Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Pałac kultury

Prezydent Komorowski mecenasem kultury

Prezydent Bronisław Komorowski wraz z małżonką Anną przed pracą Piotra Uklańskiego podczas otwarcia w pałacu wystawy „Jaka sztuka dziś, taka Polska jutro”. Prezydent Bronisław Komorowski wraz z małżonką Anną przed pracą Piotra Uklańskiego podczas otwarcia w pałacu wystawy „Jaka sztuka dziś, taka Polska jutro”. Adam Stępień / Agencja Gazeta
W porównaniu ze swoimi poprzednikami prezydent Bronisław Komorowski wykazuje się ponadprzeciętną aktywnością kulturalną. Z pożytkiem dla własnego wizerunku i dla polskiej sztuki.
„Pan Guma” Pawła Althamera wystawiony w pałacu, pozwalał na bliskie obcowanie ze sztuką.Rafał Guz/PAP „Pan Guma” Pawła Althamera wystawiony w pałacu, pozwalał na bliskie obcowanie ze sztuką.
Koncert z cyklu „Mistrz i uczeń”. Pani prezydentowa jest tam gospodynią: wita, żegna, przemawia. Bronisław Komorowski przyjmuje rolę osoby towarzyszącej.Łukasz Kamiński/Kancelaria Prezydenta RP Koncert z cyklu „Mistrz i uczeń”. Pani prezydentowa jest tam gospodynią: wita, żegna, przemawia. Bronisław Komorowski przyjmuje rolę osoby towarzyszącej.

W początkach kadencji wszystko wskazywało na to, że prezydent – historyk z wykształcenia – chętnie pójdzie w ślady swego poprzednika, z zamiłowaniem celebrującego przede wszystkim wielkie rocznice, narodowe zrywy, patriotyczne uniesienia. Jako pierwsza inicjatywą wykazała się Anna Komorowska. Już w październiku 2010 r., krótko po przejęciu obowiązków Pierwszej Damy, zaczęła organizować w Belwederze comiesięczne kameralne koncerty muzyczne. Początkowo bez specjalnej myśli przewodniej, często sięgając po lżejsze brzmienia (Anna Maria Jopek, Piwnica pod Baranami, Stanisław Sojka, Urszula Dudziak).

Z czasem coraz więcej było muzyki poważnej, w różnych wariantach, od klasycznych recitali wokalnych i instrumentalnych po balet. Pojawiła się też idea zawarta w tytule cyklu „Mistrz i uczeń”, czyli prezentowania artystów parami, a w roli pedagogów wystąpili m.in. skrzypaczka Wanda Wiłkomirska, choreograf Krzysztof Pastor, pianistka Katarzyna Popowa-Zydroń czy śpiewaczka Izabella Kłosińska. Dla tych, którzy trafią na taki koncert po raz pierwszy, zaskoczeniem może być fakt, że to pani prezydentowa jest tam gospodarzem: wita, żegna, przemawia. Bronisław Komorowski przyjmuje rolę osoby towarzyszącej.

W 2012 r. za kreowanie wydarzeń artystycznych wziął się również prezydent, a życie kulturalne na dobre zagościło w pałacu. A właściwie – przynajmniej początkowo – głównie przed nim. W 2011 r. pojawiły się pierwsze imprezy plenerowe. 29 czerwca, w 70 rocznicę śmierci Ignacego Jana Paderewskiego, na dziedzińcu zagrała Sinfonia Varsovia, którą dyrygował Jerzy Maksymiuk. W kolejnym sezonie występowały zespoły polonijne, grały orkiestry wojskowe i odbył się multimedialny pokaz „Muzeum utracone”, otwarto przed pałacem wystawę poświęconą powrotowi Górnego Śląska do Polski i pojawiło się kino letnie z filmami dokumentalnymi opowiadającymi o historii kraju. Merytorycznie „mydło i powidło”, ale przynajmniej coś się działo.

Kultura na dobre zaczęła przenikać do pałacowych wnętrz w maju 2012 r. Wówczas to otworzono w Pałacu Prezydenckim salę poświęconą Jerzemu Nowosielskiemu. Pięknie zaaranżowaną, z wyśmienitymi obrazami wypożyczonymi z fundacji imienia artysty. Całość przygotował szef fundacji Andrzej Starmach. Ekspozycję umieszczono w takim miejscu, że praktycznie każdy gość prezydenta lub jego kancelarii musiał ją zobaczyć. O przedsięwzięciu wiele się nie mówiło, ale cóż się dziwić, skoro w samym pałacu wiele osób uważało, że takie działania nie przystoją urzędowi.

Sztuka współczesna w Pałacu Prezydenckim

W styczniu 2013 r. odbyła się wystawa, zważywszy miejsce, chyba najodważniejsza – prezentacja fragmentów kolekcji stołecznego Muzeum Sztuki Nowoczesnej zatytułowana „Jaka sztuka dziś, taka Polska jutro”. Wśród pokazanych prac m.in. słynny „Pan Guma” Pawła Althamera, obrazy Wilhelma Sasnala i Rafała Bujnowskiego, rzeźby Aliny Szapocznikow, prace Piotra Uklańskiego (kontrola przy wejściu tym razem gwarantowała, że nikt nie potnie ich szabelką) czy Cezarego Bodzianowskiego. Tym razem opinia krytyków była zgodna: to jest dla kultury ważne wydarzenie.

W marcu w Pałacu Prezydenckim zawisło z kolei blisko 30 imponujących płócien z kolekcji Galerii Rogalińskiej Raczyńskich, z obrazami Malczewskiego, Boznańskiej czy Weissa. Pozostaną tu przez dwa lata, przydając splendoru reprezentacyjnym salom. A od 3 grudnia mamy najnowszą odsłonę artystycznego programu pałacu – projekt artystyczny Mikołaja Grospierre’a „Gabinety Owalne”. Analiza kulturowego fenomenu siedziby prezydenta USA prezentowana w siedzibie prezydenta Rzeczpospolitej? W tym kontekście fakt, że polski pawilon na ostatnim Biennale Sztuk w Wenecji otwierała Pierwsza Dama, można uznać za całkiem naturalny, choć zdarzyło się to przecież po raz pierwszy w historii.

Muzyka poważna i sztuka dominują w prezydenckich działaniach na rzecz kultury, ale są i inne dziedziny. Język polski i literatura? Akcja „Narodowe czytanie”, nagroda „Zasłużony dla Polszczyzny” (dotychczasowi laureaci to prof. Walery Pisarek i prof. Jadwiga Puzynina) oraz udział w akcji „Ojczysty – dodaj do ulubionych”.

Kultura materialna? Przyznawanie tytułu „Pomnik historii”. Otrzymało go z rąk prezydenta już 15 obiektów, wybranych zresztą w sposób wcale nieoczywisty i świadczący o niestandardowym myśleniu, bo m.in. uhonorowano osiedle Nikiszowiec, Kanał Elbląski, stację filtrów w Warszawie, zespół staromiejski w Paczkowie czy pałace Doliny Jeleniogórskiej.

Niewiele za to w oficjalnych działaniach prezydenta teatru i filmu. Inaczej w tzw. programie prywatnym. Prezydenckiej parze zdarza się często bywać na spektaklach i seansach kinowych – i to bynajmniej nie na premierach. (W pałacu jest wprawdzie mała sala kinowa, ale gospodarze z niej nie korzystają). Ze skromną ochroną, bez bramek z wykrywaczami metalu i bez wyjątkowych środków bezpieczeństwa. Ostatnio zaskoczona publiczność zgotowała jej owację na stojąco na zwykłym przedstawieniu w Teatrze Roma. W środowisku filmowców opowiadana jest zaś historia o zorganizowanej swego czasu w jednym ze stołecznych kinowych multipleksów premierze filmowej. Nagle w okolicach czerwonego dywanu pojawiła się Anna Komorowska. Uradowani organizatorzy podeszli, by ją przywitać. Okazało się, że jest tam incognito: umówiła się ze znajomymi, ale na inny film w sąsiedniej sali.

Między tradycją a nowoczesnością

Czy za tymi wszystkimi ukłonami prezydenta wobec kultury kryje się wyłącznie prywatny gust, przypadek czy może jakaś idea, koncepcja? Polityka kulturalna prezydenta ma trzy cechy. Pierwsza to zachowanie równowagi między tradycją a nowoczesnością. To właśnie silne dowartościowanie współczesnej twórczości w pewnym momencie okazało się zaskoczeniem. „Bardzo liczę, że to świeże spojrzenie przez nowoczesną sztukę ułatwi zrozumienie i Polski dzisiejszej, i Polski przyszłej” – mówił Bronisław Komorowski na otwarciu wystawy ze zbiorów MSN.

Cecha druga to strategia jak najszerszego frontu, nie tylko pod względem liczby wspieranych przedsięwzięć, ale także w definiowaniu, czym kultura jest. Prezydent angażuje się w projekty architektoniczne (patronat nad konkursem „Życie w architekturze” wraz z wręczeniem własnej nagrody za najwybitniejszy obiekt zbudowany w kraju w XXI w.). Działa aktywnie (projekt nowej ustawy) na rzecz ładu przestrzennego i estetyki krajobrazu miast i wsi. Interesuje się designem. Organizuje debaty podejmujące np. temat relacji między urzędnikami a artystami. Z tymi ostatnimi spotyka się dość regularnie.

Cecha trzecia to skłonności edukacyjne. – Z okazji wystawy Pałac Prezydencki urządzał dni otwarte, które cieszyły się ogromną popularnością wśród zwiedzających – zatem dostawali w pakiecie obejrzenie siedziby głowy państwa i wystawy, która przybliży im sztukę. Już samo to jest zyskiem – wspomina Marcel Andino Velez, wicedyrektor Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Dodać należy, że przez kolekcję przeszło 6,5 tys. osób – wynik, którego pozazdrościłaby większość galerii. Jeżeli zaś koncerty, to z promocyjnym podtekstem, z zaproszonymi dyrektorami filharmonii, teatrów operowych czy festiwali, tak by mogli przekonać się do młodych talentów i zaprosić je na swoje imprezy.

Za tym romansem głowy państwa z kulturą stoi oczywiście cały doświadczony zespół. Podsekretarzem stanu w prezydenckiej kancelarii jest przecież Maciej Klimczak, były wiceminister kultury. Biurem Kultury i Dziedzictwa kieruje Agnieszka Celeda, wcześniej współkierująca TVP Kultura, a do dyspozycji ma pracowników, którzy, zanim trafili na Krakowskie Przedmieście, zdobywali doświadczenie w niejednej instytucji kultury. O współpracy z prezydentem opowiadają powściągliwie, ale przyznają, że dopytuje, krytykuje, ma własne zdanie, nowe propozycje często odrzuca lub odsyła do poprawki. Każdy projekt kulturalny musi zaakceptować osobiście. A już szczególnie ostrożnie należy rozmawiać w jego towarzystwie o antykach – wie o nich wyjątkowo dużo.

W porównaniu ze swoimi poprzednikami Bronisław Komorowski wykazuje się ponadprzeciętną aktywnością. Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski czy Lech Kaczyński wkraczali na pole kultury i sztuki wyłącznie, gdy wymagał tego interes urzędu. Tak bardzo unikali sztuki, że gdy kiedyś Aleksander Kwaśniewski udzielił w Pałacu Prezydenckim wywiadu na tle obrazu Edwarda Dwurnika, zrobiła się z tego mała środowiskowa sensacja.

Dobrze wypada pod tym względem także w konfrontacji z prezydentami innych krajów. Sporo kulturalnych imprez, głównie wystaw i koncertów, odbywa się w tych siedzibach głów państw, które dysponują dużą przestrzenią, a część pomieszczeń jest na stałe wydzielona z funkcji państwowych i ogólnodostępna. Tak jest np. na Hradczanach (Czechy) czy w Kwirynale (Włochy). Wśród tych jednak, które służą wyłącznie celom politycznym, nasz Pałac Namiestnikowski jest prawdziwym wyjątkiem. Daremnie szukać informacji o kulturalnych projektach realizowanych w Białym Domu, Pałacu Elizejskim czy w Schloss Bellevue. Nie wiem, jak to się ma do państwowych procedur, ale może minister kultury, który ma w swej dyspozycji ładny medal Zasłużony Kulturze Gloria Artis, powinien go przyznać sąsiadom z Krakowskiego Przedmieścia?

Polityka 50.2013 (2937) z dnia 10.12.2013; Kultura; s. 100
Oryginalny tytuł tekstu: "Pałac kultury"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Pierwsza matura po deformie. Żeby zdać, trzeba szczęścia albo wielkich pieniędzy

Żeby przejść przez maturę, trzeba mieć dużo zdrowia albo spore pieniądze. A najlepiej jedno i drugie – mówią rodzice i nastolatki z pierwszego rocznika wykształconego w szkołach zreformowanych przez Annę Zalewską. Za sto dni podchodzą do trudniejszych niż dotąd egzaminów.

Joanna Cieśla
31.01.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną