Recenzja filmu: „Śmierć w Sarajewie”, reż. Danis Tanović

Widmo nad Europą
Misterna, wciągająca układanka o sprzecznościach nie do pogodzenia.
Pogotowie strajkowe w podziemiach Europy
Bomba Film/materiały prasowe

Pogotowie strajkowe w podziemiach Europy

Nagrodzona na Berlinale „Śmierć w Sarajewie” Danisa Tanovicia jest symbolicznym dramatem mieszającym gatunki, przeplatającym wątki obyczajowe z politycznymi, w którym znajdziemy tyle samo bezkompromisowej publicystyki co poezji. Łatwo tu dostrzec krytykę Europy, zapatrzonej w utopijną wizję przyszłości, nieumiejącej wyciągać wniosków ze swojej krwawej historii, trawionej widmem realnego bankructwa, rosnących w siłę nacjonalizmów, nierozwiązanych problemów socjalnych, która nieuchronnie stacza się ku rozpadowi i kolejnej wojnie. Akcja rozgrywa się w setną rocznicę zamachu na arcyksięcia Franciszka Ferdynanda w Sarajewie. Inspiracją stał się głośny monodram „Hotel Europa” Bernarda-Henriego Lévy’ego. Rzecz dzieje się w widmowym, nieprzyjaznym, gigantycznym hotelu, gdzie zgodnie z logiką materializmu dialektycznego na dachu odbywa się elitarna debata telewizyjna poświęcona próbie ustalenia racji i okoliczności zamachu z 1914 r. A na dole, w piwnicach, toczy się równie gorąca, za to mniej elegancka, rozgrywka między dyrektorem-złodziejem, trzymającymi go w garści gangsterami i przymierzającymi się do strajku pracownicami hotelu. Misterna, wciągająca układanka o sprzecznościach nie do pogodzenia.

Śmierć w Sarajewie, reż. Danis Tanović, prod. Francja, Bośnia i Hercegowina, 85 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną