Książki

Farmerzy, prostytutki i żuki

Recenzja książki: Doris Lessing, "Drugie opowieści afrykańskie"

materiały prasowe
"Drugie opowieści afrykańskie” pokazują, jak doskonałą obserwatorką jest Lessing.

Doris Lessing to pisarka niezwykle płodna, więc pewnie jeszcze długo będziemy ją odkrywać. I dobrze, bo warto. Szczególnie że znów mamy okazję zobaczyć, jak radzi sobie ze skromniejszą formą prozatorską, czyli opowiadaniem. Po wydanych w 2008 r. „Opowieściach afrykańskich” dostajemy teraz ich drugą część. Akcja większości z zamieszczonych w tomie 14 opowiadań rozgrywa się przed II wojną światową w Rodezji Południowej, a więc tam, gdzie sama pisarka spędziła dzieciństwo i młodość. W wielu opowiadaniach znajdziemy zresztą podobną do niej bohaterkę – bystrą białą dziewczynę, mieszkającą z rodzicami na farmie, z nieufnością podglądającą oparte na nierówności i patriarchalizmie stosunki społeczne, wnikliwie przypatrującą się relacjom swoich bliskich czy sąsiadów. Choć losy białych mieszkańców Rodezji umieszczone są w ważnym kontekście historycznym, ich utrapienia są uniwersalne – to: miłość, tęsknota, próba oswojenia starości i śmierci.

"Drugie opowieści afrykańskie” pokazują, jak doskonałą obserwatorką jest Lessing. Brytyjska pisarka widzi świat w całej jego rozciągłości – potrafi z jednakową uwagą pochylić się nad dwiema siostrami, które przyjeżdżają do Johannesburga, by zostać prostytutkami, co nad parką żuków, które w wielkim trudzie toczą pod górkę kulkę gnoju. Wielką zasługą Lessing jest to, że potrafi opisywać przeżycia swoich bohaterów niezwykle wyraziście, a jednocześnie z dużym dystansem. Trudno się nie przejąć losem farmerów w obliczu biblijnej plagi, albo starego hodowcy gołębi przeżywającego rozstanie z wnuczką – a jednak ich sylwetki brytyjska pisarka kreśli tak, że pozbawione są taniej, sentymentalnej nuty. Ale kto wie, czy nie najważniejszym bohaterem tych tekstów jest afrykańska przyroda – dzika, intensywna jak opisane w książce ludzkie dramaty.

Doris Lessing, Drugie opowieści afrykańskie, przeł. Magdalena Słysz, Albatros, Warszawa 2011, s. 302

Polityka 15.2011 (2802) z dnia 09.04.2011; Afisz. Premiery; s. 80
Oryginalny tytuł tekstu: "Farmerzy, prostytutki i żuki"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Jak się leczy na Stadionie? „Wstyd mi, że w tym uczestniczę”

Doktor M. leczy na Narodowym. Zaprosił mnie do Regent Warsaw Hotel, jednego z droższych w stolicy. To tutaj zakwaterowano personel szpitala tymczasowego.

Paweł Reszka
21.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną