Kultura

Muzyka jest dobra na wszystko? Oto jej mniej znane właściwości

Muzyka jest dobra na wszystko? Oto jej mniej znane właściwości

Muzyka odgrywa istotną rolę nie tylko w sztuce. Muzyka odgrywa istotną rolę nie tylko w sztuce. Eric Nopanen / Unsplash
Muzyka nie sprawi, że dziecko zostanie geniuszem. Ale może uratować mu życie.

W filmie „Fortepian” jedynym środkiem komunikacji głównej bohaterki, niemej, jest tytułowy instrument. Kompozytora Władysława Szpilmana, bohatera „Pianisty”, muzyka ratowała z opresji w latach okupacji. Hiszpański malarz Francisco Ribalta zilustrował na płótnie, jak anioł grający na cytrze pociesza w chorobie św. Franciszka z Asyżu. Artysta przedstawia muzykę jako dar z niebios, który pomaga zapomnieć o bólu.

Mistrzostwa stania w bezruchu

Muzyka odgrywa istotną rolę nie tylko w sztuce. W Norwegii prowadzone są nawet badania, które sprawdzają, w jaki sposób (nieświadomie) wpływa na nasze ciało. Naukowcy przeprowadzili eksperyment pod nazwą „Norweskie Mistrzostwa Stania w Bezruchu”. – Nie widać tego gołym okiem, ale aparatura wykazała, że ciała uczestników poruszały się podczas słuchania muzyki. Badania są w fazie początkowej, kto wie, co jeszcze pokażą – mówi dr Maria Chełkowska-Zacharewicz, psycholog muzyczny z Uniwersytetu Śląskiego.

Muzyka towarzyszy nam od początku do końca. To, że odgrywa tak ważną rolę w życiu, zauważył ostatnio też Facebook. Podobno już niedługo do każdego z kont zostanie dodana nowa funkcja, dzięki której będziemy mogli dzielić się ulubionymi piosenkami z odwiedzającymi nasz profil. Z opcji można już korzystać m.in. w Czechach, Francji i USA.

Zacznij od Bacha?

John Lennon, James Bay i D’Angelo razem na porodówce? Jak się okazuje, ich wokale bardzo się tu przydają. Tak przynajmniej twierdzi nowojorski ginekolog dr Jacques Moritz. Jego zdaniem przy pewnych piosenkach kobietom łatwiej rodzić. Spotify we współpracy z lekarzem sporządził więc specjalną playlistę. Kolejność utworów nie jest przypadkowa, zostały ułożone tak, by odpowiadać uczuciom towarzyszącym narodzinom dziecka. Listę otwiera spokojne „Just Breathe” Pearl Jam, później jest łagodne „Beautiful Boy” Lennona, jest też dynamiczne „Wake Up” Arcade Fire. Na koniec Jan Sebastian Bach w wykonaniu Yo-Yo Ma, amerykańskiego wiolonczelisty chińskiego pochodzenia.

Muzyka klasyczna na sam finał porodu – to nie przypadek. Kobietom w ciąży też się podpowiada, by słuchały klasyki, bo ponoć dzięki temu rodzą się geniusze. Czy rzeczywiście? – Na łamach „Nature” opublikowano przed laty wyniki badań sugerujące, że słuchanie Mozarta podnosi wyniki na jednej ze skal testu inteligencji. To zapoczątkowało modę na słuchanie klasyki przez kobiety w ciąży i puszczanie jej dzieciom. Niestety „efekt Mozarta” to mit, ta muzyka nie ma właściwości, które wpływają na inteligencję. Ale za to z pewnością może nas wprowadzać w lepszy czy gorszy nastrój – tłumaczy dr Chełkowska-Zacharewicz.

Czytaj także: 10 naukowych dowodów na to, że warto słuchać muzyki

Muzyka nie tylko od siedmiu boleści

Utwory Justina Biebera co niektórych przyprawiają o mdłości. Ale szpital prezbiteriański w Nowym Jorku docenia ich pewne walory. Na przykład „Sorry” może pomóc ratować życie dzięki tempu sto uderzeń na minutę, przydatnemu w czasie wykonywania resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Inne pomocne melodie to m.in. „Hips Don’t Lie” Shakiry, „Just Dance” Lady Gagi oraz „Five The One” The Doors. Pełna lista do odszukania na Spotify („Songs to do CPR to”).

Mniej znany repertuar wykorzystuje Dolnośląska Fundacja Alzheimerowska. Autoharfa, akordeon oraz instrumenty perkusyjne mają dla wrocławskich seniorów, borykających się z zaburzeniami pamięci, zupełnie nietypowe zastosowanie. Projekt „Neuromuza” ma na celu leczenie za pomocą dźwięków. W programie zajęć są m.in. ćwiczenia do specjalnej ścieżki dźwiękowej i śpiewania. Taki rodzaj terapii w Polsce jest stosowany od kilku lat. Muzykoterapia wspomaga leczenie farmakologiczne, sprawdza się w terapii autystycznych dzieci. Czynności związane z muzyką (gra na instrumentach czy śpiewanie) mogą pomóc małym pacjentom w komunikacji. Sprawdzono to empirycznie. Uczestnicy byli podzieleni na dwie grupy; w jednej prowadzono zwykłe zajęcia, w drugiej do zajęć wprowadzono elementy muzyki. Wynik? Spektakularny. Rodzice dzieci, które miały do czynienia z dźwiękami, zgłaszali naukowcom znaczną poprawę w komunikacji ze swoimi pociechami. O badaniach kanadyjskich naukowców informowało pismo „Translational Psychiatry”.

Inne badania donoszą, że regularne chodzenie na koncerty ulubionych wykonawców może nawet przedłużyć życie. Zbawienny wpływ ma podobno muzyka klasyczna, która potrafi doprowadzić organizm do stanu odpowiadającemu medytacji. – Należy pamiętać, że jedna piosenka nie wpłynie korzystnie na wszystkich. To zależy od różnic indywidualnych, m.in. temperamentu, preferencji muzycznych. Oczywiście można za pomocą muzyki oddziaływać, ale złoty środek w tym przypadku nie istnieje – podkreśla dr Chełkowska-Zacharewicz.

Czytaj także: Jakiej muzyki słuchają... psychopaci?

Muzyczne lekarstwo gorsze niż choroba

Z muzyką jest jak z ogniem – może ułatwić życie, ale może też je zniszczyć. Co jakiś czas wypływają listy utworów wykorzystywanych do torturowania amerykańskich więźniów. Muzyka miała wywoływać stany lękowe i dezorientować, była głośna. Jak donosiły media, niektórym skazanym zakładano słuchawki. Wśród torturowanych byli muzułmanie, którzy ślubowali abstynencję seksualną. Puszczano im utwory z wyraźnym podtekstem erotycznym. Jeden z osadzonych w rozmowie „Guardianem” przyznał, że dręczenie psychiczne bywa gorszą karą niż przemoc fizyczna.

Na liście muzyków, których utwory zostały wykorzystane, znaleźli się m.in. Christina Aguilera („Dirrty”), Britney Spears („Baby One More Time”) czy Marilyn Manson („The Beautiful People”). Manson, znany książę ciemności, odniósł się do sprawy na Twitterze: „Moja nowa playlista” – napisał nad zdjęciem z wykazem utworów. Z kolei kanadyjski zespół Skinny Puppy domaga się od amerykańskich władz 666 tys. dol. za bezprawne wykorzystanie ich piosenki.

To brzmi smacznie

Niektórzy zamiast liczyć na zbawienną moc muzyki, wierzą w leczniczą moc wina. Fakty i mity na ten temat krążą od lat. Już starożytni Grecy czcili Dionizosa w pieśniach. Dziś, jak twierdzą niektórzy, swój smak ten trunek zadzwięcza właśnie muzyce.

Według prof. Charlesa Spence′a z Oxfordu miejsce i muzyka towarzysząca produkcji faktycznie mogą podwyższyć jakość wina. Podobną tezę wysnuli psychologowie z Heriot Watt University. W ich ocenie aż do 60 proc. może się zmienić smak wina dzięki dobrze dobranym utworom. Jeden z naukowców poleca, by na etykiecie obok informacji, do jakich potraw pasuje ich produkt, zamieszczali zalecenia, przy jakiej muzyce najlepiej go spożywać. Pomysłodawcą samych badań był Aurelio Montes, chilijski winiarz, który w trakcie pracy słucha chorałów gregoriańskich.

Mowa tu nie tyle o zmianie smaku, ile o ukierunkowaniu skojarzeń – wyjaśnia dr Chełkowska-Zacharewicz. – Jeśli muzyka jest postrzegana jako miękka i subtelna, to będzie to kierowało uwagę badanego na elementy o podobnym charakterze. Podobnie jak w badaniach, w których konsumenci częściej decydowali się na zakup wina francuskiego przy francuskobrzmiącej muzyce płynącej ze sklepowych głośników, albo w których ilość cukru w przygotowywanym drinku zależała od stopnia „słodkości” słuchanej muzyki. Autorzy tego typu badań sugerują, że wykorzystanie muzyki w restauracjach może prowadzić do wzbogacenia doświadczeń smakowych.

Czytaj także: Muzyka w pracy pomaga czy przeszkadza?

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

„Nie prowadzimy lekcji z masturbacji”, czyli na czym polega edukacja seksualna

Nie chodzi o to – jak wydaje się niektórym – żeby pokazywać techniki masturbacyjne. Raczej o to, żeby specjaliści wytłumaczyli rodzicom i wychowawcom, że coś takiego jak masturbacja dziecięca istnieje.

Dominika Buczak
17.06.2019
Reklama