Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Teatr

Márai jak Mniszkówna

Recenzja spektaklu: "Przygoda", reż. Krystyna Janda

Nie lepiej jest z aktorstwem. Broni się jedynie Jan Englert w głównej roli profesora Kadara

Ponoć „Przygoda” Sándora Máraiego w 1940 r. w Budapeszcie była prawdziwym objawieniem. Na historię jednego dnia z życia lekarza, gdy osiąga szczyt swojej kariery, by chwilę później poczuć gorycz zdrady przez najbliższych, stracić wszystko i resztkami sił walczyć o zachowanie godności – przychodziły tłumy widzów. Może więc sztuka zwyczajnie się zestarzała albo problem leży w polskim tłumaczeniu, bo w spektaklu wystawionym w warszawskim Teatrze Polonia przez Krystynę Jandę dialogi, a zwłaszcza kwestie kobiece, brzmią jakby wyszły spod pióra Mniszkówny; patos miesza się w nich z kiczem.

Nie lepiej jest z aktorstwem. Broni się jedynie Jan Englert w głównej roli profesora Kadara – postaci, która była inspiracją dla jego roli lekarza w filmowym „Tataraku” Andrzeja Wajdy. Jest to jednak zwycięstwo osobowości Englerta. Aktor ze swoim dystansem i elegancją wydaje się stworzony do opowiadania historii o upadku i powstawaniu z gruzów starzejących się, niegdyś władczych mężczyzn. Dowodem świetna kreacja w „T.E.O.R.E.M.A.T.” Grzegorza Jarzyny w TR. Także tutaj robią wrażenie jego słowa o starości, która to – a nie śmierć – jest najtrudniejszym zadaniem postawionym przed człowiekiem. Na jednej nucie zbitego psa gra jego asystenta Mariusz Zaniewski.

Edyta Olszówka w roli asystentki co drugą kwestię zaczyna od: „Panie profesorze, czy ja dobrze zrozumiałam...”. Obie z grającą żonę Kadara Beatą Ścibakówną mają sceny rodem z przedwojennych melodramatów, z załamywaniem rąk i rzucaniem się na blat stołu. Z całości, oprócz roli Englerta, w pamięci pozostanie scena prześwietlania żony Kadara promieniami Roentgena. Badanie wykazuje nie tylko, że ma ona serce, ale w dodatku, że jest to serce prawdziwie kobiece, wyraźnie chcące kochać i być kochanym.

 

Polityka 30.2010 (2766) z dnia 24.07.2010; Kultura; s. 47
Oryginalny tytuł tekstu: "Márai jak Mniszkówna"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną