Kultura

„Ucho prezesa” wreszcie pokazało starcie na szczycie

„Ucho prezesa” wreszcie pokazało starcie na szczycie

„Ucho prezesa” „Ucho prezesa” Youtube
Aż jedenaście odcinków nowego sezonu serialu Showmaxa trzeba było czekać na pierwszy bezpośredni pojedynek prezesa z prezydentem.

„Kilof czy stetoskop?” to bezpośrednia fabularna kontynuacja poprzedniego odcinka, „Kto kogo?”, gdzie widzieliśmy przygotowania do wizyty Prezesa w pałacu – szefa PiS obserwowaliśmy, gdy rządowym samochodem przemierzał Warszawę, a prezydenta, gdy nerwowo wiercił się w fotelu, uspokajany przez Krzysztofa Łapińskiego. Wtedy skończyło się na momencie, gdy marszałkowie Sejmu i Senatu, w imieniu Prezesa, pukali do prezydenckich drzwi.

W „Kilofie…” przez te drzwi przechodzą. I od razu atmosfera jest napięta: goście atakują gospodarza, który niby próbuje być odważny, ewidentnie paraliżuje go jednak strach. Bo właśnie tak wygląda, według „Ucha…”, relacja w obozie władzy: Kaczyński to ten srogi i groźny, a Duda to zahukany chłopczyk, pouczany przez wszystkich wokół, łącznie z Błaszczakiem/Płaszczakiem. Weta do ustaw o systemie sądownictwa nie tyle były deklaracją samodzielności głowy państwa, ile efektem nacisku na niego wielu bliskich osób, które zmobilizowały go do wyhodowania choć szczątkowego kręgosłupa; w nowym odcinku w tej roli pojawia się Zofia Rymaszewska.

„Ucho prezesa” i kolejni ministrowie przyspawani do stołków

W tym czasie zaś biuro na Nowogrodzkiej odwiedza minister zdrowia, który rzecz jasna Prezesa nie zastaje, czeka więc, co by poczuł, jak to jest tak czekać – wedle polecenia pani Basi, która wchodzi z nim w dyskurs na temat służby zdrowia. Przy okazji jednak rozmowa często schodzi na temat tego, co pokazuje TVP za prezesury Jacka Kurskiego, co można podsumować słowami pani Basi, że w telewizji zapowiadali deszcz, a jest ładna pogoda, co pewnie oznacza, że przez to ostre słońce deszczu nie widać – ot, ładne podsumowanie propagandy.

Jak zaś wypada sam minister? Podobnie jak wcześniej Gowin: niby kręgosłup jakiś jest, niby są zasady i niechęć do przemysłu propagandy, ale strach o własny stołek sprawia, że wystarczy jedno spojrzenie Prezesa, by te wszystkie przekonania i argumenty uleciały, nigdy już niepodnoszone.

Tak więc do otaczających Prezesa idiotów dołącza kolejny przedstawiciel grupy Przyssawek Stołkowych z grupy bezkręgowców – oto przekaz idący z „Ucha prezesa”.

W „Kilofie…” wszystko to podano w wyjątkowo zabawny sposób – dawno nie było tak dobrego odcinka, tak różnorodnego, realizowanego z pomysłem i zaskakującego (Płaszczak i „Potop”), ale też dynamicznego, bo przecież mieliśmy różne scenerie, wielu bohaterów, a nawet zwroty akcji.

I tylko ciekawe, jak Prezes zareagowałby na fakt, że w „Kilofie…” pokazali jego gwałtowną stronę, pokazali, jak otaczający go idioci wreszcie sprawiają, że traci panowanie nad sobą…

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Gdy najbliżsi chorują psychicznie

Czy człowieka musi paraliżować strach i niemoc, gdy bliska mu osoba zaczyna cierpieć na zaburzenia psychiczne?

Anna Dobrowolska
27.05.2014
Reklama