Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Supermiasto Katowice? Pomysł prezydenta Krupy na ostatnią kadencję

Marcin Krupa podczas debaty prezydentów miast w Katowicach Marcin Krupa podczas debaty prezydentów miast w Katowicach Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl
Katowicka gospodarka jest w dobrym stanie, ale od 2000 r. miasto skurczyło się o 60 tys. mieszkańców. Co roku ubywa średnio 3 tys. osób w wieku produkcyjnym, a seniorów jest aż 28 proc.

Tekst o Katowicach to drugi artykuł w cyklu o wyborach samorządowych 2024 r. w największych miastach, przygotowanym we współpracy z Polityką Insight. Więcej o wyborach samorządowych w serwisie „Polityki” przeczytasz tutaj, poprzedni tekst o Poznaniu – tutaj, a podkastu PI o wyborach w Katowicach można wysłuchać tu.

Od wyniku kwietniowych wyborów w Katowicach może zależeć, czy następne będą odbywały się już w największym polskim mieście. Bazując na sukcesie istniejącej od 2017 r. Metropolii Górnośląsko-Zagłębiowskiej, w regionie rozważa się scenariusz połączenia 18 śląskich gmin pod szyldem supermiasta Katowice. Prawdopodobieństwo takich planów będzie większe, jeśli zwycięży ubiegający się o reelekcję Marcin Krupa. Prezydent reklamuje pomysł jako szansę na rozwojowy skok i kluczowy krok w trwającej transformacji miasta.

Czytaj też: Dlaczego budujemy nasze miasta na skróty

Prezydent Krupa i trzech pretendentów

Krupa startuje już po raz ostatni – zatem nawet jeśli zmaterializowałby się projekt supermiasta, jego patron długo nim nie pokieruje. Rządy objął w 2014 r., namaszczony przez odchodzącego Piotra Uszoka, u którego był wiceprezydentem. Wzorem mentora Krupa skupiał się na Katowicach i rzadko angażował w ogólnokrajowe spory. Pozwalało mu to na dużą elastyczność w doborze partnerów, o czym świadczy fakt, że w ostatniej kadencji jego zastępcami byli przedstawiciele PiS, Koalicji Obywatelskiej i Lewicy.

Spotykało się to z oskarżeniami o koniunkturalizm i faktycznie – w 2023 r. zakończył dziewięcioletni sojusz z PiS dopiero po porażce tej partii w wyborach parlamentarnych. Tym razem do wyborów idzie z poparciem KO, Nowej Lewicy i PSL. W starciu o radę miasta tradycyjnie wystawi komitet własnego Forum Samorządowego. W kampanii będzie podkreślał przywiązanie do spraw lokalnych i skuteczność w pozyskiwaniu pieniędzy.

KO chciałaby tymi wyborami przypieczętować dominację na Śląsku, której stopniowe odzyskiwanie zaczęło się od przejęcia kontroli w sejmiku pod koniec 2022 r. Wystawienie kontrkandydata wobec Krupy oznaczałoby ryzyko porażki, a pójście szerokim blokiem pozwoli wzmocnić reprezentację w radzie miasta i zwiększyć wpływ na nominalnie własnego prezydenta.

Krupa ma trzech rywali. PiS reprezentował będzie Leszek Piechota, były wiceprezydent i senator PO, którą porzucił w 2017 r. Przypadnie mu więc firmowanie twarzą upadku, jaki PiS zaliczył w Katowicach – po wyborach partia może liczyć maksymalnie na kilku radnych i będzie miała zerowy wpływ na miasto.

Z koalicji rządowej, która solidarnie popiera Krupę, wyłamała się Polska 2050, stawiając na radnego Dawida Durała. Co ciekawe, Durał – popierany też przez Razem i Ruch Autonomii Śląska – był jedynym konsekwentnie opozycyjnym wobec Krupy radnym poprzedniej kadencji. Zarzucał mu przede wszystkim brak wsłuchiwania się w głos społeczników i mieszkańców. Podobny przekaz stosuje w tej kampanii. Ostatnim pretendentem będzie Jacek Budniok z Konfederacji, wyróżniający się na razie tylko postulatem budowy metra.

Czytaj też: Centrum bez samochodów? Zaraz wybucha awantura. PiS wie, co robi

Dynamiczna gospodarka, ale ludzie uciekają

Kolej podziemna raczej nie przebije się w kampanii, ale inne duże obietnice już tak. Intensywnie debatuje się nad perspektywami otwieranymi przez transformację terenów górniczych. Katowice słyną jednak z paradoksów – z jednej strony cieszą się statusem miasta o wysokiej jakości życia, z drugiej mierzą się z problemami demograficznymi.

Na korzyść Krupy z pewnością działa stan gospodarki. Stopa bezrobocia wynosi ok. 1 proc., a sektor prywatny oferuje najwyższe średnie zarobki w kraju – 9162 zł. Katowice są jedynym dużym miastem, gdzie za miesięczną pensję można kupić metr kwadratowy lokalu. Sukcesem okazała się wspomniana już metropolia, zrzeszająca Katowice i 40 innych gmin. Udało się dzięki niej znacznie usprawnić komunikację zbiorową i podnieść wpływy do budżetu.

Choć władze mówią o tym niechętnie, supermiasto ma być też remedium na postępującą depopulację – od 2000 r. Katowice skurczyły się o 60 tys. mieszkańców. Co roku ubywa średnio 3 tys. osób w wieku produkcyjnym, a seniorów jest aż 28 proc. Młodzi wyprowadzają się, bo inne ośrodki postrzegają jako zwyczajnie ciekawsze do życia. Uczelnie nie są natomiast wystarczająco konkurencyjne, by odwrócić ten trend.

Niska atrakcyjność wynika po części z nieskrystalizowanej nowej tożsamości miasta, powoli rodzącej się w procesie pogórniczej transformacji. Jak zauważa prof. Tomasz Pietrzykowski, prorektor Uniwersytetu Śląskiego, obok oferty gospodarczej potrzebna jest nowa opowieść przyciągająca do miasta i wypełniająca lukę, którą pozostawił po sobie węgiel.

Czytaj też: Katowice chcą zakazać grodzenia osiedli. I słusznie?

Przestępcy i kopciuchy

Magistrat próbuje reagować, poszerzając ofertę rozrywkową i turystyczną. Spotyka się to jednak z krytyką niektórych mieszkańców narzekających, że śródmieście stało się zbyt hałaśliwe i zaśmiecone. Powiązany jest z tym problem przestępczości – w żadnym mieście wojewódzkim nie jest tak źle. Jeśli liczbę przestępstw odnieść do populacji, ich częstotliwość jest tutaj ponaddwukrotnie wyższa niż w Warszawie.

Podobnie jak inne duże ośrodki Katowice nie uporały się jeszcze z problemem „kopciuchów”. Działa ich ponad 12 tys., a z końcem roku minęły już pierwsze terminy na wymianę określane przez uchwałę antysmogową. Eksperci z Polskiego Alarmu Smogowego zwracają uwagę, że Katowice powinny poprawić się szczególnie w kontekście kontroli palenisk.

Pierwszy miesiąc kampanii minął bez zapadających w pamięć wydarzeń, a interakcje między kandydatami ograniczyły się do wzajemnych uszczypliwości. Choć pretendenci nie mają większych szans na zagrożenie Krupie, mogą wykorzystać kampanię jako forum wymiany pomysłów na przyszłość. Katowice potrzebują dobrze przemyślanych wizji rozwoju na naznaczone transformacją nadchodzące dekady.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną