Stolica Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) pozostawała dotąd w cieniu Dubaju. To największe miasto nad Zatoką Perską przez ostatnie ćwierć wieku wyrosło na jedną z globalnych metropolii, a jej symbolem stał się najwyższy wieżowiec świata.
Zamiast jednak rywalizować w kategorii „drapacze chmur”, Abu Zabi postawiło na coś bardziej przyziemnego – muzea. Dysponując ogromnym kapitałem, zaprosiło najlepsze studia architektoniczne, żeby zaprojektowały spektakularne obiekty. Efekty już widać.
Czytaj też: Słynny biurowiec Intraco zniknie z panoramy Warszawy. Zastąpi go nowy obiekt
Luwr numer dwa
Świat usłyszał o mieście w 2017 r., gdy został otwarty monumentalny gmach Louvre Abu Dhabi. Paryskie muzeum pierwszy raz w historii zdecydowało się na ekspansję. Projekt jest dziełem Jeana Nouvela, który notabene zbudował w stolicy Kataru budynek Muzeum Narodowego. Inspirował się różą pustyni.
Gigantyczna realizacja symbolicznie umieściła stolicę ZEA na mapie świata. W XXI w. zaledwie kilka razy jeden budynek skutecznie osadził jakieś miasto w zbiorowej wyobraźni, dość wspomnieć Heydar Aliyev Center (2012) w Baku, który zaprojektowała Zaha Hadid, i oczywiście Dubaj z Burdż Chalifa (2010).
W zeszłym roku przez muzeum przewinęło się ponad 1,4 mln gości. To najlepszy wynik od otwarcia, turystyczny magnes najwyraźniej działa. Z udostępnionych przez miasto danych wynika, że zagranicznych gości było ponad 80 proc. Najwięcej zwiedzających przyleciało z Chin i Rosji, podium zamykają Indie.
Czytaj też: