Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Ślubowanie sędziów TK. Prezydent Nawrocki z własnej woli sam się z tego aktu wyłączył

Sędziowie wybrani przez obecny Sejm do Trybunału Konstytucyjnego złożyli ślubowanie w Sali Kolumnowej. Na zdjęciu obecni na uroczystości sędziowie TK w stanie spoczynku i marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, 9 kwietnia 2026 r. Sędziowie wybrani przez obecny Sejm do Trybunału Konstytucyjnego złożyli ślubowanie w Sali Kolumnowej. Na zdjęciu obecni na uroczystości sędziowie TK w stanie spoczynku i marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, 9 kwietnia 2026 r. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
Poranne oświadczenie prezydenckiego ministra Zbigniewa Boguckiego nie ma znaczenia prawnego i nie zmienia faktu, że Karol Nawrocki unika przyjęcia przyrzeczenia od sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez Sejm. Nie należy się też spodziewać, że prezes Święczkowski dobrowolnie zrezygnuje z oporu wobec nich.

Czworo sędziów wybranych do Trybunału Konstytucyjnego złożyło przyrzeczenie podczas zorganizowanej przez siebie w czwartek uroczystości w sejmowej Sali Kolumnowej. Razem z nimi przysięgę tej samej treści złożyło dwoje sędziów, których prezydent Karol Nawrocki w zeszłym tygodniu zaprosił do złożenia przyrzeczenia w Pałacu. Każdy rozpoczynał od słów: „Zwracam się do prezydenta RP”, a do tekstu dodawał: „Ślubuję wobec prezydenta RP”.

Jak można było się spodziewać, prezydent Nawrocki, mimo zaproszenia, nie przyszedł. Byli za to m.in. przedstawiciele zawodów prawniczych, sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku i marszałek Sejmu, a fakt złożenia przez sędziów ślubowania został potwierdzony notarialnie.

Czytaj też: Zabetonowane bastiony PiS. Decydujące starcie o sprawiedliwość: partia Kaczyńskiego broni pozycji

Sędziowie wywiązali się z obowiązku

Rano Kancelaria Prezydenta oświadczeniem jej szefa Zbigniewa Boguckiego usiłowała podważyć prawne znaczenie zaprzysiężenia. „Działając w imieniu prezydenta RP”, stwierdziła, że zaprzysiężenie jest „pozbawione podstawy prawnej” i ma „w istocie doprowadzić do zlekceważenia obowiązku złożenia ślubowania wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej”. Dalej czytamy, że trwają „analizy” i „wyjaśnianie”, czy Sejm skutecznie wybrał czworo sędziów. A więc prezydent tworzy wrażenie, jakoby nie odmówił przyjęcia od nich przyrzeczenia w sposób ostateczny.

Bogucki straszył też sędziów, że złożenie przez nich przyrzeczenia inaczej niż wobec prezydenta to „jawne i świadome złamanie prawa”, a odmowa złożenia przyrzeczenia jest „równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska sędziego Trybunału Konstytucyjnego”.

Oświadczenie ministra Boguckiego nie ma znaczenia prawnego i nie zmienia faktu, że Karol Nawrocki unika przyjęcia przyrzeczenia od sędziów wybranych przez Sejm. Sędziowie zaś mają ustawowy obowiązek złożenia przyrzeczenia pod rygorem utraty urzędu. I z tego obowiązku się wywiązali. Prezydenta zabrakło przy tym z jego własnej, nieprzymuszonej woli. A samo przyrzeczenie sędziów TK nie jest skierowane do prezydenta, ale do obywateli, których interesem jest obrona konstytucji przed nadużyciami ze strony władzy, także władzy prezydenckiej.

Od chwili jego złożenia, zgodnie z pisowską ustawą o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego, zostaje nawiązany stosunek służbowy między sędziami a Kancelarią TK. Art. 5 ustawy mówi, że „sędzia po złożeniu ślubowania stawia się niezwłocznie w Trybunale w celu podjęcia obowiązków, a Prezes Trybunału przydziela mu sprawy i stwarza warunki umożliwiające wypełnianie obowiązków sędziego”.

Po przyrzeczeniu sędziowie Marcin Dziurda, Anna Korwin-Piotrowska, Krystian Markiewicz, Marcin Taborowski, Magdalena Bendkowska i Dariusz Szostek najpierw złozyli dokumenty w biurze podawczym Kancelarii Prezydenta, a po godzinie 15 dotarli do siedziby Trybunału.

Jego prezes, wyłoniony jeszcze przez poprzednią władzę Bogdan Święczkowski, mówił dla „Dziennika Gazety Prawnej”: „Chciałbym też zdementować absurdalne tezy, że ja kogoś nie wpuszczę do Trybunału. Nic podobnego. Co więcej – zapraszam wszystkich, to nie jest zamknięta twierdza. Każdy może wejść na rozprawę, przeglądać akta w bibliotece, złożyć pismo w biurze podawczym. Ale do tego, by wszedł tutaj jako sędzia TK, muszą zostać spełnione określone warunki konstytucyjne i ustawowe”.

