Twórcy Muzeum II Wojny oczyszczeni z zarzutów. Ale błoto zostało

Muzeum czyste, błoto zostało
Minister Piotr Gliński wykonał zadanie. Oczywiście nie wykaże się elementarną kulturą i nie przeprosi bezzasadnie posądzonych.
Prof. Paweł Machcewicz
Rafał Wojczal/Forum

Prof. Paweł Machcewicz

Specjalna komisja Ministerstwa Finansów oznajmiła łaskawie twórcom Muzeum II Wojny Światowej, że „postanawia się” uniewinnić ich „od zarzutu naruszenia dyscypliny finansów publicznych”. Poważani w branży historycy prof. Paweł Machcewicz (były dyrektor muzeum) i dr Janusz Marszalec (jego zastępca) w przesłanych im uzasadnieniach decyzji mogli przeczytać o sobie: „Obwiniony nie popełnił zarzucanego mu czynu”. Obwiniał ich zaś sam minister kultury i dziedzictwa narodowego, a przy okazji wicepremier rządu RP Piotr Gliński (skądinąd też profesor). Według niego – i nasłanych przez resort do muzeum kontrolerów – mieli dopuścić się niegospodarności i narazić skarb państwa na stratę 90 mln zł. Śledczy Glińskiego wyliczyli to na 46 stronach donosu, który przesłali rzecznikowi dyscypliny finansów publicznych.

Ten jednak nie potwierdził zarzutów. Decyzja uniewinniająca właśnie się uprawomocniła. I co? I nic.

Czytaj także: CBA nachodzi byłego dyrektora Muzeum II Wojny Światowej

Metody PiS: Rzucić oskarżenie i zacierać ręce

Minister od kultury oczywiście nie wykaże się elementarną kulturą i nie przeprosi bezzasadnie posądzonych. Z kolei rządowe media, które trąbiły o wielkiej rzekomo aferze w muzeum, sprawę uniewinnienia przemilczą bądź skwitują najwyżej parozdaniowymi informacjami.

Ale to przecież stara metoda, której niedościgłym mistrzem jest zresztą sam prezes Kaczyński. Rzucić oskarżenie bez dowodów, ba – sugestię tylko, niedomówienie i... czekać, zacierając ręce. Błoto poszło w ruch, a że kiedyś tam ktoś ustali, że niesłusznie – to co z tego. Polityczny cel jest najważniejszy – przeciwnik został sponiewierany, czasem zmuszony do odejścia z funkcji czy rezygnacji z programów groźnych bądź niekorzystnych dla pisowskiej władzy.

Machcewicz i Marszalec bezpodstawnie oczernieni. Ale co to zmienia?

Gliński może więc zameldować, że wykonał zadanie: muzeum zostało przejęte, ekspozycja na tyle zmieniona, by prezentowała tę słuszną, martyrologiczną głównie i twardo antykomunistyczną linię. A że Machcewicz i Marszalec zostali bezpodstawnie oczernieni? Trudno. Ofiary być muszą. Zresztą sami są sobie przez swój upór winni.

Zawsze też można od czasu do czasu rzucić na wszelki wypadek aluzję, że może jednak coś w oskarżeniach było na rzeczy? Ludzie zwykle lubią babrać się w brudach, więc niektórzy przynajmniej pewnie to kupią.

Czytaj także: Bój o Muzeum II Wojny Światowej okiem prof. Machcewicza

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj