Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Zwroty w PiS. Ojciec Jarosław zakazuje i nakazuje. Tylko partia coraz mniej chce go słuchać

Prezes PiS Jarosław Kaczyński w Sejmie Prezes PiS Jarosław Kaczyński w Sejmie Aleksander Zieliński / Sejm
Zwrot w sprawie kryptowalut i kłótnia na wyjazdowym klubie PiS dowodzą, że Jarosław Kaczyński nie ma pomysłu na rozwiązanie narastających problemów. Zamiast tego dokłada partii kolejnych trosk.

Prezes Jarosław Kaczyński postanowił zarządzić narastającym chaosem w PiS za pomocą dwóch argumentów: „tak, bo tak” oraz „nie, bo nie”. Ale zarówno w kwestii kryptowalut, jak i wewnętrznych konfliktów w partii apodyktyczne podejście przestało działać.

We wtorek Sejm pracował nad czterema projektami ustaw regulujących rynek kryptowalut: rządowym, prezydenckim, konfederackim i autorstwa Polski 2050. W różnym zakresie wszystkie dążą do uporządkowania działalności krypto w Polsce i wprowadzenia unijnego rozporządzenia MiCA. Od wtorku wiemy również – przekazał to marszałek Włodzimierz Czarzasty – że PiS wycofał własny projekt. Postanowił pójść na całość i zaproponował ustawę całkowicie zakazującą obrotu kryptowalutami pod sankcją dziesięciu lat więzienia.

Zwrot w sprawie kryptowalut

O osobistej decyzji Kaczyńskiego, który pomysł zakazu rzucił na sejmowym korytarzu kilka tygodni temu, politycy PiS dowiedzieli się z mediów. Dwie ustawy regulujące, weta Nawrockiego i długotrwałe dyskusje (nie wspominając o aferze Zondacrypto) dopiero teraz ułożyły się prezesowi w myśl, aby węzła gordyjskiego nie rozwiązywać, ino go przeciąć.

Jedno z wyjaśnień dotyczy finansowych powiązań polityków prawicy z Zondacrypto. Kłujące w oczy dowody na konflikt interesów należało usunąć. Problem w tym, że cały kontekst ma znaczenie. PiS wcześniej posługiwał się retoryką wolnościową i zaciekle bronił decyzji Karola Nawrockiego, który odrzucał rządowe ustawy. Dlatego radykalny zwrot zaordynowany przez Kaczyńskiego wygląda absurdalnie i śmiesznie. Prezes nie tylko odchodzi od starej zasady polityki – jeśli złapią cię za rękę, kłam, że to nie twoja ręka – ale wręcz ostentacyjnie oznajmia, że prawa ręka nie zna się z lewą i wcale nie wychodzi z partyjnego barku.

To rodzi fundamentalny problem. Kampania, która spoczywa na barkach Przemysława Czarnka, miała być obliczona na odzyskanie wyborców trzech Konfederacji (Sławomira Mentzena, Krzysztofa Bosaka, Grzegorza Brauna). Dla wszystkich odłamów Konfy temat kryptowalut ma dużo większe znaczenie i ciężar gatunkowy niż dla ogółu społeczeństwa i parlamentu. Na prawicy kryptowaluty są symbolem ukochanej wolności, buntu wobec państwa, elitarnego kręgu towarzyskiego i dobrze rozumianego postępu. Innymi słowy: państwo nie jest w stanie ich kontrolować, dają wolność bez odpowiedzialności, niosą seksowną obietnicę bogactwa.

Pomysł zakazu kryptowalut prawicowi konkurenci PiS wykorzystują zatem z radością. Mentzen niezwłocznie, przy wykorzystaniu sztucznej inteligencji, opublikował na X wideo, na którym wygenerowany prezes Kaczyński nie radzi sobie z płatnością telefonem, kasą samoobsługową i przechodniem obcokrajowcem. W skrócie: nic nie rozumie ze współczesności, więc próbuje jej zakazać. Lider PiS jest tu ustawiony w karykaturalnej roli starszego, zasadniczego rodzica. Padre Kaczyński nie ma czasu, ochoty ani zdolności, żeby zrozumieć sprawy ważne dla młodszego pokolenia, więc na wszelki wypadek ich zakaże. Zakaz z prostym uzasadnieniem: nie, bo nie.

PiS na wyjeździe

Nie tylko w tej kwestii Jarosław Kaczyński jawi się jako surowy ojciec, który musi zarządzać niesforną partią. Podobnie traktuje ucieczkę Zbigniewa Ziobry do Stanów Zjednoczonych. Apodyktycznie narzucił swej formacji komunikat, że ministra trzeba bronić. Jak donoszą dziennikarze Onetu, w ocenie prezesa „nie można mówić, że Ziobro ma stawić się przed sądem, jeśli nie ma szans na uczciwy proces. [Kaczyński] Wyjaśnił, dlaczego nielegalne jest postępowanie Tuska, Żurka i prokuratury. Mówił, że Ziobro nie ma szans na uczciwy proces, bo gdyby były takie warunki, to powinien się zgłosić”. Lider przykazał: tak, bo tak.

Kaczyński ewidentnie traci kontrolę nad partią, a jego autorytet słabnie. Kilka lat temu np. informacja o zbesztaniu posła rodziłaby pytania, czy jeszcze kiedyś ujrzy on Sejm od środka. Dziś takie doniesienia stały się rutyną, która jest tylko potwierdzeniem słabości. Bo który silny lider musi się ciągle powtarzać?

Co więcej, zbesztany ostatnio Grzegorz Lorek jest stronnikiem Mateusza Morawieckiego i członkiem stowarzyszenia Rozwój Plus. Kaczyński ciągle musi dyscyplinować własnych posłów, ale i zaognia konflikt, który zażegnywał podczas kilkugodzinnej kolacji u Adama Bielana.

Wyjazdowe posiedzenie klubu PiS w Sękocinie pod Warszawą miało m.in. pomóc uporządkować partyjną linię wobec udanego transferu Ziobry z Węgier do USA. Skończyło się kolejną odsłoną kłótni „maślarzy” z „harcerzami”, groźbami odejścia Morawieckiego tej jesieni i ogólnym niezadowoleniem.

A problemy narastają. Słuszne są pretensje Przemysława Czarnka o bojkotowanie jego kampanii. Sęk w tym, że powinny być adresowane do głowy rodziny. Prezes zakiwał się nie tylko w sprawie poczynań kandydata na kandydata, ale również pisowskich męczenników reżimu Tuska (Ziobro), zagonionych do rogu delfinów, którzy mogą wybrać inny akwen (Morawiecki), czy konkurencji, której niewiele potrzeba, by ruszyć do ataku na prawicowego kolosa, skoro słania się na glinianych nogach.

Podczas posiedzenia klubu prezes miał podkreślić, że nie można atakować rządów PiS, w tym premiera Morawieckiego, krytykować Ziobry ani Czarnka, no i trzeba zapomnieć o stowarzyszeniach, które pogłębiają tylko podział w partii. Na koniec ojciec powinien wyjść i przemówić do bachorów: nie obchodzi mnie, kto zaczął, macie sobie podać rękę i się pogodzić. Potem herbatka i wybory w 2027 r.

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Łatwogang rozbił bank. Diss na raka i cud w kawalerce. Jaki będzie ciąg dalszy akcji?

Łatwogang zaatakował raka klinicznego, ale postanowił też walczyć z tym społecznym: z obojętnością.

Katarzyna Kaczorowska
06.05.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną