We Wrocławiu faszyzm nie przejdzie
Prezydent Wrocławia zakazał Marszu Polski Niepodległej, który chciała zorganizować ekipa niekryjącego się ze swoim antysemityzmem Piotra Rybaka. Nareszcie.
Marsz Niepodległości w Warszawie w 2017 r.
Adam Stępień/Agencja Gazeta

Marsz Niepodległości w Warszawie w 2017 r.

To decyzja przełomowa. Do tej pory Rafał Dutkiewicz odrzucał sugestie, by nie tolerować poczynań rodzimych neofaszystów (to adekwatne określenie, bo w ekipie Rybaka, wsławionego spaleniem na wrocławskim rynku kukły imitującej Żyda, są też m.in. znany z antysemickich wystąpień eksksiądz Jacek Międlar oraz Roman Zieliński, autor publikacji „Jak pokochałem Adolfa Hitlera”). Potępiał wprawdzie ich wyczyny, ale – podobnie zresztą jak włodarze innych polskich miast – nie zakazywał im wieców czy marszów, powołując się na prawo do wolności zgromadzeń. Pomijał milczeniem argument, że wolność opinii czy zgromadzeń nie ma charakteru absolutnego – i w myśl współczesnej doktryny praw człowieka, ukształtowanej, co tu znaczące, po II wojnie światowej, mogą ją ograniczać inne wartości. Takie choćby jak zakaz propagowania ideologii faszystowskich, nienawiści rasowej czy narodowościowej, przemocy wreszcie.

„Faszyzm nie przejdzie”? Rok temu przeszedł

W efekcie wyznawcy narodowej siły i tym podobnych bzdur (groźnych jednak bzdur) mogli bez przeszkód a to palić kukłę Żyda, a to wrzeszczeć na ulicach swoje nienawistne i wzywające do przemocy hasła, odpalać race i atakować tych, którzy odważyli się im sprzeciwiać. Dochodziło do absurdów: w ubiegłym roku właśnie 11 listopada uczestnicy Marszu Niepodległości zaatakowali (bluzgali, pluli, a jednej z kobiet podpalili racą włosy) pokojowo demonstrujących Obywateli RP, którzy stanęli na ich trasie z transparentami „Faszyzm nie przejdzie” – a mimo to przedstawiciel magistratu nie zdecydował się rozwiązać agresywnego pochodu, policja zaś legitymowała... atakowanych.

„Śmierć wrogom ojczyzny” hasłem patriotycznym... zdaniem policji

Potem zaś to im wytoczono proces – podczas którego wysoki funkcjonariusz policji, odpowiadający za przestrzeganie prawa podczas marszu, stwierdził, że „Śmierć wrogom ojczyzny” to hasło patriotyczne (przyznaję: gdybym sam tego nie usłyszał na sali rozpraw, trudno byłoby mi uwierzyć). Zaś brak interwencji mimo ewidentnego naruszania prawa przez narodowych bandytów (odpalanie rac, nawoływanie do przemocy i jej używanie wobec kontrdemonstrantów) wyjaśniał tym, że było ich wielu i policja obawiała się nasilenia agresji. Tego ostatniego tłumaczenia, a raczej wykrętu, policja używa ostatnio w podobnych przypadkach automatycznie.

Wrocław pod rządami Jacka Sutryka

Decyzja Rafała Dutkiewicza jest ważna także dlatego, że podjął ją w porozumieniu ze swoim następcą na fotelu prezydenckim. Daje to nadzieję, że także pod rządami Jacka Sutryka Wrocław nie będzie miejscem tolerującym nacjonalistyczny bandytyzm. Znamienne wreszcie, że zdanie zmieniła – okazuje się – policja. Ni stąd, ni zowąd wydała opinię, że zgromadzenia organizowane przez Rybaka prawie zawsze kończyły się łamaniem prawa: „ich uczestnicy przejawiali postawy ksenofobiczne, charakteryzujące się agresywnym, antagonistycznym nastawieniem do osób o odmiennym światopoglądzie”.

Teraz pozostaje mieć nadzieję, że za przykładem Wrocławia pójdą inne miasta. Z Warszawą na czele.

Czytaj także: Faszystowskie symbole zapełniają Warszawę

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj