Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Muzyka

Kubanka melancholijna

Recenzja płyty: Omara Portuondo, "Gracias"

Śpiewa jak na sesjach Buena Vista.

Omara Portuondo jest legendą kubańskiej i – ogólnie – latynoskiej wokalistyki. Gwiazda Buena Vista Social Club, co dobrze pamiętamy ze słynnego filmu Wima Wendersa, zasłynęła już w latach 50. jako jedna z pierwszych reprezentantek stylu filin, czyli kontaminacji muzyki kubańskiej i amerykańskiego jazzu.

Album „Gracias”, nagrany między innymi z udziałem znakomitego perkusity hinduskiego Triloka Gurtu i basisty Richarda Bony, zawiera przede wszystkim liryczne, melancholijne pieśni, w których obecne jest echo kubańskiej odmiany bossanovy, zaś przypisywana latynosom żywiołowość przejawia się rzadko, jakby mimochodem (najwyraźniej w tytułowym „Gracias”). Omara śpiewa tak, jak czyniła to na sesjach Buena Vista wespół z Ibrahimem Ferrerem: z wielką subtelnością i dbałością o każdy dźwięk.

Omara Portuondo, Gracias, Montuno 

Reklama

Czytaj także

Rynek

Kim pan jest, panie W.? Skąd się wziął i na czym dorobił cichy bohater afery taśmowej

Cała Polska usłyszała o zeznaniach Marcina W. Najpierw, że Marek Falenta sprzedał Rosjanom słynne „taśmy prawdy”; potem, że Michał Tusk przyjął 600 tys. euro łapówki. Ale równie ciekawe jak zeznania są biznesy Marcina W. I jego związki z CBA.

Marek Czarkowski
05.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną