Odebrano nam prawo do rozmowy o sensie powstania warszawskiego

Obraza tragedii
Oficjalne obchody rocznicy powstania warszawskiego sprowadzono w tym roku do propagandy. Nie dość, że zakłamującej historię, to lansującej bezrefleksyjne podejście do historii.
Oficjalne obchody 74. rocznicy powstania warszawskiego
Kancelaria Prezesa RM

Oficjalne obchody 74. rocznicy powstania warszawskiego

Już na początku stołecznych uroczystości szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk, chyląc czoła przed powstańcami, uznał za stosowne podziękować także „dowódcom powstania warszawskiego, o których często się zapomina”. A wdzięczność wyraził im już za to, że podjęli decyzję o wybuchu powstania. Równocześnie skrytykował tych historyków i publicystów, którzy mają wątpliwości co do sensu zrywu.

Potem w podobnym duchu – i lansując jedynie słuszną linię – wypowiadał się wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki („powstanie nie było aktem rozpaczy. Było czytelnym sygnałem, że niepodległa Polska żyje”). Andrzej Duda z kolei, przemawiając na Woli, oddał wprawdzie hołd nie tylko walczącym z bronią w ręku, lecz i pomordowanym cywilom, lecz nie uznał za stosowne zapytać o rachunek kosztów. Śladu dyskusji nad zasadnością rozpoczęcia walk w okupowanej stolicy nie sposób znaleźć także w popularnych okolicznościowych publikacjach Instytutu Pamięci Narodowej.

Powstanie jako zbrodnia

Tym samym oficjalne obchody rocznicy powstania warszawskiego sprowadzono w tym roku do absolutnej już propagandy, kreującej pożądaną widać w ramach tzw. polityki historycznej wersję Sierpnia ’44. Nie dość, że zakłamuje to przeszłość i wybija niebezpieczne tony na bębenku narodowej dumy, to jeszcze nakręca bezrefleksyjne podejście do rodzimych dziejów. A przecież nad celowością powstania dyskutowano, nim jeszcze ono wybuchło. I robili to ludzie, których nie sposób podejrzewać o brak patriotyzmu.

Pomysł zrywu kwestionowali np. przywódcy emigracji – Naczelny Wódz gen. Kazimierz Sosnkowski („Wszelka myśl o powstaniu zbrojnym jest nieuzasadnionym odruchem – pozbawionym sensu politycznego, mogącym spowodować tragiczne, niepotrzebne ofiary”) i gen. Władysław Anders („Wywołanie powstania uważamy za ciężką zbrodnię i pytamy się, kto ponosi za to odpowiedzialność”).

A już po wojnie wielką i burzliwą debatę na temat sensowności powstania wszczęli w „Tygodniku Powszechnym” – piśmie legalnym, ale od sprawujących władzę komunistów niezależnym – Hanna Malewska i Stefan Kisielewski, skądinąd oboje będący żołnierzami zrywu. Malewska uważała powstanie za „tak po polsku straceńcze”. I choć zrywu nie przestała nazywać bohaterstwem, to podkreślała, że patriotyzm nie może się wyrażać tak straszną ofiarą. Kisiel rozpatrywał problem także w kategoriach czysto politycznych. Już wiosną 1945 r. pisał bez skrupułów: „Dla narodów rozporządzających prawdziwym realizmem i prawdziwym instynktem racji stanu ważniejszą rzeczą jest istnieć jako naród, niż walczyć o jednostkowy »honor«. Polska zawsze jest żebrakiem i płaczką Europy”.

Niech liczą nasze trupy

Potem swoje argumenty dopisali inni. Choćby artyści. Anna Świrszczyńska, wielka poetka i sanitariuszka z sierpnia 1944, ogłosiła po latach wstrząsający poemat „Budowałam barykadę”. I wiersz „Niech liczą trupy z frazą”: „Ci co wydali pierwszy rozkaz do walki/ niech policzą teraz nasze trupy/ niech pójdą przez ulice/ których nie ma/ Przez miasto/ którego nie ma/ Niech liczą przez tygodnie przez miesiące/ Niech liczą je do śmierci/ nasze trupy/”. By nie wspominać już o będącym (jak długo jeszcze?) w zestawie lektur szkolnych „Pamiętniku z powstania warszawskiego” Mirona Białoszewskiego, też świadka – cóż z tego, że cywilnego – tych wydarzeń.

Znamienne, że podczas tegorocznych oficjalnych obchodów powstania o problemie jego sensowności wspomnieli bodaj tylko właśnie zaproszeni na nie uczestnicy zrywu i jego świadkowie. Niektórzy z nich od dawna sugerują, że czcić powinno się raczej bohaterstwo powstańców i cierpienia, śmierć cywilów niż sam jego wybuch.

Czytaj także: Decyzja o wybuchu powstania warszawskiego – dlaczego podjęta w lipcu?

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj