Gra w Rospudę: O co w niej chodzi?
Czy rząd już pogodził się z koniecznością ustąpienia pod presją UE, ale zachowuje się jak pokerzysta, który blefuje do końca?

Komunikaty w sprawie budowy obwodnicy przez Rospudę brzmią coraz bardziej schizofrenicznie. Prezydent Lech Kaczyński najpierw wyraził dezaprobatę wobec rozpoczęcia prac, po czym jego kancelaria prostowała, że nie chciał wyrazić sprzeciwu, ale niepokój. Premier Jarosław Kaczyński mówił o „odpowiednich organach, które badają pewne aspekty”.

W czwartek wjeżdżają buldożery – brzmiały pierwsze komunikaty z ewentualnego placu budowy, potem okazało się, że wkracza nie ciężki sprzęt, ale geodeci. Ponadto prace mają się zacząć od strony Augustowa, czyli tam, gdzie wariant obwodnicy przez Rospudę pokrywa się z wariantem proponowanym przez ekologów (to informacje nieoficjalne). Komisja Europejska deklaruje, że przyspieszy procedury karne, które grożą Polsce gigantycznymi karami finansowymi. Z kolei minister środowiska, Jan Szyszko, który najwyraźniej lepiej zna stanowisko Komisji Europejskiej niż ona sama, twierdzi, że żadnych kar się nie spodziewa.

Coraz trudniej połapać się, o co w tym chodzi. Jedna z możliwości jest optymistyczna: rząd już pogodził się z koniecznością ustąpienia pod presją Unii Europejskiej, ale zachowuje się jak pokerzysta, który blefuje do końca. Po to, żeby móc potem powiedzieć: kochani mieszkańcy Augustowa, sami widzicie, że chcieliśmy dobrze, tylko zła Unia nam nie pozwoliła. Oby.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj