Ostatnie słowo ws. inwestycji Srebrnej należało do Kaczyńskiego
„Gazeta Wyborcza” publikuje nowe nagrania. To zapisy dwóch spotkań, które Kazimierz Kujda, jeden z najbliższych ludzi Jarosława Kaczyńskiego, odbył z austriackim biznesmenem Geraldem Birgfellnerem.
Jarosław Kaczyński
Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Jarosław Kaczyński

Rozmowy między szefem Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska Kazimierzem Kujdą a Geraldem Birgfellnerem odbyły się na początku czerwca 2018 r. Austriacki biznesmen, który przez 14 miesięcy pracował nad projektem K-Towers, prosi Kujdę o pomoc w negocjacjach z zarządem Srebrnej, mimo że formalnie to jego żona jest prezesem spółki. „Prezes Kaczyński, który dotąd »pilotował« sprawę projektu, leży wtedy w szpitalu, tam przyjmuje ważnych polityków obozu rządzącego, rozstrzyga też o losie projektu wież” – pisze „Wyborcza”.

Czytaj także: Kazimierz Kujda od lat dogląda interesów PiS

Miły instytut, lepsze biura

Wraca wątek wyborów: samorządowych 2018 i parlamentarnych 2019. Kujda i Birgfellner są zgodni, że wież nie da się zbudować w tak newralgicznym czasie. Austriak dopytuje, czy PiS wygra wybory. „Oczywiście” – zapewnia Kujda. Wtedy, jak mówi, „projekt powinien być gotowy. To byłby pomnik. Można by tam przenieść Instytut [im. Lecha Kaczyńskiego”. „Miłe piętro, miły instytut, miła sala kongresowa imienia jego brata” (Birgfellner), „I lepsze biura. Wiem, jak to ważna idea, mieć ten budynek” (Kujda).

Austriacki biznesmen zdradza, że „największym życzeniem pana Kaczyńskiego” jest centrum kongresowe, które ma służyć pamięci jego brata. „Chcemy jak najlepiej dla prezesa” – podkreśla.

Czytaj także: „Srebrna” spółka PiS. Co ma, kto za nią stoi i na czym zarabia?

Życzenie prezesa

Z nagrania wynika, że spotkanie aranżował sam Kaczyński. Chciał się też widzieć z zasiadającą w zarządzie Srebrnej Janiną Goss i Kujdą. Austriak usiłuje zaś ustalić, po czyjej stronie jest Kujda. Chce złożyć wniosek o warunki zabudowy w lutym albo marcu 2019 r. „Jeśli to odpowiada prezesowi i panu” – mówi. Kujda pyta, jak może pomóc. „Myślę, że jesteśmy w tym samym miejscu, chcemy jak najlepiej dla prezesa. A jego życzeniem jest to mieć” – mówi Austriak. Biznesmen twierdzi, że Kaczyński jest „bardzo nieprzekonany”, bo „ma wielu ludzi, którzy mówią, że tu i tam, że może nie”.

Według Kujdy na przeszkodzie inwestycji stoi Janina Goss. „Czasami misja jest niemożliwa. Pracowałem z nią przez trzy albo cztery lata (...) w Srebrnej. Nie można sobie wyobrazić tej sytuacji. Jestem w pełni szczery. Z nią nie jestem w stanie nic zrobić” – mówi.

Decyzje i tak ostatecznie podejmuje Kaczyński: „Po każdym naszym spotkaniu jechałem do pana Kaczyńskiego i tłumaczyłem mu wszystko, w szczegółach. I długo wszystko było akceptowane przez niego, ale na koniec powiedział: nie” (Kujda).

Czytaj także: Jak to możliwe, że kierowca Kaczyńskiego jest milionerem?

Wątek Dubienieckiego

W nagraniach pojawia się też wątek Marcina Dubienieckiego, byłego męża Marty Kaczyńskiej, który miał być zaangażowany w projekt budowy wież. „Był rodzaj quasi-negocjacji z panem Dubienieckim. Tylko. Ale wszystko za zgodą pana Kaczyńskiego, i to nie były moje negocjacje. [Kaczyński?] Powiedział, że trzeba mieć z nim niewielki kontrakt, ale później byłem wzywany w tej sprawie do prokuratury. Tam było coś nie w porządku” – mówi Kujda.

Rozmówcy zastanawiają się, czy uda się przekonać prezesa i zarząd Srebrnej do inwestycji. Kujda zapewnia, że biznesmen ma poparcie jego żony Małgorzaty.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj