Muzyka

Znów najlepsza

Recenzja płyty: Nosowska, "8"

materiały prasowe
Gdy ktoś ma taką wrażliwość muzyczną, aż chce się słuchać, jak przetwarza wszelkiego rodzaju wpływy.

To niezwykłe. Katarzyna Nosowska zdobyła na polskim rynku wszystko, co było do zdobycia, ale na jej płytach tego nie słychać. „8” to jej najlepszy dotąd album i znów – podobnie jak cztery lata temu „UniSexBlues” – robi wrażenie takiego, od którego wszystko się dopiero zaczyna. Dostajemy uzależniający zestaw piosenek (napisanych przez wokalistkę wspólnie z Marcinem Macukiem), które płynnie przechodzą jedna w drugą. Śpiewanych z jeszcze większą ekspresją niż dotychczas i z jeszcze bardziej fascynującymi tekstami, gładko przenoszącymi się z osobistych emocji na jakiś kosmologiczny poziom (zaskakująca i odważna „Polska”) bez utraty lirycznego charakteru. Ich świat jest znów pełen miłości i bólu, to – jak śpiewa Nosowska – „monstrum nieokrzesane, co od rana zacznie znów wysysać ze mnie miąższ”.

Muzycznie płyta zaczyna się nastrojem rodem z płyty „Low” Bowiego. Później, prócz znajomych wątków, znajdziemy więcej niż dotąd partii saksofonu i klarnetu. Autorzy piosenek dają znać, że wsłuchiwali się w pomysły Arcade Fire („Daj spać!”) i lubią minimalistów („O lesie”). Lecz podobnie jak chcemy poznać opinie na każdy temat mądrych ludzi, tak gdy ktoś ma taką wrażliwość muzyczną, aż chce się słuchać, jak przetwarza wszelkiego rodzaju wpływy.

Nosowska, 8, Supersam Music

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Czy internet pomaga w zakochaniu się i utrzymaniu związku?

Czy sieć ułatwia ludziom miłość?

Aleksandra Żelazińska
09.02.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną