Denis Urubko. Poświęcił aktorstwo dla korony Himalajów

Obywatel gór
Koronę Himalajów Denis Urubko zgromadził w 9 lat.
Archiwum Denisa Urubki/Archiwum prywatne

Koronę Himalajów Denis Urubko zgromadził w 9 lat.

Dzięki nawiązaniu relacji z Polakami Urubko dostaje się do składu zimowej wyprawy na K2, kierowanej przez Wielickiego.
Jan Reurink/Wikipedia

Dzięki nawiązaniu relacji z Polakami Urubko dostaje się do składu zimowej wyprawy na K2, kierowanej przez Wielickiego.

Denis od kilku lat mieszka w Nembro koło Bergamo, w rodzinnych stronach Simone Moro.
Mateusz Skwarczek/Agencja Gazeta

Denis od kilku lat mieszka w Nembro koło Bergamo, w rodzinnych stronach Simone Moro.

Dzięki nawiązaniu relacji z Polakami dostaje się do składu zimowej wyprawy na K2, kierowanej przez Wielickiego. Wraz z trzema innymi wspinaczami ze Wschodu. Tym razem to oni dezerterują, nie widząc szans na sukces. – A Denis został z nami. Nie dość, że ciągnął robotę, to okazał się jeszcze świetnym kumplem, bardzo uczynnym – mówi Wielicki.

Na 7630 m Urubko zakłada z Piotrem Morawskim obóz IV. Zimą na K2 nikt do dziś nie dotarł wyżej. Potem dochodzi tam znów z Marcinem Kaczkanem. Ten zdradza rano objawy choroby wysokościowej. Urubko rezygnuje z ataku, pomaga mu w zejściu, dopinguje. W bazie zaprzyjaźnia się także z himalajskim nestorem Bogdanem Jankowskim. Słuchają Wysockiego, rozmawiają po rosyjsku.

Nad tajgą do Nepalu

Trener Iliński postanawia realizować program zdobywania ośmiotysięczników normalnymi drogami. To nie satysfakcjonuje już jednak Urubki. – Nie chciałem podążać po śladach innych ludzi, chciałem znaleźć dla siebie coś jeszcze bardziej kuszącego – mówi.

Koronę Himalajów zgromadzi i tak – w 9 lat. Tymczasem wytrenowany w zawodach szybkościowych w górach Kazachstanu, nawet na siedmiotysięcznym Chan Tengri, odkrywa, że może działać w podobny sposób w Himalajach. – Jest nieprzeciętnie wydolny i odporny na wysokość. Inni zawodnicy, nawet gdyby latami trenowali, nie będą tego mieli – ocenia Pustelnik.

Na Gaszerbrum II wchodzi dwie godziny szybciej niż poprzedni rekordzista Bukriejew. Gdy Iliński zabrania mu wchodzić na Broad Peak nową drogą, podejmuje się wyzwania na własną rękę. Żeby zdobyć pieniądze, sprzedaje nawet na bazarze w Pakistanie stary sprzęt. Z Siergiejem Samojłowem przechodzi południową ścianę szczytu. Trzy lata później, w 2006 r., nową drogą zdobywają Manaslu. Dostają nominację do alpinistycznego Oscara – Złotego Czekana.

Ale do zdobycia pozostają jeszcze nieosiągnięte zimą ośmiotysięczniki. Wśród nich – jako ostatni w nepalskich Himalajach – Makalu. Moro organizuje wyprawę, Denis prosi o pozwolenie na wyjazd w wojsku. Niespodziewanie dostaje odmowę. Tego samego dnia kupuje bilet lotniczy. W jedną stronę. Samolot, jak w słowach piosenki, którą wykona potem z gitarą w kultowej restauracji Rum-Doodle w Katmandu, leci „przez mgły nad niebieską tajgą do Nepalu, do Nepalu, do Nepalu!”.

I tak ucieka w życiu po raz drugi.

9 lutego 2009 r. w smagającym wietrze kilka metrów przed wierzchołkiem mówi: „Simone, teraz ty idź pierwszy, zasłużyłeś sobie”. Ujęcia z wejścia na piąty szczyt Ziemi obejrzą miliony w spotach ich odzieżowego sponsora, którego hasłem reklamowym jest „Nigdy nie przestań odkrywać”.

Kilka miesięcy później Denis wspina się z Borysem Dedeszko na Czo Oju. Wybierają wejście nieprzebytym filarem. W stylu alpejskim, czyli na lekko, cięgiem, nawet bez łączności. Nastaje załamanie pogody. Wycofanie się jest niemożliwe, na wejście na szczyt nie mają sił. Drogi bronią masy śniegu, gotowe w każdej chwili zjechać ze stromych ścian wraz ze wspinaczami. Cudem stają na wierzchołku pewni, że i tak nie zdołają z niego wrócić. Przed wyjściem kazali kucharzom zwijać bazę, gdyby nie wrócili po 10 dniach. Wracają jedenastego. Baza nadal stoi.

W następnym roku w Chamonix odbierają Złoty Czekan, a Urubko poświęca tym wydarzeniom rozdział w książce. Tytułuje go „Reinkarnacja”.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj