Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Palikot jak lustro w toalecie

Problem z Palikotem polega na tym, że on prawdopodobnie po prostu chce obrażać, dlatego trudno go bronić
Janusz Palikot to nie jest problem tylko Platformy Obywatelskiej. O politycznej prostytucji już wcześniej z trybuny sejmowej mówili także posłowie PiS. Padały inne, podobnie obraźliwe określenia, pojawiały się już wątki rodzinne czy osobiste. Polityków i komentatorów rozsierdziły akurat ostatnie wybryki Palikota, niemniej zdarzały się przecież w ciągu ostatnich lat pomówienia, niszczące ludzi insynuacje, niegodne ataki, przekroczenia uprawnień i moralnych zasad w sumie szkodliwsze i idące dalej niż w przypadku posła z Lublina, choć akurat nie zawierały tych konkretnych słów, które budzą dziś oburzenie.

Problem z Palikotem polega na tym, że on prawdopodobnie po prostu chce obrażać, dlatego trudno go bronić. Często jest tak, że gdyby z jego wystąpień i blogów usunąć kilka sformułowań, pozostałyby celne, choć zjadliwe obserwacje i analizy, ale widać, że te kilka słów za dużo to nie przypadek. Teraz każda opcja dla Platformy jest kontrowersyjna: wyrzucenie Palikota będzie jakimś ograniczaniem wolności słowa, nawet jeśli paskudnego, a pozostawienie go w szeregach uprawdopodobni tezę, że Palikot coś Platformie jednak „załatwia”, a ponadto odbiera to partii Tuska wiarygodność, kiedy ta atakuje PiS za konfrontacyjny język. Zapewne, jak w wielu innych sytuacjach, zdecyduje tu rachunek marketingowych korzyści.

Ważniejsze jest coś innego: na ile zmieni się w ogóle język polskiej polityki. Usunięcie Palikota sprawy nie załatwi. Ci, którzy żądają teraz od niego przeprosin, sami nigdy nie przepraszali, choć mieli za co i to bardzo. Akcje Palikota to tylko mocno stężona, niejako laboratoryjna próbka metod, z jakich korzysta i PiS, i inne ugrupowania. Lubelski poseł wyrósł na żyznej glebie. Paradoksalnie, właśnie ostrość wystąpień Palikota pokazuje miejsce, w jakim znalazło się życie publiczne; poseł doszedł do wniosku, że dopiero z pomocą „chama”, „prostytucji” i zarzutów o homoseksualizm jest się w stanie przebić. Poprzednicy wysoko zawiesili poprzeczkę. Przypomina się stare hasło, umieszczane za PRL w toaletach: „Żądasz czystości, zachowaj ją sam”. 

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną