Homoseksualiści II RP w kulturze

Pedziki za parawanem
O mniejszościach narodowych zamieszkujących II RP dyskutuje się z wysokości katedr. Niewiele natomiast wiemy o mniejszościach seksualnych, ważnym fragmencie krajobrazu dwudziestolecia.
Jan Lechoń
Muzeum Literatury/EAST NEWS

Jan Lechoń

Ryszard Ordyński
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Ryszard Ordyński

Karol Hanusz
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Karol Hanusz

Witold Conti
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Witold Conti

Tekst został opublikowany w POLITYCE w styczniu 2013 roku.

Jak liczne było środowisko, rozpoznawalne jedynie w wielkich miastach, przestrzegające zasad konspiracji na prowincji, gdzie plotka mogła zrujnować karierę, skazać na potępienie z ambony i towarzyski bojkot? Tego już dziś nie ustalimy. W przeciwieństwie do Niemiec przed Hitlerem czy libertyńskiej Francji, w Polsce nie działała żadna organizacja walcząca z dyskryminacją. Dość powiedzieć, że zgodnie z Kodeksem Boziewicza geje pozbawieni byli praw honorowych. Jawność orientacji seksualnej zastępowały więc przebieranki i maskarady.

Sposobem na zmylenie tropów, oddalenie podejrzeń stało się zawieranie małżeństw, świętość sakramentu… Utalentowany pisarz Zbigniew Uniłowski odkryty został przez Karola Szymanowskiego, gdy jeszcze kelnerował w Adrii. Zaraz też wyswatano go z kuzynką żony Jarosława Iwaszkiewicza. Krytyk, tłumacz, redaktor ekskluzywnego pisma Marek Eiger, posługujący się pseudonimem Stefan Napierski, ożenił się z siostrą Tuwima, Ireną.

Filmowy amant Witold Conti poślubił córkę zamożnego przemysłowca. Hanna Lilpop zerwała narzeczeństwo z Krzysztofem Radziwiłłem, by wydać się za pisarza, przyznającego się do „intymnych przyjaźni” z mężczyznami. „Wiesz dobrze, jak nie znoszę samców”, zwierzyła się Iwaszkiewiczowi, wyjaśniając swoje zainteresowanie kobietami, wśród których błyszczała inteligencją i urodą recytatorka Maria Morska, zwolenniczka miłości safickiej. Oficjalnie zaś żona matematyka Bernarda Knastra.

„Bubek z MSZ”

Czy rozstawianie parawanów było konieczne? Chyba tak: sławny tancerz francuski Sergiusz Lifar, występujący gościnnie w Warszawie, został pobity za zbyt jawne obnoszenie się ze swoją odmiennością. Popularny kabareciarz Karol Hanusz, by nie stracić względów publiczności, otaczał się aktoreczkami i tancerkami, ukrywając swoje prawdziwe preferencje. Panienką do towarzystwa Hanusza była m.in. debiutantka Hanka Ordonówna.

Świat gejów i lesbijek przyciągał barwą, wysypem talentów, otwarciem na zmiany w dziedzinie obyczajów i wzorców kultury. Sprzyjało temu tworzenie hierarchii odmiennych niż tradycyjne. Byli więc, obok dobrze urodzonych (Achilles Breza, Antoni Sobański, Zygmunt Mycielski), chłopscy synowie (Stanisław Piętak), bogaci przemysłowcy o artystycznych pasjach (Stefan Spiess, Juliusz Wertheim) i klepiący biedę malarze (Józef Rajnfeld). Trafiali się w tym towarzystwie reżyserzy (Ryszard Ordyński) i sportowcy, jak sprinter Polonii Stefan Rothert, wydawcy (Antoni Borman), młodzi poeci (Paweł Hertz, debiutujący w wieku 16 lat w „Wiadomościach Literackich”), satyrycy (Artur Maryja Swinarski, nazywany na dworze Witkacego Panią Marią) i skupiające się wokół Karola Szymanowskiego środowiska muzyczne.

Kiedy Szymanowski zajmował apartament w Bristolu, ceremoniał golenia się mistrza i picie porannej kawy sprawiało, że wysłuchiwanie nowinek zmieniało spotkania w towarzyską giełdę. Kompozytor spopularyzował w kręgu swych przyjaciół nie tylko Taorminę ze sławną fontanną, przy której przesiadywał, wypatrując kochanków, André Gide, lecz także Zakopane i wyprawy w Tatry, gdzie poczucie swobody z dala od obserwatorów wabiło z nie mniejszą siłą niż góralska muzyka.

O ile Szymanowski z racji pozycji w świecie muzycznym i międzynarodowych kontaktów mniejszą wagę przywiązywał do opinii publicznej, o tyle Jan Lechoń dbał o pozory i staranność kamuflażu. Przecież autor „Karmazynowego poematu” nie mógł być, zgodnie z ówczesnym nazewnictwem, pederastą, pedrylem, ciotą, pedzikiem, polerownikiem czy lepiarzem. Adorujący księżne i hrabiny Lechoń odetchnął wysłany na placówkę do Paryża. Tam zaspokoił snobistyczne tęsknoty: jego mieszkanie zaprojektował Jean Cocteau, bywali w nim głośni pisarze, aktorzy i soliści Rosyjskich Baletów Diagilewa. Lechoń potrafił wykorzystywać nawiązywane znajomości: doprowadził do wystawienia w Operze Paryskiej „Harnasi” Szymanowskiego, jeden z teatrów przyrzekł premierę „Lata w Nohant”, w sezonie 1939/40 ukazały się tłumaczenia książek polskich autorów.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną