Macierewicz reaktywacja? Minister szykuje kontrofensywę po wpadkach z Misiewiczem i Berczyńskim
Żeby wyjść z oblężenia, Macierewicz musiał poświęcić swoich przybocznych. Ale wiele wskazuje na to, że w maju będzie chciał się odgryźć.
Antoni Macierewicz
MON/Flickr CC by 2.0

Antoni Macierewicz

Rzesza odchodzących generałów, karambol, Misiewicz w Białymstoku, stos pytań od prezydenta, termobaryczny Berczyński, znowu Misiewicz – tym razem w PGZ – i partyjne śledztwo. I znowu Berczyński – tym razem jako niszczyciel caracali – i konieczna dymisja.

Trzeba przyznać, że ostatnie kilka miesięcy w życiu Antoniego Macierewicza do nudnych nie należało. „Życzliwi” partyjni koledzy już rozpuszczają po sejmowych korytarzach nazwiska potencjalnych następców: Opioła, Dworczyk, Kownacki, a może nawet ktoś wyżej postawiony w pisowskiej hierarchii. Mediosfera nie stawia już pytania, czy Macierewicz odejdzie, tylko kiedy to się stanie.

Kontrofensywa Macierewicza

Ale jeśli jeszcze przed świętami wielkanocnymi minister zdawał się stać na skraju przepaści, to wiele wskazuje, że uczynił wielki krok naprzód – i ją przeskoczył. Najbliższe tygodnie będą kontrofensywą Antoniego Macierewicza, której pierwsze sygnały już słychać.

W piątek rząd opublikował projekt ustawy zmieniającej finansowanie armii. W perspektywie roku 2030 podwaja ona nominalne wydatki Polski na wojsko. W bardziej realistycznej – do końca kadencji – dosypuje jakieś 7 mld zł ponad to, co wynika z obecnego systemu obliczania 2 proc. PKB. Macierewicz od dawna zapowiadał, że chce, by w Polsce liczono to „jak w NATO”, czyli względem bieżącego roku budżetowego, a nie poprzedniego. Różnica, choć procentowo niewielka, daje 1,5–2 mld rocznie więcej. Ale na tym nie koniec – resort chce zacząć podnosić ów procent PKB przeznaczany na obronność od końca kadencji rządu. To już da dużo więcej, jeśli plan wejdzie w życie, w 2019 r. nastąpi skok o 5 mld. O ile zgodzi się minister Morawiecki, rzecz jasna.

W maju też Antoni Macierewicz będzie się mógł wreszcie pokazać z jego ukochanymi ochotnikami Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy z pewnym opóźnieniem zaczynają szkolenie. Ostatnie decyzje i zapowiedzi resortu jednoznacznie pokazują, że tzw. piąty rodzaj sił zbrojnych będzie miał absolutny priorytet w zakupach sprzętu, finansowaniu kadry i szkoleniu. „Terytorialsi” właśnie ogłosili, że to oni będą testować najnowszy wyrób polskiego przemysłu obronnego – karabinki MSBS i pistolety Ragun z radomskiej Fabryki Broni.

To ich kadra oficerska szkoli się na przyspieszonych, nieco ponadpółrocznych kursach. I to oni usłyszeli słowa, które – jeśli je czytać dosłownie – mogą budzić grozę: „Te wojska, które nadają polskiej armii nowy charakter – szczególnie wiążą obywateli z armią i zadaniem obrony Ojczyzny. Czerpią tradycje z wielkiego doświadczenia bliskiego Polakom – armii obywatelskiej. W naszej historii wojska obywatelskie powoływano w sytuacjach najwyższego niebezpieczeństwa. Tak było podczas powstań, tak było w 1920 r. i tak było, gdy powoływano Armię Krajową, a później formacje walczące już nie tylko z okupantem niemieckim, ale także z sowieckim”.

Obrona Terytorialna powstanie w ekspresowym tempie

Ale Antoni Macierewicz przyzwyczaił nas już, że w atmosferze grozy czuje się najlepiej i potrafi ją doskonale wykorzystać dla własnych celów. A konto przewidywanego podwyższenia budżetu zdecydował przyspieszyć tworzenie wojsk OT, włączając do planu na przyszły rok województwa śląskie i wielkopolskie, które miały być w ostatniej grupie. MON tłumaczy to rzekomo nadzwyczajnym zainteresowaniem społeczeństwa, które masowo chce wstępować do nowo tworzonych wojsk. Sprawa ma też drugą stronę: nowe dowództwa to nowe perspektywy awansu dla młodych oficerów – awansu, który zależy od decyzji ministra i jego ludzi. To też szansa na związanie z ideą WOT – i wypłacanymi z tytułu służby świadczeniami – kolejnych tysięcy ludzi. A przecież wybory idą...

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną