Krew w „Miasteczku wolności”. Brutalne pobicie aktywisty
Skradziono pieniądze ze zbiórki społecznej i pobito jednego z działaczy w tzw. Miasteczku wolności przed Sejmem. Pod namiotem wrze.
Maciej Bajkowski
WILK/Polityka

Maciej Bajkowski

Przed parlamentem metalowe barierki stoją jak zwykle. Za nimi policjanci, którzy nigdy nie schodzą ze swojego posterunku. A jednak sto metrów dalej doszło do brutalnego ataku na człowieka. W namiotowym „Miasteczku wolności” został pobity Maciej Bajkowski, działacz ruchu Obywatele Solidarnie w Akcji (OSA). Skradziono także pieniądze, w tym te, które ludzie przekazywali na zbiórkę społeczną.

Namiot

Kiedy przychodzę pod namioty ok. 14, wszyscy już wiedzą. Informacja o pobiciu Bajkowskiego rozniosła się lotem błyskawicy po mediach społecznościowych, ruchach obywatelskich i mediach. „Kto to?” – pytam bezgłośnie wzrokiem, widząc fotoreportera kręcącego się po namiocie OSA. „Newsweek” – otrzymuję cichą, krótką odpowiedź. – „To już szósta ekipa dziennikarska dzisiaj”.

Rzeczywiście – ruch jest niemały, bo zaledwie 15 minut po „Newsweeku” pojawia się kolejna ekipa, tym razem z Superstacji. Wcześniej były m.in. dwa zespoły z TVN. Wszystkie chcą zrobić materiał o ataku nieznanego sprawcy (lub sprawców) na ochranianą przez policję prodemokratyczną stałą pikietę. Dziennikarze przychodzą, ale nie rozpoznają poszkodowanego nawet z twarzy, mimo że jest on jedną z najbardziej znanych osób na wielu demonstracjach z ostatnich dwóch lat. Pomaga organizatorom na wszelkie sposoby, m.in. nagłaśnia gros z odbywających się w Warszawie pikiet i marszów (w tym protestów kobiecych).

Dziennikarze nie znają go, bo media bardzo rzadko zajmują się zapleczem protestów, dla nich liczą się głównie politycy, aktorzy, muzycy przemawiający ze scen. „Z kim można porozmawiać o tym zajściu?” – pytają, rozglądając się bezradnie. A siedzący w namiocie OSA po prostu wskazują im palcem bardzo (naprawdę bardzo) charakterystycznego – i z wyglądu, i postury – poszkodowanego. „Z nim” – przy czym wraz z palcem idzie lekko pobłażliwy uśmiech.

Rzecz dzieje się w ustawionych niedaleko Sejmu przy ul. Matejki namiotach, w których można uzyskać wszelką pomoc przy organizacji czy nagłośnieniu własnych demonstracji. Stoją tu na stałe od grudnia 2016 roku. W „Miasteczku wolności” jest wiele namiotów różnych organizacji i ruchów, ale najważniejszy jest ten postawiony jako pierwszy i jednocześnie największy: Obywateli Solidarnie w Akcji. Ma własny prąd, kuchenkę gazową, ogrzewanie. Można tu skorzystać z komputera czy namalować transparent. Dostać materiały informacyjne, naklejki, znaczki. Ostatnio tutaj właśnie można zostawiać wsparcie rzeczowe dla osób niepełnosprawnych i ich rodziców protestujących w Sejmie.

Namiot OSA to tzw. pikieta stała, odnawiająca się każdego dnia, więc na jej terenie przez 24 godziny na dobę musi być przynajmniej jedna osoba pełniąca rolę przewodniczącego zgromadzenia. Są więc dyżury, rozpiska, zmieniający się „szefowie” tej nietypowej demonstracji. W nocy najczęściej jest nim właśnie Maciej Bajkowski.

Atak

To była noc z 13 na 14 maja. Na pikiecie został już tylko on. Spał, gdy do namiotu wdarł się sprawca lub sprawcy. Skradziono pieniądze ze skarbonki, gdzie w ramach zbiórki społecznej gromadzone są pieniądze na działalność Obywateli Solidarnie w Akcji. Potem sprawca dorwał się do zawieszonej na szyi śpiącego saszetki z pieniędzmi. „Przebudziło mnie to. Ale nie jestem w stanie określić, ilu było sprawców, bo gdy tylko otworzyłem oczy, otrzymałem ciosy w twarz” – relacjonuje Bajkowski. Ciosów było wiele. Działaczowi OSA wybito dwa górne zęby. Schował je do malutkiej plastikowej torebeczki. Wyciąga ją teraz z kieszeni i pokazuje. Widać dokładnie, że zęby zostały wybite razem z korzeniami. Jeszcze okrwawione wyglądają w tej plastikowej folii niczym dwa naboje wyjęte z czyjegoś ciała. Wyglądają jak prawdziwy dowód rzeczowy. I takim też są…

[Przy okazji – to nie był pierwszy atak na stałą pikietę OSA. I nie pierwszy na Bajkowskiego. Ostatnio rzecz miała miejsce tuż przed tzw. Czarnym Piątkiem, organizowanym przez Ogólnopolski Strajk Kobiet. Wtedy, w marcu, sprawcy nie byli aż tak brutalni. Zniszczono transparenty przygotowane na czarny marsz, a Bajkowskiego potraktowano „tylko” gazem pieprzowym].

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj