Kraj

Sąd Najwyższy zawiesza przepisy o „wycince” sędziów

Lipcowa demonstracja w obronie sędziów Sądu Najwyższego Lipcowa demonstracja w obronie sędziów Sądu Najwyższego Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Sędziowie uruchomili środki prawne, które pozwolą skontrolować legalność działania władzy PiS. Lepiej późno niż wcale.

Od dwóch i pół roku utyskiwano, że „konstytucja się nie obroniła”. Jednak mechanizmem obronnym konstytucji są sądy. Tylko one mają legalne instrumenty kontrolowania działań dwóch pozostałych władz. Do tej pory Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy powstrzymywały się od zdecydowanego stosowania tych instrumentów.

Zawieszenie działania podejrzanych o niekonstytucyjność przepisów jest jednym z nich. Na szczęście dla konstytucji, państwa i dobra wspólnego Sąd Najwyższy po nie sięgnął. Władza PiS nie jest w stanie udaremnić postępowania przed Trybunałem Sprawiedliwości UE. Chyba że wyprowadzi Polskę z Unii.

Czytaj także: PiS domyka system – to sprawdzian dla sędziów

Konstytucja nie ma armat, ale ma sędziów

Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN zawiesiła w czwartek działanie przepisów przenoszących sędziów w stan spoczynku do czasu rozpatrzenia przez Trybunał Sprawiedliwości UE pytań zadanych mu na tle spraw, które przed nią zawisły. Pytania są związane z pisowskimi przepisami ustawy o SN, które:

  • obniżyły – z mocą wsteczną – granice wieku stanu spoczynku z 70 do 65 lat
  • uzależniły możliwość dalszego orzekania przez sędziów, których dotknął nowy, obniżony wiek emerytalny, od zgody prezydenta.

Sędziowie pytają Trybunał Sprawiedliwości UE, czy nowe prawo nie narusza standardów unijnych – takich jak nieusuwalność i niezależność sędziów – dotyczących prawa do sprawiedliwego sądu przez przeniesienie w stan spoczynku wbrew ich woli i uzależnienie dalszego orzekania od władzy wykonawczej. Sędziowie chcą też, by Trybunał Sprawiedliwości ocenił, czy nie zagraża prawu do sprawiedliwego sądu sytuacja, gdy w składzie sądzącym sprawę zawisłą przed Sądem Najwyższym sądzi sędzia zagrożony tym, że w najbliższym czasie osiągnie wiek stanu spoczynku i będzie musiał zabiegać u prezydenta o pozwolenie na dalsze orzekanie.

Pytają też, czy przymusowe przeniesienie w stan spoczynku z powodu ukończenia 65 lat nie narusza unijnej dyrektywy o zakazie dyskryminacji ze względu na wiek – tu powołują się m.in. na orzeczenie Trybunału w sprawie węgierskiej.

Czytaj także: Państwo prawa nie jest stracone

Zawieszone przepisy o przenoszeniu w stan spoczynku

Sąd Najwyższy jednocześnie zawiesił obowiązywanie przepisów o przenoszeniu w stan spoczynku od 65. roku życia i o konieczności pozwolenia prezydenta na dalsze orzekanie. Możliwość zawieszenia przepisów przez sąd krajowy wynika z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE, o czym kilkakrotnie pisaliśmy.

Orzeczenia Trybunału są prawem bezpośrednio obowiązującym w krajach członkowskich. Sąd Najwyższy powołał się też na art. 755 § 1 kodeksu postępowania cywilnego dotyczący zabezpieczania roszczeń: „Jeżeli przedmiotem zabezpieczenia nie jest roszczenie pieniężne, sąd udziela zabezpieczenia w taki sposób, jaki stosownie do okoliczności uzna za odpowiedni”.

W tym przypadku za odpowiedni – i jedynie możliwy w tych warunkach – sposób sąd uznał zawieszenie działania trzech przepisów ustawy dotyczących usuwania sędziów, którzy skończyli 65 lat.

Co ta decyzja oznacza?

Przede wszystkim to, że sędziowie, którzy nie przeszli do tej pory w stan spoczynku, czyli nie zaczęli pobierać wynagrodzenia sędziów w stanie spoczynku, mogą dalej orzekać bez obawy, że wyroki wydane z ich udziałem będą nieważne. To, że część z nich – w tym prezes Gersdorf – dostało od prezydenta informacje o przeniesieniu w stan spoczynku, jest bez znaczenia w sytuacji zawieszenia działania przepisów, na mocy których prezydent wydał swoje zawiadomienia. Zresztą zawiadomienia nie miały kontrasygnaty premiera wymaganej dla ważności aktów, do których prezydent nie jest upoważniony z mocy konstytucji.

Decyzja nie oznacza konieczności wstrzymania konkursu na sędziów Sądu Najwyższego. Wprawdzie legalność konkursu jest wątpliwa, bo zarządził go prezydent bez kontrasygnaty premiera, a przeprowadza kwestionowana co do swojej legalności Krajowa Rada Sądownictwa, ale pytanie prejudycjalne SN nie dotyczy tych kwestii i te przepisy nie zostały zawieszone.

Władza PiS nie może – jak w przypadku wyroków Trybunału Konstytucyjnego – odmówić publikacji pytań czy w jakikolwiek sposób udaremnić ich wysłanie do Trybunału Sprawiedliwości UE, bo w żaden sposób w tym procesie nie uczestniczy.

Reklama

Czytaj także

Kraj

Doktorat prezesa Jarosława Kaczyńskiego

Po ponad 30 latach od publicznej obrony znów dostępna jest praca doktorska Jarosława Kaczyńskiego. Poszukiwano jej od lat, spekulując nawet, czy aby taka na pewno powstała, bądź czy nie zawiera treści mało dziś politycznie poprawnych.

Marek Henzler
25.06.2007
Reklama