Zostali więc wpuszczeni, ale to nie oznacza, że będą przez Święczkowskiego uznani za sędziów. I że dostaną własne gabinety (jak dwójka, którzy po zaproszeniu przez prezydenta ślubowali w Pałacu). Nie należy się też spodziewać, że prezes TK dobrowolnie zrezygnuje z oporu wobec wybranych, a niezaprzysiężonych w obecności Nawrockiego czworga sędziów. Nie będą więc orzekać.

Ale fakt, że zostali zaprzysiężeni, pozwala na wypłacanie im uposażenia. To o tyle ważne, że jako sędziowie Trybunału Konstytucyjnego nie mogą pracować zarobkowo nigdzie indziej, „z wyjątkiem zatrudnienia w charakterze pracownika naukowo-dydaktycznego, dydaktycznego lub naukowego u jednego pracodawcy, w łącznym wymiarze nieprzekraczającym pełnego wymiaru czasu pracy pracowników zatrudnionych w takim charakterze, o ile nie utrudnia to pełnienia obowiązków sędziego Trybunału”.

O takiej pracy trzeba zawiadomić prezesa TK, a ten może wyrazić sprzeciw, „jeśli uzna, że podjęcie albo kontynuowanie zatrudnienia lub innego zajęcia będzie utrudniało pełnienie obowiązków, uchybiało godności urzędu sędziego Trybunału lub podważało zaufanie do jego bezstronności lub niezawisłości” (art. 10 ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego).

Jeśli kontynuowaliby dotychczasową pracę, m.in. na uczelniach czy w kancelarii adwokackiej, naraziliby się na zarzut, że sami siebie nie traktują jak sędziów Trybunału, skoro nie przestrzegają ustawy. Jeśli porzucą te zajęcia – mogą zostać bez źródła utrzymania. Z naszych informacji wynika, że zadośćuczynili wymogom ustawy, złożyli stosowne rezygnacje i wysłali powiadomienia o pracy naukowej do prezesa Święczkowskiego. Fakt złożenia przyrzeczenia, a więc nawiązania stosunku służbowego sędziego Trybunału, pozwala na wypłacanie im uposażeń z puli przeznaczonej na uposażenia sędziów TK. Jeśli nie zrobi tego prezes TK, może to robić np. minister finansów, pomniejszając jednocześnie o tę kwotę sumę przekazywaną na uposażenie sędziów do TK.

Czytaj też: Święczkowski zgasi światło?

Dublerzy narzędziem szykan?

Sędziom, którzy złożyli ślubowanie w Pałacu Prezydenckim, prezes Święczkowski wyznaczył już wcześniej gabinety i wezwał do podjęcia pracy pod groźbą odpowiedzialności dyscyplinarnej.

Można się spodziewać, że – w ramach szykan – będzie im przydzielał sprawy w składzie z „dublerami”, których w Trybunale zostało jeszcze dwóch: Jarosław Wyrembak (koniec kadencji w styczniu przyszłego roku) i Justyn Piskorski (we wrześniu). O tym, że nie są sędziami w rozumieniu prawa Unii Europejskiej, orzekły już dwa trybunały: Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Jednak odmowa orzekania z nimi może się skończyć odpowiedzialnością dyscyplinarną, a karą może być nawet pozbawienie urzędu sędziego TK.

W tej sytuacji wskazówką postępowania może być zachowanie tzw. starych sędziów TK za prezesury Julii Przyłębskiej. Ci sędziowie (chociaż nie wszyscy i nie konsekwentnie), orzekając z dublerami, zgłaszali zdanie odrębne, w którym nie kwestionowali ważności rozstrzygnięcia ani jego treści, ale stwierdzali, że skład rozstrzygający sprawę został ukształtowany z naruszeniem konstytucji i ustawy. Teraz można by dodać, że także prawa Unii.

Premier Donald Tusk zapewne i tak nie będzie publikował orzeczeń wydanych w składzie z dublerami. I ma do tego podstawę prawną przede wszystkim w wyrokach ETPC (sprawa Xero-Flor z 7 maja 2021) i TSUE (sprawa z 18 grudnia 2025). Z tym że od początku 2024 r. premier nie publikuje żadnych wyroków Trybunału Konstytucyjnego, także tych wydanych w prawidłowych składach. Czy to się zmieni wraz z wejściem do orzekania sędziów wybranych przez obecną większość sejmową? Kontynuowanie braku publikacji stawia pod znakiem zapytania sensowność tego wyboru.

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Terapia integracji sensorycznej: zaglądamy za kulisy. Dorośli płacą krocie na zajęcia dla dzieci

Na terapię integracji sensorycznej Polacy wydają rocznie kilkaset milionów złotych z prywatnych kieszeni i z publicznych środków. Sprawdzamy, czy warto, i zaglądamy za kulisy branży.

Joanna Cieśla
29.03.2026
Reklama