Recenzja serialu: „Deep State”, reż. Robert Connolly, Matthew Parkhill

Z wybuchem
Bez poczucia humoru, dystansu i niuansów, za to z dużą ilością „dziania się”.
Mark Strong w roli twardziela z MI6.
Fox/materiały prasowe

Mark Strong w roli twardziela z MI6.

Ośmioodcinkowy thriller szpiegowski, męska odpowiedź na świetny „Homeland”, z Markiem Strongiem w roli emerytowanego agenta brytyjskiego MI6 Maksa Eastona, zmuszonego do powrotu do zawodu. Akcja skacze w czasie i przestrzeni, od Teheranu, przez Bejrut, Londyn, francuskie Pireneje, po Waszyngton i siedzibę CIA. Zaczyna się od eliminacji twórców irańskiego programu nuklearnego, by zamienić się w walkę skorumpowanych szefów wywiadów z własnymi pracownikami, w którą wplątany zostaje syn Eastona, grany przez Joego Dempsiego (Gendry z „Gry o tron”). A także nowa rodzina Eastona, dotąd nieświadoma jego przeszłości. To zdecydowanie pozycja dla fanów stereotypowo męskiego kina: tortury, morderstwa bez mrugnięcia okiem, wybuchy, twardziele grani tak strasznie serio, że na granicy parodii, dialogi brzmiące jak komiksowe dymki. Bez poczucia humoru, dystansu i niuansów, za to z dużą ilością „dziania się”.

Deep State, FOX, kolejne odcinki w poniedziałki o godz. 21.00

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną