Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Lotniskowiec Błaszczaka płynie na wojnę z Iranem. Tak PiS utknął w pułapce lojalności wobec Trumpa

Mariusz Błaszczak Mariusz Błaszczak Kacper Pempel / Forum
Mariusz Błaszczak w rozmowie z RMF FM stwierdził, że gdyby Polska miała dwa lotniskowce, jeden powinna wysłać na Bliski Wschód, by wesprzeć USA w wojnie z Iranem. Wypowiedź Błaszczaka była dość zawiła, ale za to w prosty sposób pokazała problem, jaki PiS ma z Donaldem Trumpem.

Mariusz Błaszczak był w środę gościem Tomasza Terlikowskiego w porannej rozmowie radia RMF FM. Były szef resortu obrony w rządzie PiS zaprezentował w niej kilka dość oryginalnych stwierdzeń. Po pierwsze, przekonywał, że największym przegranym po ataku Izraela i USA na Iran jest Europa. Po drugie, argumentował, że Europa powinna się zaangażować w tę wojnę. Po trzecie, choć jego zdaniem Europa powinna się zaangażować, to Polska już nie. A to dlatego, że nie mamy wystarczających zdolności militarnych. Ale po czwarte, gdybyśmy jednak posiadali dwa lotniskowce, to jeden powinniśmy wysłać na pomoc Donaldowi Trumpowi i Stanom Zjednoczonym. Błaszczak w zawiły sposób próbował żartować, odwołując się w tym fragmencie do niedawnego wywiadu ministra energii Miłosza Motyki dla „Super Expressu”, ale cytat poszedł w świat i z całą pewnością przyklei się do Błaszczaka na długo.

Czytaj też: Fani Donalda, czyli Polska Partia Trumpa. W PiS rośnie niepokój, inni zacierają ręce

Trump, jaki jest, taki jest, ale jest

Wypowiedź Mariusza Błaszczaka wpisuje się w ćwiczony przez Prawo i Sprawiedliwość od miesiąca spektakularny szpagat narracyjny.

Na jedną nóżkę partia Kaczyńskiego sugeruje, że rząd Tuska powinien się jakoś (choć nie wiadomo jak) zaangażować w konflikt w Iranie, ale nie robi tego z powodu antyamerykańskiej obsesji premiera i jego obozu politycznego. Na drugą nóżkę politycy PiS zapewniają na jednym wydechu, że Polska w ataku na Iran nie powinna uczestniczyć. W tym duchu utrzymana była wypowiedź Przemysława Czarnka, który w marcu w radiu Zet mówił, że gdyby Polska dostała taką prośbę, powinna udostępnić Amerykanom swoje bazy do ataku na Iran. Taki był też sens wypowiedzi Błaszczaka. Ale najlepiej ilustrują tę opowieść słowa wypowiedziane w środę w telewizji Republika przez prezydenckiego ministra Marcina Przydacza. „Amerykanie sobie prawdopodobnie poradzą z tą sytuacją, natomiast niesmak, jeśli chodzi o brak jakiejkolwiek solidarności ze strony europejskiej, zostanie” – mówił Przydacz. I dodał: „Co wtedy, kiedy Europa będzie potrzebowała pomocy amerykańskiej i Amerykanie powiedzą, że to ich mało interesuje? Francja, Hiszpania, Niemcy sobie poradzą, bo są daleko od Rosji, a my jesteśmy blisko, więc pytam: na kogo pan gra, panie Tusk?”.

PiS próbuje odwoływać się w ten sposób do proamerykańskiego sentymentu, rzeczywiście wciąż silnego wśród dużej części Polek i Polaków. Zawiera się on w tezie, że może Trump jest, jaki jest, trochę szalony i nieprzewidywalny, ale jeśli przyjdzie co do czego, to właśnie on i Stany Zjednoczone przyjdą nam z pomocą, a nie rozdyskutowana, słaba militarnie Europa. Jeszcze rok, dwa lata temu taka opowieść byłaby bardzo dobrze przyjęta w prawicowym głównym nurcie, ale w obliczu zadania polegającego na odzyskaniu przez PiS części wyborców Korony Polskiej Grzegorza Brauna może to być opowieść samobójcza.

Czytaj też: Notatnik polityczny. Co słychać w sondażach? PiS nieco osłabł: liczy na „efekt Czarnka”, ale dołuje ich Trump

Pułapka lojalności wobec Trumpa

Badanie przeprowadzone pod koniec marca przez CBOS pokazuje, że wyborcy Grzegorza Brauna są w kontekście wojny z Iranem najbardziej antyamerykańskim elektoratem obok wyborców partii Razem.

O ile 76 proc. wszystkich badanych uważa, że decyzja Stanów Zjednoczonych i Izraela o ataku na Iran była błędna, o tyle wśród sympatyków Brauna ten odsetek wzrasta aż do 89 proc. Według 49 proc. Polek i Polaków konflikt Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem zagraża bezpieczeństwu Polski, a wśród wyborców Korony Polskiej ten odsetek wynosi 56 proc. Do tego aż 89 proc. wszystkich badanych dobrze ocenia zapowiedź rządu, że Polska nie wyśle wojsk do Iranu.

Jak widać, przestrzeń na lawirowanie partyjnymi przekazami jest dla PiS bardzo ograniczona. Jakimś pocieszeniem dla ugrupowania Kaczyńskiego jest fakt, że to ich wyborcy w największym odsetku popierają politykę Donalda Trumpa na Bliskim Wschodzie. Ale i w tym segmencie elektoratu nie są to spektakularne liczby: 21 proc. zwolenników Prawa i Sprawiedliwości ocenia atak na Iran jako słuszny, ale aż 25 proc. deklaruje brak zdania w tej sprawie – można podejrzewać, że część z nich jest skonfundowana jednoznacznie protrumpowskim stanowiskiem ulubionej partii.

Na poziomie logiki politycznej taktykę PiS trudno zrozumieć. Miękka, ale jednoznaczna krytyka działań administracji Trumpa nie osłabiłaby przecież silnych więzi partii Kaczyńskiego z obecną administracją amerykańską, natomiast pozwoliłaby zejść z linii strzału w polityce wewnętrznej i przeczekać mało komfortową dla Prawa i Sprawiedliwości sytuację. Tak się jednak nie stało, a poczucie lojalności wobec patrona z Waszyngtonu wymyka się już z pola racjonalnej, politycznej kalkulacji. Tym bardziej że ekscesy Donalda Trumpa będą eskalować, wprost uderzając w poczucie bezpieczeństwa Polek i Polaków. Kolejny przykład obserwujemy właśnie na żywo: w środę wieczorem naszego czasu Biały Dom ogłosił, że tematem rozmowy Trumpa z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte będzie wyjście USA z Sojuszu Północnoatlantyckiego. Jednym słowem, lotniskowiec Błaszczaka z fanfarami wyruszył z portu na pomoc Amerykanom, ale jeszcze w Polsce może rozbić się o skały.

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Terapia integracji sensorycznej: zaglądamy za kulisy. Dorośli płacą krocie na zajęcia dla dzieci

Na terapię integracji sensorycznej Polacy wydają rocznie kilkaset milionów złotych z prywatnych kieszeni i z publicznych środków. Sprawdzamy, czy warto, i zaglądamy za kulisy branży.

Joanna Cieśla
29.03.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną