Film

Być sobą

Recenzja filmu: „Lady Bird”, reż. Greta Gerwig

Zjawiskowa Saoirse Ronan w tytułowej roli. Zjawiskowa Saoirse Ronan w tytułowej roli. UIP
Dwa Złote Globy i pięć oscarowych nominacji to nie przypadek, choć jeśli chodzi o młodzieżową komedię „Lady Bird”, nie zabraknie sceptyków zaskoczonych, o co w ogóle tyle hałasu?

Świat 17-latki z Sacramento, przedstawiony przez pochodzącą z tych samych okolic reżyserkę Gretę Gerwig w częściowo autobiograficznym filmie, rzeczywiście skądś się już zna. Prowincjonalne katolickie liceum z buntującymi się dziewczynami. Wiecznie nieobecny ojciec, nietolerancyjna matka. Fajni nauczyciele. I problemy typowe dla wieku dojrzewania. Pierwsza miłość, pierwszy seks, szkolne rytuały przejścia – wszystko znajome. Od pierwszej do ostatniej sceny podane jednak w tak zdumiewająco świeży, bezpretensjonalny sposób, że nawet porównanie z kultowym „Boyhood” nie jest w stanie oddać ani przyćmić oryginalności filmu Gerwig.

Wrażenie robią naturalne dialogi, autentyczne sytuacje, ale prawdziwym odkryciem filmu jest rewelacyjna Saoirse Ronan, niespełna 24-letnia aktorka, z nieustraszoną precyzją dźwigająca trud i ciężar psychologiczno-egzystencjalnej przemiany postaci. Lady Bird to przezwisko nadane samej sobie przez niepokorną bohaterkę, która jak każda sfrustrowana nastolatka bardzo chce się wyróżniać, ale nie do końca wie, na czym jej indywidualność polega. Porusza się w świecie radykalnych porywów, stać ją na krytycyzm, lecz zawsze bezwarunkowo ulega emocjom. Dzięki mądrej dyrektorce uczy się dopiero, że skupienie oraz uwaga komuś poświęcona bywają formą miłości (i na odwrót). Z drugiej strony próbuje sprostać wymaganiom matki żądającej, by była „najlepszą wersją siebie”. Kłopot w tym, że ona właśnie taką się czuje. Szczególnie wtedy, gdy pragnie pozostać wierna sobie, co nie zawsze każdemu się podoba. Siłą filmu jest głębinowa perspektywa, docieranie do znaczeń ukrytych w pozornie oczywistych chwilach, decydujących o tym, kim ostatecznie się stajemy. Właśnie to sprawia, że swoją bezczelną subtelnością, melancholijną ironią „Lady Bird” przebija się przez himalaje banałów i głupoty produkowanej w postaci gatunkowej papki.

Lady Bird, reż. Greta Gerwig, prod. USA, 93 min

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Kto i dlaczego boi się „Strachów” Daniela Rycharskiego

W swoich pracach chcę pokazać, że może istotą chrześcijaństwa jest świeckość. Instytucja sztuki staje się dziś tym, czym powinien być Kościół – opowiada Daniel Rycharski.

Aleksander Świeszewski
22.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną