również rządem USA znana jest data podpisania pierwszej fazy zamówienia. Kiedy nastąpi podpisanie drugiej fazy – dziś nie wiadomo. Gdyby miało do niego nie dojść, choćby z powodów finansowych, byłoby bardzo źle. Polska zostałaby bowiem z koszmarnie drogim, a jedyne kadłubowym systemem tarczy antyrakietowej. Więc dla dobra polskiej obronności warto dziś trzymać kciuki, by „Wisła” płynęła dalej.

Reklama

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama