Spór o plakat promujący film „Dywizjon 303. Historia prawdziwa”
Dystrybutor filmu „Dywizjon 303. Historia prawdziwa” wypuścił plakat, na którym do widza krzyczy hasło: „Nie pomyl filmu”.
Kadr z filmu „Dywizjon 303. Historia prawdziwa”
mat. pr.

Kadr z filmu „Dywizjon 303. Historia prawdziwa”

Plakat filmu „Dywizjon 303. Historia prawdziwa” z ostrzeżeniem
mat. pr.

Plakat filmu „Dywizjon 303. Historia prawdziwa” z ostrzeżeniem

Wszystko dlatego, że dwa tygodnie przed rodzimą produkcją w kinach będzie można zobaczyć inny film – „303. Bitwa o Anglię”. Bitwa o Anglię, w której polscy lotnicy z Dywizjonu 303 dzielnie stawili czoła hitlerowskiej Luftwaffe, rozegrała się w 1940 r. 2018 r. to w zasadzie żadna okrągła rocznica – a mimo to w wakacje na wielkim ekranie pojawią się aż dwie wersje tej historii.

Dwie opowieści o Dywizjonie

„303. Bitwa o Anglię” (w oryginale „Hurricane: Squadron 303”) będzie miał premierę 17 sierpnia. To polsko-brytyjska koprodukcja z Davidem Blairem na stołku reżysera i mieszaną obsadą. Obok m.in. Iwana Rheona (pamiętny Ramsay Bolton w „Grze o tron”) i Milo Gibsona (syn Mela Gibsona) zagra Marcin Dorociński.

Z kolei 31 sierpnia do kin trafi „Dywizjon 303. Historia prawdziwa” Denisa Delicia, również koprodukowany z Brytyjczykami, ale już „bardziej polski”. W ekipie niemal same swojsko brzmiące nazwiska, podobnie jak w obsadzie – prym wiodą Maciej Zakościelny i Piotr Adamczyk.

Prawdziwy i prawdziwszy Dywizjon 303

Jest konflikt, bo dwa tygodnie różnicy to tyle co nic. Filmy będą walczyć o uwagę widzów. Pierwszy „cios” wyprowadził „Dywizjon 303”. Na nowym plakacie, na żółtym tle, pojawił się napis: „Nie pomyl filmu. Prawdziwa historia Dywizjonu 303 na podstawie książki Arkadego Fiedlera dopiero od 31 sierpnia w kinach”. Drugim „uderzeniem” było rozszerzenie tytułu do „Dywizjon 303. Historia prawdziwa”. We wcześniejszej komunikacji, także na oficjalnym profilu filmu na Facebooku, można znaleźć informacje o filmie „Dywizjon 303”.

Internet, gdy zobaczył rzeczony plakat, dosyć zgodnie ryknął śmiechem. Bo to prawdziwie historyczna zagrywka, gdy jeden producent stara się nakłonić widzów, by zignorowali film konkurencji, wskazując na swój jako ten lepszy/ważniejszy/prawdziwszy wręcz. Dystrybutor Mówi Serwis podkreśla, że podstawą dla scenariusza była książka Fiedlera, który w 1940 r. poznał lotników z Dywizjonu 303, miał więc relację z pierwszej ręki. Pewnie stąd się wzięła „Historia prawdziwa” – i zarazem sugestia, że „Bitwa o Anglię” to historia nieprawdziwa...

Czytaj także: Jak gadżety oswajają nas z przeszłością

Spór rodem z Hollywood

Rzecz jasna internet, jak to internet, w szczegóły nie wnikał i nie bawił się w rozstrzyganie „prawdziwości”, a po prostu wyśmiał apel „Nie pomyl filmu” w połączeniu ze słowem „dopiero”. Zresztą może i lepiej dla Mówi Serwis, że nie wnikał, bo mogłyby paść zarzuty o zawłaszczanie historii – choć relacja Fiedlera bezdyskusyjnie jest wyjątkowa i niezwykle wartościowa, nie sposób powiedzieć, że tylko ona może opisywać tamte wydarzenia. Stawianie się w takiej opozycji do konkurencyjnego filmu jest etycznie wątpliwe.

Polskie kino wpisało się tym „sporem” w historię, która w Hollywood ma długie tradycje. To coś absolutnie normalnego, że w Fabryce Słów kręci się filmy w zasadzie o tym samym i często wchodzą one do kin w krótkich odstępach czasu (choć nie tak krótkich jak w przypadku „Dywizjonu 303” i „Bitwy o Anglię”). Przykłady z ostatnich lat to m.in. „Olimp w ogniu” z 18 marca 2013 r. i „Świat w płomieniach” z 26 czerwca 2013 r. (w jednym i drugim Biały Dom był atakowany przez terrorystów, z tą różnicą, że raz prezydenta ratował Gerard Butler, a raz Channing Tatum), „Legenda Herkulesa” z 8 stycznia 2014 r. i „Herkules” z 23 lipca 2014 r. – w tym drugim, lepszym, grał Dwayne „The Rock” Johnson. Były też „Królewna Śnieżka” (15 marca 2012 r.) z Lily Collins i Julią Roberts oraz „Królewna Śnieżka i łowca” (30 maja 2012 r.) z Kristen Stewart, Charlize Theron i Chrisem Hemsworthem. W zasadzie jednocześnie powstawały także disneyowska „Księga dżungli” Jona Favreau’a i „Mowgli: Chłopiec z dżungli” Andy’ego Serkisa, tu już jednak oddech jest większy – drugi film wejdzie do kin w tym roku, pierwszy jest sprzed dwóch lat.

Czytaj także: Nowe kino narodowe

„Dywizjon 303” zapewnił sobie rozgłos

Polskie „Nie pomyl filmu” kojarzy się z praktykami słynnej firmy The Asylum, która specjalizuje się w produkcji tanich podróbek blockbusterów, wypuszczanych na rynek DVD zazwyczaj blisko premier kinowych hitów, by naciąć nieuważnych klientów. Pod „Transformers” powstali „Transmorphers”, a pod „Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia” – „Dzień, w którym Ziemia zamarła”. Gdy zaś Steven Spielberg ekranizował „Wojnę światów”, The Asylum przeniosło na ekran klasyczną powieść Wellsa.

Rzecz jasna filmu „303. Bitwa o Anglię” nie sposób porównywać do „dzieł” The Asylum, zabiegi konkurencji wydają się jednak sugerować, że tak właśnie powinniśmy patrzeć na obraz Davida Blaira.

Ciekawe, co na to polscy widzowie, którzy teraz kpią bezlitośnie ze słynnego plakatu. Czy taki „rozgłos” zapewni „Dywizjonowi 303” sukces? Obserwowanie tego starcia z pewnością będzie interesujące.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj