Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Film

Milarepa

O tybetańskiej kinematografii chyba nikt nie słyszał.

Wszyscy znają kino chińskie, ale o tybetańskiej kinematografii chyba nikt nie słyszał. Tymczasem nawet wśród buddystów rodzą się talenty filmowe, czego dowodem Neten Chokling. 35-letni, urodzony w Buthanie, mnich okazał się niesłychanie zdolnym reżyserem. Sobie tylko znanym sposobem nakręcił fabularny film „Milarepa”, edukacyjną baśń o życiu jednego z najsławniejszych joginów ze szkoły Kagyu, mistrzu Buddyzmu Diamentowej Drogi.

Milarepa żył na przełomie XI i XII w. w Tybecie. Wychowywał się w bogatej rodzinie, nie wiedząc, czym są problemy zwykłych ludzi. Dopiero po śmierci ojca sytuacja się zmieniła. Matką i nim zaopiekował się stryj, który uczynił z nich swoich służących. Aby odzyskać zawłaszczone mienie i zemścić się za lata upokorzeń, matka Milarepy wysłała syna na naukę czarnej magii. Chłopak szybko opanował tajniki władania ciemnymi siłami natury i po powrocie do rodzinnej wioski dokonał rytualnego aktu zniszczenia. Zginął nie tylko jego stryj, ale przy okazji również 35 niewinnych osób, co wywołało wstrząs i doprowadziło do duchowej przemiany Milarepy.

Film Choklinga wiernie relacjonuje te wydarzenia, ale o dochodzeniu do oświecenia ledwie napomyka.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Co z uznaniem ukraińskiej Cerkwi? Pytamy metropolitę Sawę. „Teraz trwa wojna”

Rozmowa z metropolitą Sawą, zwierzchnikiem Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, związanego z patriarchatem moskiewskim, o tym, dlaczego polscy prawosławni nie uznają niezależności Cerkwi w Ukrainie.

Katarzyna Kaczorowska
09.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną