Proces o durnia
Można się procesować o „durnia”? To obraza? Prawdopodobnie. „Pan jest zerem, panie...” – to już na pewno. Polska obfituje w ciekawe przypadki, politycy z nerwami potarganymi od durnych rządów (tak można bez obrazy) rzucają obelgami. Słowem, w kraju można mówić byle co, tylko nielicznych sprawców spotyka kara.

Gdyby Lecha Wałęsę oskarżono w sądzie za nazwanie „durniem” prezydenta Lecha Kaczyńskiego – byłaby to nowa durnota. Z trzech przyczyn: po pierwsze, najstarsi adwokaci nie przypominają sobie prawdziwej sprawy z art. 135 par. 2 kk – „kto publicznie znieważa Prezydenta RP” – nie ma takiej praktyki, nie bardzo wiadomo, na czym się oprzeć w komentarzach. Po drugie, szczytem głupoty już było ściganie owego głośnego bezdomnego, który na prezydenta wygadywał.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną