Kraj

De-dezubekizacja to słaba sensacja

Sensacja w Sejmie? Sensacja w Sejmie? Sejm RP / Flickr CC by 2.0
Doszło do tego, że stwierdzenie oczywistości – tym razem przez uznanie tzw. ustawy dezubekizacyjnej za niekonstytucyjny bubel – jest w Polsce PiS sensacją.

„Gazeta Wyborcza” za sensację uznała ubiegłotygodniowe posiedzenie sejmowej komisji ustawodawczej. Otóż członkowie komisji przyjęli wtedy za swoją opinię parlamentarnych prawników, wedle której sprzeczne z konstytucją jest jedno z kluczowych rozwiązań tzw. ustawy dezubekizacyjnej. Chodzi o odebranie przywilejów emerytalnych funkcjonariuszom resortu spraw wewnętrznych, którzy choć jeden dzień pracowali w MSW czasów PRL – nawet jeśli potem przeszli tzw. weryfikację i zasłużyli się w służbie dla wolnej już Polski. Wielu z objętych tym rozwiązaniem odwołało się do sądu, a sprawą jego legalności ma w końcu zająć się tzw. Trybunał Konstytucyjny.

Czytaj także: Kogo najbardziej dotknęła ustawa dezubekizacyjna

Ustawa dezubekizacyjna niekonstytucyjna?

Rzecz w tym, że ustawę dezubekizacyjną uchwalono z inicjatywy i głosami PiS, czyniąc z tego przy okazji propagandową broń ciężkiego kalibru. Tymczasem ni stąd, ni zowąd za łamiące konstytucję uznali ją ci sami posłowie PiS (m.in. tak symboliczne nazwiska, jak Piotrowicz i Pawłowicz).

Dziennikarze nie bez powodu więc sugerują, że może PiS wcale nie przyznał się tym do ustawodawczej kompromitacji – reprezentujący go w komisji parlamentarzyści mogli się podczas głosowania zwyczajnie pomylić. Co ważne, choć komisja zarekomendowała marszałkowi Sejmu, by podczas rozprawy przed tzw. Trybunałem Konstytucyjnym przyznał nielegalność spornej regulacji, to stanowisko takie nie jest wiążące.

Czekanie w napięciu na to, co powie organ mieniący się Trybunałem Konstytucyjnym, nie ma jednak większego sensu.

Sensacyjna oczywistość

Wymowne jest już przecież to, że doszliśmy w Polsce AD 2018 do sytuacji, w której jako sensacja traktowane jest stwierdzenie oczywistości. Wszak od początku było jasne, że pozbawienie świadczeń przyznanych – i to na określonych precyzyjnie warunkach! – przez wolne już przecież państwo polskie tym funkcjonariuszom MSW z czasów PRL, którzy zdecydowali się pracować dla III RP, jest: a) sprzeczne z zasadami prawa, b) sprzeczne z rozsądkiem i zwykłym politycznym wyrachowaniem (wszak owo wolne państwo potrzebowało u swych początków jakichkolwiek kadr, stąd zdecydowało się na takie posunięcie), c) niehonorowe i zwyczajnie nieprzyzwoite (zwłaszcza że wtedy kontrakt taki sygnowali akurat ludzie honor ceniący sobie bardzo: Tadeusz Mazowiecki, Krzysztof Kozłowski czy Andrzej Milczanowski).

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019
Reklama