Ultimatum Tuska. Co zrobi Pełczyńska-Nałęcz? Stawką jest obecność Polski 2050 w rządzie
Szefowa Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz spotkała się w czwartek z premierem Donaldem Tuskiem. Oficjalnie chodziło o sprawozdanie z realizacji Krajowego Planu Odbudowy, za który odpowiada kierowane przez nią Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej. Nieoficjalnie o inne sprawy: głosowanie nad wotum nieufności wobec ministry klimatu Pauliny Hennig-Kloski, ewentualną tekę wicepremiera dla Pełczyńskiej i losy projektów Polski 2050, zwłaszcza dotyczących podniesienia drugiego progu podatkowego, który już politycznie rozgrywa prezydent Karol Nawrocki.
Ultimatum Tuska
Wniosek o odwołanie Hennig-Kloski złożyli posłowie PiS i Konfederacji. Zarzucają jej brak działań na rzecz ograniczenia negatywnych skutków unijnej polityki klimatycznej, chaos wokół programu Czyste Powietrze, zaniedbania w przygotowaniu sektora energetycznego i drzewnego oraz próbę oparcia suwerenności energetycznej kraju na odnawialnych źródłach energii. Prawem opozycji jest złożenie wotum, a politycznym obowiązkiem większości rządowej jest obrona ministry. Jednak w tym wypadku kluczową rolę może odegrać zła krew po niedawnym rozwodzie w Polsce 2050. Jak donosi PAP, niemal cały klub P2050 chciałby głosować przeciwko byłej koleżance.
Jak z kolei przekazali dziennikarze Onetu, Tusk miał postawić w czwartek ultimatum: „głosowanie za wyrzuceniem z rządu Hennig-Kloski będzie oznaczało usunięcie Polski 2050 z koalicji”. Pełczyńska ponoć zapewniła, że jej partia wniosku nie poprze. Ale jak będzie, zobaczymy, bo niektórzy posłowie – np. Bartosz Romowicz i Adam Luboński – oznajmili w mediach, że zagłosują za odwołaniem ministry, nawet jeśli miałaby ich za to spotkać kara. Politycy zarzucają Hennig-Klosce słabe zarządzanie resortem, a główna krytyka spada na nią za program Czyste Powietrze i gospodarkę drzewną. Romowicz przekonuje, że resort dąży do ochrony przyrody wbrew lokalnej społeczności. W tym kontekście wątpliwości budzi również praca wiceministra Mikołaja Dorożały, który razem z ministrą podpisał moratorium na wycinkę drzew na Podkarpaciu. O braku środków z programu Czyste Powietrze mówiła w TVN24 Pełczyńska-Nałęcz.
Bez głosów Polski 2050 nie da się ministry wybronić. Rząd ma do dyspozycji 156 szabel Koalicji Obywatelskiej, 32 PSL, 21 Lewicy, 15 Centrum (ugrupowanie Hennig-Kloski), 4 głosy posłów i posłanek niezrzeszonych (Joanny Muchy, Pawła Zalewskiego, Marcina Józefaciuka i Tomasza Zimocha). Razem: 228 głosów, trzy za mało do większości. Kluczowych jest 15 parlamentarzystów P2050.
Sejm na procedowanie wniosku ma czas do końca miesiąca. Sprawa rozstrzygnie się najpewniej na posiedzeniu rozpoczynającym się 28 kwietnia.
Czytaj też: Lex Romowicz. PSL i Polska 2050 ustawiają tor przeszkód dla systemu ochrony przyrody
Lojalność czy wierność ideałom
Trudno liderce Polski 2050 zazdrościć sytuacji. Próbuje uporządkować partię po wewnętrznych wyborach, ale nie ma najlepszej prasy. Dziennikarze TVN24 tymczasem donoszą, że Donald Tusk i wiceminister funduszy i polityki regionalnej Jacek Karnowski żartowali z Pełczyńskiej-Nałęcz pod jej nieobecność na posiedzeniu Sejmu. Sama zainteresowana skomentowała na X: „Dziaderstwo i mobberstwo”.
To kolejna cegiełka do jej trudnych relacji z premierem. Walka Pełczyńskiej o stanowisko wicepremierki jest już legendarna – dziś chyba już rozumie, że została ograna, ale nie kryje oburzenia tym faktem. Z kronikarskiego obowiązku przypomnijmy, że Polska 2050 domagała się teki wicepremiera po ustąpieniu z funkcji marszałka Sejmu Szymona Hołowni. Powoływała się przy tym na ustne ustalenia, bo zapisów o takim podziale stanowisk w umowie koalicyjnej nie ma.
Sytuacja Polski 2050 jest tym trudniejsza, że nowe otwarcie miało pokazać publiczności partię, która skupia się przede wszystkim na merytorycznych projektach i sprawach ludzi, tymczasem w Sejmie dochodzi do zderzenia ideałów z pragmatyką i realizmem. Zwłaszcza jeśli jest się częścią obozu władzy. Bo rząd jak jedna pięść broni swoich ministrów, nawet jeśli są do nich poważne zastrzeżenia, a o ewentualnych zmianach suwerennie jest godzien decydować tylko kierownik zespołu.
Czkawką Polsce 2050 i jej liderom może odbić się radykalnie idealistyczna wizja, którą próbują zarazić wyborców. Jeśli złamią dane słowo, zdradzą zaufanie sympatyków. Jeśli zgodnie z przekonaniem zagłosują za odwołaniem byłej koleżanki, premier się wścieknie i nikt nie wie, dokąd go ta wściekłość zaprowadzi. Na spotkanie z Hennig-Kloską oczekują członkowie klubów Polski 2050 i PSL.
Najgorszym scenariuszem dla Pełczyńskiej-Nałęcz jest odwołanie Hennig-Kloski, bo wtedy za porażkę rządu ktoś będzie musiał odpowiedzieć. Z pewnością nie będą to pojedynczy posłowie, którzy pojechali na delegacje, byli chorzy lub utknęli w tej wiecznie zacinającej się windzie.